wtorek, 22 kwietnia 2014

OJCIEC, Miljenko Jergović

Trudno jest oceniać książkę, która zawiera tak intymne wyzwania jak „Ojciec” Miljenki Jergovića. Można ją po prostu smakować, cieszyć się pięknym językiem i czuć się dopuszczonym do tajemnic i skrytych myśli, które Autor  zdecydował się odkryć przed nami. W „Ojcu”, który jest esejem pożegnalnym ojca, zawarł kawałek swojego prywatnego, bałkańskiego kotła.
To jednak więcej niż pożegnanie, to jakby rozrachunek z historii życia rodziny Jergovićia i jego własnego. To zajrzenie w głąb siebie i przelanie na papier wszystkich myśli, które kłębiły się w nim, a znalazły ujście dopiero w momencie kiedy napisał „Umarł mi ojciec”. To także życiorys ojca, którego Autor nie widział przez trzydzieści lat.

Nie jest to uporządkowana opowieść, chociaż opowiada o czasach od drugiej wojny światowej do śmierci ojca, ale luźny zbiór wspomnień, przemyśleń, anegdot, rodzinnych historii. Wszystko zaś jest wplecione, jak to zwykle bywa u Jarowićia w historię państwa, którego już nie ma na mapie Europy. A czyni to w sposób niezwykle inteligentny, momentami zabawny, posługując się wieloma aluzjami, które czasami mnie, polskiemu czytelnikowi, jest trudniej wyłapać, chociaż podszkoliłam się już z historii byłej Jugosławii pryz okazji lektury „Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki”. Niektóre obrazy z Jugosławii są niezwykle ostre, jak brzytwa, jak chociażby te z czasów głębokiego socjalizmu, inne starają sie nam przybliżyć zawiłość niuansów, jak chociażby tego, dlaczego aby dostać chorwacki dowód tożsamości i udowodnić, że jest się Chorwatem, trzeba być ochrzczonym.

Opowiadając nam o swoim ojcu Dobroslavie Miljenko Jergović opowiada nam także o sobie, o dziecku ojca, który miał niechlubną partyzancką przeszłość, za którą starał się całym życiem przeprosić pracując jako hematoonkolog i ratując życia wielu osób chorób na białaczkę, to także historia dziecka rodziców rozwiedzionych, wnuku dwulicowej Stefaniji, a także dziecka porzuconego na rzecz nowej żony. I dorosłym człowieku, który stara się tą wiedzę o swojej rodzinie i swoim ojcu poukładać i określić samego siebie.

Wymagająca lektura, ale niezwykle piękna, co jest dużą zasługą tłumaczki, pani Magdaleny Petryńskiej. Warto po nią sięgnąć, szczególnie jeśli kogoś zachwyciła wcześniej „Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki...” tak jak mnie.



_________________
Miljenko Jergović, Ojciec,  przeł. Magdalena Petryńska, seira wzdawnicza Sulina, Wydawnictwo Czarne, 2012, s. 208.



———————————

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czytamy serie wydawnicze



Image and video hosting by TinyPic

6 komentarzy:

  1. Nie wątpię, ze to jest bardzo wartościowa książka, ale raczej nie do konca moje klimaty i bym się przy niej tylko męczyła, więc raczej nie sięgnę;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie to rozumiem, tez nie czytam ksiazek, o ktorych wiem, ze nie trafia w moj gust.

      Usuń
  2. Tu można przeczytać o książkach, po które warto sięgać. I to sobie cenię. Faktycznie nigdy nie miałam do czynienia z literaturą z tej części Europy. Losy Jugosłowian to interesujący temat.
    Chętnie bym przeczytała te książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jergovic to naprawde wartosciowy autor, chociaz jego ksiazki, ze wzgledu na powiazania z historia Jugoslawii, z pewnoscia nie najlatwiejsze. Osobiscie ciesze sie, ze siegnelam po ksiazki tego wspanialego reprezentanta literatury chorwackiej.

      Usuń
  3. To lektura dla mnie - chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie bardzo, ze moglam w jakis sposob zachecic.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)