Grudniowe wyzwanie Book-Trottera bylo dla mnie
nie lada wyczynem, bo mieliśmy przeczytać książkę z literatury słowackiej. Słowacy
to naród tak nam bliski, a jednak daleki, co z pewnością ma odzwierciedlenie i
na moich półkach. Do wyboru miałam niewiele, krwawą „Panią na Czachticach”, co
tematycznie niezbyt mi pasowało w tym miesiącu, a oprócz tego „Wiosnę Adeli”.
L'udo Zúbek i jego „Wiosna Adeli” to nie jest powieść
najwyższych lotów, ale czyta się dobrze, a co ważniejsze bazuje na bardzo istotnych
wydarzeniach historycznych dla narodu słowackiego. Akcja toczy się w latach
1846-1856, kiedy to Słowacy nie mieli swojego państwa, ponieważ w okresie średniowiecza
zostali podbici przez Węgrów, a później weszli w skład monarchii habsburskiej. Ówczesnej
słowackiej szlachcie bliżej było do Budapesztu czy Wiednia, niż do Bratysławy, która
wtedy nazywana była Preszburgiem.
Książka opowiada o losach Adeli Ostrolúckiej
która
należała do średniej słowackiej szlachty, ale którą niewiele łączy z narodem słowackim,
kształcona na poliglotkę, urodzona w domu w którym króluje język niemiecki i węgierski,
nie zna kompletnie słowackiego. W końcu jednak warto znać język swoich
poddanych, prawda? Toteż dzięki zbiegowi okoliczności poznaje w Żytnianach córkę
nauczyciela – Ewę, która staje się wkrótce jej nauczycielką słowackiego oraz przyjaciółką.
To właśnie z perspektywy owej Ewy poznajemy losy Adeli Ostrolúckiej (postaci jak najbardziej pradziwej).
W domu Ewy panuje zupełnie inna atmosfera, czysto pro słowacka, czyta się „Słowacką Gazetę Narodową” redagowana przez
Ludovita Sztura- badacza historii słowackiej i piewcę języka słowackiego. Adela i Ewa spędzają czas we wspaniałym dworze Tante Lory w Ziemiańskim
Podgrodziu, byłej damy dworu habsburskiego. Tam ucząc się i spędzając razem
czas, nawiązują kontakty z miejscowymi, także z pastorem i jego wikarym, który okazuje
się bratem samego Ľudovíta Štúra.
Dla Ewy spotkanie z uwielbianym Štúrem było
niesamowitym przeżyciem, dla Adeli- początkowo niczym specjalnym, chociaż
charyzmatyczny Štúr zdołał i ją z czasem oczarować. Jakże jednak przyszłość mógł
mieć profesor i redaktor z szlachcianką, której dano co prawda wolną rękę w
wyborze męża, jednakże małżeństwo miało przede wszystkim piąć jej pozycję do góry,
a nie ściągać w dół...
Zresztą nie chodziło wyłącznie o różnice
klasowe, bowiem Štúr dzięki swojej działalności politycznej i propagowaniu
takich a nie innych poglądów, był poddanym restrykcjom co do miejsca
zamieszkania i kontaktowania się z innymi.
![]() |
|
Ciekawe spojrzenie na ten wycinek, zupełnie mi
obcej, historii słowackiej, w dodatku ubrane w lekkie słowa, a całość opisana
we wdzięczny sposób i takoż podana. Interesująca, pouczająca lektura, dla mnie głównie
z powodu interesującego Štúra, który zachwycał się także polską i rosyjską literaturą
i starał się otworzyć oczy Adeli i Ewy na poezję Mickiewicza
i Słowackiego.
___________________
L'udo Zúbek, Wiosna Adeli, przeł. Julitta Gadomska, Nasza Księgarnia, Warszawa 1978, s. 267.
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter.
