czwartek, 24 kwietnia 2014

RILLA ZE ZŁOTEGO BRZEGU, Lucy Maud Montgomery

Przeczytałam z wypiekami na twarzy, często zamiast pójść spać doczytując kolejny rozdział. Niestety w nienajlepszym tłumaczeniu, bo pojawiło się kilka błędów. Mimo wszystko „Rilla ze Złotego Brzegu” awansowała do drugiej po „Ani z Zielonego Wzgórza” najulubieńszej książki z całej serii.

Jest zupełnie inną, poważną, bo dotyka tematu pierwszej wojny światowej, pełną zadumy, smutku i tęsknoty, a jednak tak moją, tak bardzo moją książką.
Opowieść o mężczyznach, którzy wyruszają na wojnę i kobietach, które na nich czekają. Rilla, tak inna od swojej matki, jako piętnastolatka lekkoduszna, trzpiotowata, niemal bezmyślna. Zainteresowana tylko strojami, zabawą i sobą. Jakże szybko przyszło jej dorosnąć w ciągu tych kilku wojennych lat. Najpierw rozstanie z Jimem i chwytająca za serce historia psa Wtorka, potem historia dziecka wojennego, małego Jasia, który zdobywał serce Rilli lecząc ją z wielkiej niechęci do dzieci. W końcu smutna historia marzyciela Waltera, poety o sercu czującym więcej i głębiej, patrzącym na świat wnikliwiej i szerzej. Także obserwacja tego, co dzieje się na świecie i w domu, jak wojna zmienia życie, ludzi, kraj. Gdy wojna się kończy Rilla nie jest już dziewczynką, jest mądrą, zachwycająca kobietą, która nabyła głębokiej mądrości życiowej, tracąc podczas wojny wiele, ale także wiele zyskując.

Cieszę się, że nie przeczytałam tej książki w wieku lat dwunastu, wtedy nie doceniłabym jej wcale, przypuszczam, że nawet czułabym się znużona wojennymi opowieściami. Teraz czytałam je ze ściskiem w sercu, a wspomnienie w tej książce losów Łodzi, Przemyśla czy Warszawy zajmowanych przez Niemców, a tak uważnie śledzonych przez rodzinę ze Złotego Brzegu, mile łechtało moje polskie ego.


Bardzo chciałabym kiedyś wrócić do “Rilli”, ale z pewnością w innym, nowym tłumaczeniu bądź przeczytać w oryginale.

_____________
Lucy Maud Montgomery, Rilla ze Złotego Brzegu, przeł. Janina Zaroisza-Krasucka, Nasza Księgarnia, Warszawa 1983, s. 328.


————————————

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czytajmy Anię




Image and video hosting by TinyPic

25 komentarzy:

  1. Ta książka to stare, dobre czasy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zas kompletna nowosc, ale z pewnoscia wroce do niej nie raz.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wtedy mialam faze na ksiazki o Indianach:) i zwierzetach, stad wiem, ze wtedy bym jej nie docenila. Ja ostatnio urzadzam sobie powtorki i doczytuje tomy z Jezycjady i Ani. Bardzo dobrze mi to robi na psychike:)

      Usuń
  3. Chyba najbardziej smutna i tragiczna w wymowie książka z całej serii. Nie żałuję, że przeczytałam ją w wieku nastu lat, chętnie znów bym do niej wróciła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak juz wspominalam wyzej - mialam kompletnie inne zainteresowanie w tamtych czasach. Dla mnie jednak Ania nie traci uroku nawet po wielu latach, tak wiec z przyjemnoscia i wrocilam do znanych mi tomow i doczytuje kolejne.

      Usuń
  4. Ja mam tylko 6 pierwszych tomów serii, czyli te dotyczące samej Ani, a nie jej dzieci i bliskich. Niemniej chętnie kiedyś rzucę okiem na opowieść o Rilli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet pierwszych szesciu tomow nie doczytalam w dziecinstwie, ale bardoz sie ciesze, ze mam okazje poczytac teraz. Ania albo jest ponadczasowa albo ja z wiekiem dziecinnieje ;)

      Usuń
  5. Nie pamiętam, czy to czytałam. Możliwe, że tak, na fali Ani, ale że właśnie ze względu na tematykę nie zapadła mi w pamięć. Nie lubiłam ja wtedy rzeczy związanych z historią, oj nie lubiłam. Tylko przez rok jeden w podstawówce jeszcze miałam fazę na Kraszewskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zas istnieli tylko Indianie i opowiesci o zwierzetach. Chcialam byc zona wodza i mieszkac w tipi:)
      Kraszewskiego uwielbialam "Stara basn", ktora przeczytalam kilka razy, pierwszy raz, kiedy mialam 10 lat. Uwielbiam ta ksiazke do dzis.
      Jesli chodzi o historie, to zaczynala sie u mnie fascynacja (?) druga wojna swiatowa i poezja tamtego okresu, co zreszta tez zostalo mi do dzisiaj, bo na przyklad Baczynski dalej jest moim ulubionym poeta.

      Usuń
  6. Taaaak Siostro, ja też uwielbiam Rillę, zawsze przy niej płaczę, wzruszam się i przeżywam. Piękna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytalam wczesniej twoja recenzje "Rilli" i az sie usmiechnelam, gdy zobaczylam, ze masz bardzo podobne odczucia do moich.:)

      Usuń
  7. Witam! Cieszę się, że powróciłaś do świata książkowych blogów :) i chciałam się przypomnieć - Jubileuszowe lektury nadal funkcjonują, a Montgomery jest jedną z Jubilatek :) więc jeśli masz ochotę... zabawa trwa cały rok!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, wrocilam, ale nie wiem, czy dolacze powtornie do wyzwania. Jestem na etapie organizowania mojego zycia na nowo i bardzo mam malo czasu na wyzwaniowe lektury. W kazdym razie dziekuje za ponowne zaproszenie, bede musiala to powaznie przemyslec.

      Rowniez cieplo pozdrawiam.

      Usuń
  8. To jest moja ulubiona część "Ani" na równi z pierwszym tomem. Pierwszy raz czytałam ją w późnonastolenich czasach i bardzo mnie wzruszyła, a podczas późniejszych lektur również poleciała niejedna łezka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawie jak u mnie, z tym, ze pierwszy tom zawsze bedzie o wlos wyprzedzal "Rille". Jakze sie ciesze, ze istnieja takie lektury i smuce bardzo, kiedy slysze/czytam czasami jaka "Ania" jest nudna :(

      Usuń
  9. Aniu, mnie tez sie lezka krecila przy jej czytaniu, szczegolnie, ze waltera bardoz lubilam, a historia psa Wtorka po prostu niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam ją dokładnie w tym wydaniu, które i ty posiadasz ;) I chyba właśnie do tej wersji całej serii mam największy sentyment :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez moje pierwsze "aniowe" ksiazki czytalam w tym wydaniu, ale teraz mam ochote na inne tlumaczenie. Ktoz wie, moze mi sie spodoba? takie proby juz podjelam przy okazji czytania innych tomow z tej serii.

      Usuń
  11. To książka mojego dzieciństwa. Mam w domu całą serię tej autorki, wieczorami nie mogłam się oderwać od kolejnych części. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, ze "Ania" jest fascynujaca?
      Uwielbialam te wieczory w dziecinstwie, kiedy to w zasadzie nie bylo zadnych powaznych obowiazkow i mozna bylo po prostu czytac.

      Usuń
  12. Gdzieś w wieku 16 lat udało mi się doczytać do serię tylko do połowy "Wymarzonego domu Ani", wcześniej było jeszcze gorzej. Muszę sobie doczytać całość.

    Moja mama miała prawie całą serię w tym wydaniu (brakowało nam paradoksalnie "Ani z Zielonego Wzgórza" i "Ani ze Złotego Brzegu"), ale zaczęłyśmy z siostrą poznawać przygody Ani kiedy dostałam na komunię komplet 6 tomów z Wydawnictwa Podsiedlik-Raniowski. Kiedy po jakimś czasie chciałam przeczytać to starsze wydanie byłam załamana, strasznie mi się czytało to tłumaczenie. Dokupiłam sobie "Dolinę Tęczy" i "Rillę" do mojego kompletu i teraz tylko z "Opowieściami z Avonlea" i "Pożegnaniem z Avonlea" będzie się trzeba przemęczyć bo to chyba było jedyne polskie wydanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie, te ostatnie dwa tomy z serii ciagle przede mna i nie wiem, jak dam rady czytac, szczegolnie z powodu malego druku.
      Sama mam ochote skompletowac serie w jakims najnowszym tlumaczeniu, ale jeszcze nie zdecydowalam.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)