poniedziałek, 7 kwietnia 2014

DOLINA TĘCZY, Lucy Maud Montgomery

Dolina Tęczy. Sielska, bezpieczna. Tam znalazły swoje miejsce nie tylko dzieci Ani Shirley ale również nowego pastora Mereditha. Tutaj czas spędzony jest szczęśliwy, mija na zabawach, śmiechach, żartach. Raj na ziemi i smak beztroskiego dzieciństwa. Gdzieś tam daleko słychać pomruki Wielkiej Wojny, ale z daleka, tak aby nie przyćmić tego pastelowego obrazku.
Rudowłosej Ani i przystojnego Gilberta jest już znacznie mniej w tym tomie. Ania razem z Zuzanną i Kornelią są raczej obserwatorkami i komentatorkami tego, co dzieje się w tytułowej dolinie i ogólnie w Glen. A działo by się znacznie mniej, gdyby nie dzieci samotnego pastora, puszczone trochę samopas, bo zagubiony w życiu pastor i wiekowa ciocia Marta nie są w stanie ich upilnować, wskazać dobrą drogę. Mimo wszystkich psot, które są ich udziałem nie można powiedzieć o nich, ze są złymi dziećmi. Zazwyczaj mają dobre intencje, tylko im po prostu nie wychodzi. Stąd tak przyjemnie się o nich czyta i chichocze przy tym.
Sądziłam, że będę tęsknic za Anią i jej dziećmi, ale myliłam się. Dzieci z plebani są jak ożywczy łyk powietrza i wspaniale się wkomponowują w panoramę Glen.
Jest i irytująca Marysia Vance, której geny odzywają się raz po raz i która miele językiem na okrągło, często okraszając swoje wywody sporą dawką złośliwości. Gdyby nie jej smutne dzieciństwo, to pewnie denerwowałaby mnie bardziej.


Spędziłam grudzień z tą książką, smakowałam ją powoli wracając myślami do mojego dzieciństwa, do niewinnych zabaw, psot, wałęsaniu sie po polach i lesie. Jakże to lubiłam! Te ukryte zakątki, te małe tajemnice, te zabawy oparte na bujnej wyobraźni! Dlatego też „Dolina Tęczy” tak łatwo skradła moje serce, bo przypomniała o tym, co takie piękne, beztroskie i dające szczęście. Wspaniale było spędzić czas z dziećmi z Doliny Tęczy i poczytać o miłosnych perypetiach pastora. Montgomery zawsze trafia do mojego serca, także pięknymi opisami przyrody, które rozpalają moją wyobraźnię. Dzięki nim widzę Dolinę Tęczy, Ba! Ja w niej jestem i staje mi się ona jeszcze bliższa, tak samo jak dzieci, które ją tak sobie ukochały.

_____________
Lucy Maud Montgomery, Dolina Tęczy, przeł. Janina Zawisza-Krasucka, Wydawnictwo Literackie, Kraków, s. 285.


———————————

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czytajmy Anię

Image and video hosting by TinyPic

13 komentarzy:

  1. Nareszcie....:-). Jak miło!)
    A tak w ogóle to ja też bym chętnie do tej doliny się chyba wybrała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje bardzo. Nawet nie wiecie, ile mnie ten powrot kosztowal, ale ciesze sie, ze jestem :)
      Z czytaniem wciaz jeszcze krucho ale pracuje nad tym :)

      Usuń
  2. Cudowne wspomnienia mam związane z książkami Montgomery. Wracałam do nich wiele razy, ostatnio do "Błękitnego zamku". Ale mi ochoty narobiłaś! :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, sama z checia powrocilabym do "Blekitnego zamku". Nie mam wlasnej ksiazki, ale musze to zmienic:)

      Usuń
    2. Dostaniesz ode mnie!!!!!:)))

      Usuń
  3. Ech, mnie było trochę smutno, że Ani i Gilberta jest tu mniej - ale ogólnie ta atmosfera nostalgii, nowi bohaterowie i tematyka tego tomu przypadły mi do gustu niemniej niż poprzednich:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anie uwielbiam ponad wszystko, ale dzieci pastora sa troch, jak napisala Kasiek - "aniowate", wiec nie odczulam jej braku az tak bardzo.

      Usuń
  4. Słodki smak dzieciństwa... oczywiście czytałam jak byłam młodsza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zas jestem duzo starsza niz mlodsza, ale wciaz uwielbiam swiat Ani :)

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, ze zagladasz! to mnie jest bardzo milo. Z czytaniem dalej krucho, na razie nadrabiam zalegle recenzje, ale staram sie zorganizowac lepiej i znalezc czas i na ksiazke.
      Zreszta nie czytam na razie nic ambitnego, bo nie mam do teog glowy, ale samo czytanie sprawia mi duzo przyjemnosci, a to najwazniejsze:)

      Usuń
  6. Wprawdzie zdecydowanie bardziej wolę "Rillę" ale "Dolina tęczy" jest sympatyczną książką... dobrze się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ta ksiazke trafilam idealnie w moj nastroj i stan ducha, dzieki niej moglam przywolac usmiech na twarz i sie odprezyc, a to najwazniejsze. "Rilla.." tez jest swietna, mam andzieje, ze juz wkrotce cos o niej napisze.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)