„Ostrygojady” Susan Fletcher to książka, która
wciąga tak samo, jak morze w swoje głębiny.
Ja już jednak wiedziałam, jak pisze ta pisarka. Dwa lata temu
przeczytałam jej debiutancką, hipnotyczną powieść „Eve Green”. Krótkie, niemal urywane zdania, które są
takie, jak główna bohaterka, piękne opisy, głównie morza, które pozwalają nam
poczuć smak soli na skórze, a w oddali słyszeć jego huk i syk, drobne jak
ziarnka piasku metafory – takie są właśnie „Ostrygojady”.
W szpitalnym łóżku, pogrążona w śpiączce od
czterech lat, leży Amy, teraz już szesnastolatka. Niemal co wieczór zjawia się w jej pokoju
Moira – jej dwudziestosiedmioletnia siostra.
Moira siedząc w sali przy
łóżku Amy odbywa spowiedź swojego życia, odkrywajac wszystkie zakątki swej
duszy, także te najmroczniejsze. Powoli otwiera drzwi do swojego ja i wpuszcza
tam nie tylko śpiącą siostrę, ale także wszystkie niewypowiedziane na głos
myśli.
Moira. Mroczna, oddalona od świata i ludzi,
czująca się szczęśliwa nad brzegiem Atlantyku w Stackpole, bo morze ją rozumiało, a ona była jego dzieckiem.
Nieumiejąca wpasować się w świat, który ją rozczarował i zranił,
zamknęła się w świecie książek, atlasów i liczb. Logika tego języka do niej
przemawiała, ale również ograniczała, powodując, że jej emocjonalne kalectwo jeszcze się pogłębiło.
![]() |
| Niedaleko Stackpole - źródło |
Jej spowiedź to obrazki z przeszłości, które
na początku pokazują Moirę szczęśliwą w domu rodziców, którego ogrodem było
morze. Poczucie bycia wyjątkową zburzyły narodziny Amy, którą przez całe życie
nie tylko nie kochała, czy nie lubiła, ale wręcz nienawidziła przez sam fakt
zaistnienia, wtargnięcia do jej idealnego świata. Urażona, zawiedziona i
wściekła korzysta ze swojego stypendium i wybiera porzucenie miejsca, który
kocha najbardziej na świecie, ucieka do szkoły oddalonej o setki mil. A tam
nawet nie słychać szumu morza, które co prawda jest, nawet niedaleko, ale ma
inny kolor, zapach i dźwięk. Rozczarowuje. Tak jak wszyscy i wszystko dookoła.
Szkoła to ważny okres w życiu Moiry i
poświęca jej sporo miejsca w swoich
wspomnieniach. Tam nie tylko wyalienowała się, ale i zapiekła w swoim gniewie w
stosunku do rodziny, a w szczególności do Amy. Mówi także o swoim dorosłym
życiu, o spotkaniu niezwykłego człowieka, malarza, mówiącego językiem innym niż
sama Moira, ale który potrafił odnaleźć maleńką furtkę do jej wnętrza i do niej
dotrzeć.
| Jaskinie niedaleko Stackpole, o których często wspomina Moira - źródło |
Świetna książka o alienacji, o byciu samotnym
w rodzinie, o rodzinnych więzach, o dojrzewaniu do bycia człowiekiem.
Pisarstwo Susan Fletcher zaintrygowało mnie, momentami mogłabym powiedzieć - zafascynowało. Mam więc nadzieję, że wydane zastaną po polsku jej kolejne dwie książki, które spodziewam się, są równie dobre.
![]() |
| Wyspa Lundy, którą Moira widziała z plaży - źródło |
____________________
Susan Fletcher, Ostrygojady, przeł. Anna Rajca-Salata, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2009, s. 414.
----------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter, Z półki - 2013, Tea Time z Corridą, Pochłaniam strony, bo kocham tomy.


