Wszyscy przywołują wiosnę,
a ja mając za oknem wyjący, zimny wiatr (który na mojej wyspie wieje tak
często, że mam wrażenie, że nie ma bezwietrznych dni), groźbę kolejnych opadów śniegu tej zimy (który znowu doprowadzi do rozpaczy rodzimych mieszkanców), czytałam “Smillę w labiryntach śniegu” Petera Hoega. Na przekór
wszystkiemu.
Kalaallit Nunaat tak nazywa
się Grenlandia po grenlandzku. Pięknie. Uczyłam się tego w
szkole, ale jakoś nigdy na dobre nie zakorzenił się w mojej głowie fakt, że
Grenladia, podobnie jak Wyspy Owcze, należą do Danii. I to, że Grenlandczycy
wcale nie kochają Duńczyków. Bo nie mają za co – ale to już zupełnie inna
historia.
Smilla kocha lód i wie o nim wszystko. Za to
nienawidzi morza. „Jednym z powodów, dla których
kocham lód, jest to, że pokrywa wodę, czyni ja stałą, pewną, przejezdną i
przewidywalną” – mówi. Urodzona na Grenlandii córka łowczyni i duńskiego
lekarza, swoje serce i duszę zostawiła właśnie tam. Jednak śmierć matki brutalnie
przerwała jej wzrastanie wśród lodu i śniegu. Ojciec, aby zapełnić kimś pustkę
w sercu po odejściu swojej największej miłości, zabiera Smillę do Kopenhagi. To
ją łamie, a jej serce skuwa wiecznym lodem. Nigdy nie odnajduje się na duńskiej
ziemi, z dala od największej wyspy świata, wciąż nazywa się luksusową
Grenlandką. Nigdy też nie wybacza ojcu wyrwania jej z miejsca, które kocha
najbardziej na świecie. Piekielnie inteligentna, wyjątkowo cyniczna, nie
potrafi podarować cząstki siebie nikomu. Oprócz Esajasa. To od niego zaczyna się
ta powieść, a właściwie od jego śmierci. W nim Smilla widzi to, co zostawiła w
grenlandzkich wspomnieniach – dnie spędzane z matką, wielką, niezależną kobietą,
proste czynności, mroźną krainę zamkniętą w duszy na zawsze. I to właśnie dla
tego małego, samotnego chłopca, postanawia odbyć swą podróż przez miasto, morze
i lód, aby odkryć prawdę o jego upadku z dachu.
![]() |
Grenlandia - źródło |
„Smilla w labiryntach śniegu” Hoega to świetna
powieść kryminalna. Wątek kryminalny jest doskonale poprowadzony, a mimo tego,
że akcja nie jest dynamiczna, to napięcie podczas czytania sięga niemal zenitu.
Wszytko oczywiście przyprószone śniegiem, o którego różnego rodzajach opowiada
nam mimochodem Smilla. Śnieg i lód nie są tutaj czymś statycznym, są również
bohaterami, szczególnie lód, jego siła i opór, który stawia człowiekowi, jest
mocno zaakcentowany na stronach powieści. Przyznaję, że nigdy nie myślałam, że
z taką fascynacją będę czytała o śniegu i lodzie. A jednak. Peter Hoeg
wspaniale pisze. Język i maestria opisów powodowałz u mnie niemal fizyczną przyjemność
obcowania z książką. Właściwie już po pierwszych stronach poczułam mrowienie w skórze
i zagłębiłam się jeszcze bardziej w fotel. Tak, wtedy już przeczuwałam, że to
jedna z tych książek, o których będę długo myślała. Wszystko w niej jest przemyślane,
a każde słowo precyzyjne. Niczym krok stawiany na kruchym lodzie. Książka pozwoliła
mi odkryć przynajmniej cząstkę duszy Eskimosa, jego sposób widzenia świata
przez pryzmat śniegu, lodu i rytmu natury.
![]() |
Grenlandia - źródło |
Tak świetna historia musiała zostać oczywiście
sfilmowana. I została. Sceny z „Białego labiryntu” z Julia Ormond i Gabrielem
Byrnem czasami miałam przed oczami podczas czytania książki, ale mam dziwne
uczucie, że filmu nie obejrzałam do końca lub oglądałam go w kawałkach. To
dobrze, bo nie chciałabym, aby cokolwiek zepsuło mi przyjemność czytania
„Smilli w labiryntach śniegu”, która zupełnie niespodziewanie wspięła się na
szczyt moich ulubionych powieści kryminalnych.
![]() |
Biały labirynt (Smilla's Sense of Snow)- źródło |
Zdania napisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki
_____________
Peter Hoeg, Smilla w labiryntach śniegu, przeł. Iwona Zimnicka, Świat Książki, Warszawa 1996, s. 446.
Pierwsze zdanie: Jest wyjątkowo zimno, minus osiemnaście stopni, pada śnieg; w języku, który już nie jest moim językiem, ten śnieg to quanik.
Ostatnie zdanie: Opowiedz - będą przychodzić do mnie i prosić. Tak, byśmy mogli zrozumieć i zakończyć. Mylą się. Zakończyć można tylko to, czego się nie rozumie. Żadnego rozstrzygnięcia nie będzie.
---------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czytajmy literaturę skandynawską, Pochłaniam strony, bo kocham tomy, Z półki - 2013 .
