czwartek, 15 sierpnia 2013

MOJE DRZEWKO POMARAŃCZOWE, José Mauro de Vasconcelos


„Moje drzewko pomarańczowe” to książka, która rozrywa serce na kawałki. Boli już samo czytanie dedykacji:
„(...) Oraz pełen tęsknoty hołd dla mojego brata Luisa, króla Luisa, i mojej siostry Glorii; Luis zmarł, mając dwadzieścia lat, a Gloria w wieku dwudziestu czterech lat także uznała, że nie warto już żyć.

Jak zwykle wyrazy tęsknoty za Manuelem Valadaresem, który pokazał mi, kiedy miałem sześć lat, czym jest czułość...”.
Później zagłębiamy się w lekturze i odnajdujemy te same osoby na stronach książki i już wiemy, że cokolwiek przeczytamy, to ta historia, prawdziwa historia, nie będzie miała happy endu.

Zeze poznajemy, gdy ma prawie 6 lat. To niezwykle bystry, inteligentny chłopczyk pochodzący z wielodzietnej, biednej rodziny. Matka od szóstego roku życia pracuje w fabryce, nigdy nie nauczyła się czytać, ojciec jest bezrobotny. To nie jest rodzina z marginesu, to jest rodzina, której po prostu ciężko jest żyć. Momenty, w których jest czas na okazywanie uczuć są niezwykle rzadkie, nie jest to także czas Bożego Narodzenia, który jeszcze bardziej uwypukla tragiczną sytuację całej rodziny, jest czasem smutku i wyrzutów sumienia. W takiej rodzinie Zeze jest diamentem, doskonale uczy się w szkole, ma ogromne serce, w którym jest miejsce nie tylko dla małego braciszka Luisa, ale także dla brzydkiej nauczycielki czy biednej koleżanki z klasy, jeszcze biedniejszej od niego. Tej dobrej strony Zeze nie zauważa się w domu, tam widzi się tylko te chwile, kiedy różne psikusy podszeptuje mu diabełek. Cóż, gdzieś musi spożytkować swoją bujną wyobraźnię i ciekawość świata.
Jedynym ratunkiem dla niego jest świat marzeń, w którym buduje zoo, zwiedza Europę czy spotyka Indian i kowbojów. Jest też małe drzewko pomarańczowe, które Zeze dekoruje i które żyje jest jego najlepszym przyjacielem.
I wtedy pojawia się on - Manuel Valadares. Portugal. Najjaśniejszy promień w dzieciństwie Zeze...

„Moje drzewko pomarańczowe” to historia opowiedziana głosem małego chłopca, która trafia do serca. Puenta jest prosta. Dziecko może żyć bez nowych zabawek, pięknych ubrań i butów, ale nie może żyć bez miłości, czułości, chwili poświęconej tylko jemu. Bez nich odzierane jest z dzieciństwa, nie ma szans, aby rozkwitnąć. I żadne dziecko nie powinno tak cierpieć jak Zeze, który mówi:
Wreszcie zrozumiałem, co to znaczy ból. Ból to wcale nie znaczy dostać lanie, aż się mdleje. Ani nie znaczy rozciąć sobie stopę odłamkiem szkła tak, że lekarz musi ją zszywać. Ból zaczyna się dopiero wtedy, kiedy boli nas calutkie serce i zdaje się nam, że zaraz przez to umrzemy, i na dodatek nie możemy nikomu zdradzić naszego sekretu. Ból sprawia, że nie chce nam się ruszać ani ręką, ani nogą ani nawet przekręcić głowy na poduszcze”.
To nie jest książka dla dzieci. To książka dla dorosłych. Ku przestrodze.



_________
José Mauro de Vasconcelos, Moje drzewko pomarańczowe, przeł. Helena Czajka, Wydawnictwo Muza, 2008, s. 192.



----------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Literacka Ameryka Południowa, Z literą w tle, Z półki - 2013.

Image and video hosting by TinyPic

28 komentarzy:

  1. Nieprzewidywalny tytuł, a taka treść. Wzruszyłam się pod wpływem Twojej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksiazke czytalam po raz pierwszy wiele lat temu, ale doskonale pamietalam emocje, ktore towarzyszyly mi podczas czytania. Uplyw czasu nic nie zmienil, dalej czyta sie tak samo, z ogromnym wzruszeniem.

      Usuń
  2. Ból z powodu braku miłości ze strony najbliższych jest największy - to prawda. Zawsze chcemy by nam okazywano uczucie a w dzieciństwie bez tego trudno życ.
    Pięknie i wzruszająco napisałaś o tej książce. Zapiszę sobie tytuł, może mi tez się ją uda przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natanno, z calego serca polecam. To pieknie napisana ksiazeczka.

      Usuń
  3. Na mnie też zrobiła takie wrażenie. To książka, którą powinien przeczytać każdy. Dla mnie jedna z najważniejszych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tez wskoczyla od razu na liste najulubienszych.

      Usuń
  4. Rzeczywiście, lektura musi być wzruszająca, skoro w twojej recenzji aż huczy od emocji. Chętnie przeczytam!
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawalo mi sie, ze dosyc powsciagliwie napisalam, ale fakt, ze emocje we mnie buzowaly.

      Usuń
  5. Brzmi bardzo przygnębiająco. Bardzo... emocjonalna recenzja. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksiazka momentami bywa naprawde zabawna, chociaz ogolny wydzwiek oczywiscie juz taki nie jest.

      Usuń
  6. dosłownie kilka dni temu skończyłam czytać tę książkę i mam podobne odczucia do Twoich, bardzo wartościowa pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie czytalam u Ciebie :) Tak, kolo tej ksiazki nie mozna przejsc obojetnie.

      Usuń
  7. To jedna z moich ulubionych książek. Trafia dokładnie tam, gdzie powinna i porusza najczulsze struny w człowieku. Jest to jedna w obowiązkowych lektur dla osób, które pragną mieć dzieci :) niestety kolejne części historii Zeze nie są już tak udane. Czytałam, "Chodź, rozpalimy słońce" i szczerze się zawiodłam. O trzeciej części słyszałam jeszcze więcej negatywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie koncze lekture "Rozpalmy slonce" i chyba zaczne wkrotce kolejna czesc. Tak, masz racje, druga czesc jest slabsza, ale o tym napisze w kolejnej notce :)

      Usuń
  8. Cóż za poruszająca recenzja. O książce słyszałam na studiach i na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksiazka krotka, a naprawde warta, aby poswiecic jej tych kilka chwil.

      Usuń
  9. Już drugo pozytywna recka tej pozycji. Czuje sie coraz bardziej zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alice, ksiazka naprawde porusza i daje do myslenia. Jedna z moich ulubionych, odkad przeczytalam ja po raz pierwszy wiele lat temu.

      Usuń
  10. Zgadzam się z Twoją recenzją w stu procentach. Piękna, wstrząsająca i wzruszająca historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milo mi, ze rowniez nalezysz do milosnikow malego Zeze.

      Usuń
  11. Piękna i bardzo wzruszająca historia. Każdemu polecam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie napisałaś o tej historii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za mile slowa. Ja jednak mam wrazenie, ze o ksiazkach dla mnie waznych nie potrafie napisac tak, jakbym chciala, ze cos mi gdzies umyka...

      Usuń
    2. Moim zdanie napisała Pani o tej książce dokładnie tak jak powinna ona być opisana. Naprawdę idealnie zawarła Pani to cierpienie (wspaniały pomysł ze wstawieniem kawałka dedykacji i cytatu!), a przy okazji nie pominęła, ale też nie zdradziła niczego. Przecież nie da się opisać tej książki (i raczej innych też) tak, aby żadne emocje nam nie umknęły. Można za to przekazać tą dominującą i Pani zrobiła to wspaniale :)

      Usuń
  13. Mam tę książkę na uwadze od dłuższego czasu, na pewno kiedyś przeczytam, a Twoja recenzja rzeczywiście chwyta za serce. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje bardzo i serdecznie polecam ta lekture.

      Usuń
  14. Godzinę temu skończyłam czytać i czuję przede wszystkim rozrywające zmęczenie z emocji. Bardzo "zaprzyjaźniłam się" z Zeze przez co każde jego cierpienie nie tylko poruszało, dosłownie targało moją wrażliwością. Jest to jedna z najlepszych książek jakie kiedykolwiek poznałam, w moim zaledwie 3 razy dłuższym od życia Zeze życiu. Chyba mam nerwobóle gdzieś w okolicy serca. Ma Pani rację, to nie jest książka dla dzieci, bo ból nie jest i nigdy nie powinien być dla dzieci. Zastanawiam się czy nie sięgnęłam po nią za wcześnie.

    OdpowiedzUsuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)