Uwielbiam to uczucie, kiedy po zamknięciu książki mam to poczucie, że właśnie przeczytałam coś dobrego.
Tak do tej pory miałam ze wszystkimi książkami Johana Theorina. „Święty
Psychol” nie należy do kwartetu olandzkiego, to zupełnie inna historia, której
akcja ma miejsce głównie w sennym, małym miasteczku Valli. Nie jest to też kryminał,
chociaż trupy są, nawet dwa, ale dopiero pod koniec książki. To raczej thriller
z elementami powieści psychologicznej lub powieść psychologiczna z elementami
thrillera. Nie mogę się zdecydować za która opcją się opowiedzieć. Za to oczywiste dla mnie jest to, że „Święty
Psychol” to kolejna bardzo dobra książka szwedzkiego autora, podczas lektury której
lęk czai się gdzieś pod skórą, a atmosfera zagrożenia wisi w powietrzu.
Szpital Psychiatryczny Świętej Patrycji
nazywany jest przez mieszkańców miasteczka Świętym Psycholem. To tam za jego
murami leczą się pacjenci, sławni niejednokrotnie na cały kraj z powodu
strasznych czynów, których się dopuścili. Tuż obok szpitala mieści się
przedszkole dla dzieci, których jeden z rodziców
znajduje się w owej leczniczej placówce. Przedszkole i szpital są połączone łącznikiem,
przez który dzieci przechodzą do pokoju odwiedzin, gdzie mają okazję spotkać się
z ojcem lub matką. Jest to ważny punkt terapii nie tylko dla pacjentów, ale także
namiastka normalności dla dzieci, które w ten sposób nie są pozbawione kontaktu
z rodzicem. W owym przedszkolu zwanym „Polaną” pracę otrzymuje nowy wychowawca
przedszkolny Jan Hauger, mający już kilkuletnie doświadczenie w opiece nad dziećmi,
jednakże do tej pory pracujący wyłącznie na zastępstwa, a praca w
przyszpitalnym przedszkolu ma być jego pierwszą stałą pracą.
Z początku Jan nie budzi żadnych zastrzeżeń,
wydaje się być sympatyczny i bardzo oddany dzieciom, ale z czasem dowiadujemy się
o nim coraz więcej, a ta wiedza budzi ogromny niepokój. Jan bowiem ukrywa
straszną tajemnicę, a nawet dwie. Jedna z nich dotyczy pewnej placówki o nazwie
„Ryś” i zaginięcia pewnego chłopca, a druga dzieciństwa samego Jana. Szybko
orientujemy się, że Jan nie wybrał „Polany” przypadkowo, to było głęboko przemyślane
posunięcie. Coś więcej łączy Jana ze Świętym Psycholem...
Akcja „Świętego Psychola” jest niespieszna,
ale wcale nie znaczy to, że się wlecze, przebiega w kilku przestrzeniach
czasowych, ale wcale nie jest zagmatwana. Wszystko w niej jest przemyślane i
logiczne, a Theorin świetnie buduje napięcie.
To książka o tym, jak bardzo można skrzywdzić
dziecko i jakie dramatyczne konsekwencje tego ponosi już dorosły człowiek. To opowieść
o samotności, niezrozumieniu, lęku przed ludźmi. To historia o wielkiej miłości
z dzieciństwa, z którą nic się już później nie może równać. Niby wszystko jest
takie jasne, proste i przewidywalne, ale to tylko pozory.
Prosta historia, a napisana w taki sposób, że
emocje sięgają zenitu i tylko trochę słabną po przeczytaniu zaskakującego zakończenia.
Kolejna świetna książka Johana Theorina, która tylko
zaostrza apetyt na więcej.
___________
Johan Theorin, Święty Psychol, przeł. Barbara Matusiak, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, s. 436.
------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter, Czytamy literaturę skandynawską.

Czy jest to thriller z elementami powieści psychologicznej czy powieść psychologiczna z elementami thrillera, nieważne, ja to kupuję:) Bardzo lubię takie książki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Ja zas uwielbiam Theorina. Bardzo odpowiada mi sposob w jaki pisze i snuje opowiesc. To autor, ktorego ksiazki kupuje w ciemno.
UsuńDawno temu kupiłam pierwszą książkę z kwartetu i na tym poprzestałam. Nie przeczytałam jej jeszcze, mimo że twórczość Theorina zrobiła się popularna. Muszę nadrobić :)
OdpowiedzUsuńKsiakzi o Olandii sa inne niz "Swiety Psychol", bardzo klimatyczne, czasami pojawi sie troll czy duch i mimo ze ja zazwyczaj stronie od takich polaczen, to Theorin mnie zachwycil.
UsuńNie znam twórczości Theorina, ale zachęcać to Ty potrafisz:) Jestem tylko ciekawa, czy odnajdę tę książkę w bibliotece.
OdpowiedzUsuńSadze, ze powinnas, to nowosc i ostatnio dosyc popularny autor :)
UsuńNajwiększe wrażenie wywarły na mnie zmyłki autora - kiedy już byłam pewna, że wiem, o co chodzi i jak potoczy się akcja, Theorin wywracał wszystko do góry nogami, i tak już było do końca. Rewelacyjna lektura, muszę koniecznie zapoznać się z pozostałymi książkami pisarza!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Polecam ci trzy olandzkie ksiazki. Specyficzne, ale bardoz wciagajace.
UsuńDługo omijałam faceta. Strasznie zniechęcały mnie okładki. Sądziłam że są zapowiedzią jakiś krwawych potworności. No i sama jestem zaskoczona bo zachwyciłam się na tyle że chcę wszystko co ten pan napisze. Niebywałe klimaty tworzy. Theorin wysunął się na czoło moich ulubionych skandynawskich twórców. Zadziwiające. Człowiek wciąż się czegoś nowego o sobie dowiaduje.
OdpowiedzUsuńTe okladki sa naprawde koszmarne! "Swiety Psychol" ma lepsza nieco.
Usuńpotwornosci i krwawych scen nie ma, a klimat - fakt - niesamowity.
Przyznaje, ze ja tez nie spodziewalam sie, ze tak polubie Theorina ;)
Thorin plasuje się u mnie gdzieś w okolicach kryminalnego panteonu, czyli absolutnych wyżyn:-) Dziwne, ale "Swiętego psychola", choć mam go już w wersji niemieckiej od pół roku co najmniej, jakoś jeszcze nie przeczytałam. Cieszyłam się na tę książkę, chciałam ją smakować, delektować się, zostawiałam sobie na później, aż... zastała mnie jesień. W każdym razie jest w najbliższych planach.
OdpowiedzUsuńKsiazka idealnie nadaje sie na jesienne wieczory. Sama musialam sie hamowac, aby jej nie przeczytac w jeden dzien i zarwac pol nocy. Swietnie sie czyta, nie ma tutaj supernaturalnych dodatkow. Mam nadzieje, ze czwarta czesc cyklu olandzkiego wkrotce powstanie, bo nie moge sie wrecz doczekac. Zreszta, kazda ksiazke autorstwa Theorina przeczytam bardoz chetnie, bez wzgledu na tematyke.
UsuńA ja nie słyszałam wcześniej o tym autorze. Muszę nadrobić zaległości.
OdpowiedzUsuńZachecam, mnie Theorin naprawde urzekl.
UsuńSamo miejsce akcji jest bardzo... "moje", więc zaciekawiłaś mnie ogromnie!
OdpowiedzUsuńBardzo lubie klimat ksiazek Theorina, zostalam jego fanka po przeczytaniu olandzkich historii, a ta powyzsza naprawde nie odstaje od poprzednich.
UsuńGdzies juz słyszałam o tej książce no i co tu kryć już wtedy chciałam ją przeczytac. Ty mnie jeszcze bardziej do tego zachęciłaś.
OdpowiedzUsuńI jeszcze raz - goraco zachecam!
UsuńWłaśnie niedawno tę książkę skończyłam. Świetna! Jedyne co mnie zawiodło, to brak, że tak powiem "scen z życia pacjentów". Miałam nadzieję, na więcej akcji w samym szpitalu. Ale tak poza tym - super!
OdpowiedzUsuńNie wiem, mnie to nie zawiodlo, bo po prostu sie ich nie spodziewalam. To tak samo, jak kryminaly olandzkie nie ociekaja krwia.
UsuńRównież czytałam (jeszcze się nie "wypisałam"), świetnie się czyta, choć w końcówce strasznie wszystko przyspiesza. Odebrałam ją przede wszystkim jako książce o samotności. Z niecierpliwością czekam na kolejną część kwartetu olandzkiego.
OdpowiedzUsuńCzytalam u Ciebie, ciesze sie, ze ksiazka ci sie podobala. Ostatnio mam poslizg i w pisaniu notek i w czytaniu ulubionych blogow, ale mam nadzieje, ze to mi wkrotce minie.
UsuńRowniez marze o kolejnej ksiazce z Olandii!
Nigdy nie słyszałam o Theorinie, ale czuję się zachęcona do nadrobienia tej zaległości. Szkoda tylko, że okładka taka brzydka :( Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńWierz mi, ze to jeszcze jedna z ladniejszych okladek z tego cyklu. Inne to dopiero sa koszmarne.
UsuńJa również nie słyszałam tego nazwiska :(, fakt, że kryminały, thrillery nie należą do gatunku, który by często gościł na półkach mojej biblioteczki, ale w ramach chwilowych odskoczni od gatunku, który u mnie króluje może się skuszę, tym bardziej, że widzę tu pozytywne opinie. Choć przyznam, że tytuł raczej by mnie zniechęcił, niż zachęcił, a to tylko pokazuje, iż nie zawsze należy sugerować się tytułem. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTytul pochodzi od obiegowej nazwy spzitala psychiatrycznego. Przyznaje, ze niezbyt zachecajacy. Sama nieczesto siegam po ksiazki z tego gatunku, ale Theorina naprawde lubie.
UsuńLubię takie klimaty, które niepokoją, ale jednocześnie wciągają.
OdpowiedzUsuńNie powinnas wiec sie zawiesc ta ksiazka.
Usuńjak to się stało, że do tej pory nie słyszałam o tym autorze? muszę nadrobić braki, a ta książka wydaje się idealna na tę porę roku :)
OdpowiedzUsuńFantastycznie mi sie czytalo, a dreszczyk ciagle przebiegal mi po kregoslupie. Zachecam goraco do zapoznania sie z tym autorem.
Usuń