Nie lubię krótkiego lutego. Było sporo zimnych dni, które sprzyjały lekturze, ale także wspaniały, słoneczny, miły tydzień, który mnie od książek odciągał. Sporo pracowałam, dużo czasu spędzałam tez w kuchni umilając sobie popołudnia gotowaniem i pieczeniem, a Mężowi i Synkowi wieczory, które spędzaliśmy na piciu aromatycznych herbat i jedzeniu domowych ciast. Mimo dosyć intensywnego okresu w pracy starczało mi sił na to, aby wieczorami i nocami czytać. A jak to wyglądało w lutym?
Liczba kupionych książek: 26 (+ 2 tomy Jeżycjady, których nie liczę oraz bardzo miła wygrana w rocznicowej rozdawajcie u Kaś). Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć jakie to książki, to lista znajduje się tutaj, jak widać żadne nowości, tylko prawie same urocze ramotki:)
Tak, tak – 26 książek wyszperanych na Allegro, w promocjach, antykwariatach, kilka odkupionych za symboliczną kwotę od osoby, która likwiduje biblioteczkę. Inne również po okazyjnych cenach, czasami za naprawdę kilka złotych, a że były na mojej zakupowej liście – nie mogłam się pohamować. Oczywiście chciejstwa chwili również tam się znajdują. Ale jak miałam nie kupić „Kobiety w bieli” Collinsa, jeśli tyle razy ten tytuł był powtarzany w „Trzynastej opowieści”? A że polecono mi i „Kamień księżycowy” tegoż autora, to też go dodałam do koszyka... Jak miałam nie kupić „Samotni” Dickensa w dobrym stanie i naprawdę tanio?
I tak dalej... Miało być ascetycznie w tym roku, a wyszło jak zawsze. Tym samym moje noworoczne postanowienie, aby kupić jedną książkę na pięć przeczytanych wzięło w łeb. Nie martwię się tym jednak wcale. Nic nie poprawia mi humoru bardziej, niż nowe nabytki. Szkoda tylko, że część z nich zostanie na razie u Mamy, muszę poczekać do kolejnego urlopu, aby je przywieźć. Nie będę więc pokazywać zakupowego stosu, może kiedyś, jak książki do mnie dotrą, to pokażę je wszystkie razem.
Poza tym część książek przeczytanych jest u mnie zawsze płynna, raczej szybciej znajdzie nowych właścicieli niż u mnie zostanie, więc wciąż będę dysponować miejscem, aby przywitać nowe nabytki.
Poza tym część książek przeczytanych jest u mnie zawsze płynna, raczej szybciej znajdzie nowych właścicieli niż u mnie zostanie, więc wciąż będę dysponować miejscem, aby przywitać nowe nabytki.
Realizacja wyzwań:
Projekt Nobliści – 1
Klasyka literatury popularnej – 1
Rosja w literaturze – 0
To już było – 1
Wojna i literatura – 0
Czytajmy Anię – 1
Czas na Jeżycjadę – 1
Z półki - 2013 – 14
Trójka e-pik – 3
Book-Trotter – 1
Z literą w tle – 1
Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę – 4
Projekt La Dolce Vita – 1
Tea Time z Corridą –3
Nie tylko literatura piękna – 0
Tudorowie w literaturze – 0
Czytajmy literaturę skandynawska - 1
Pochłaniam strony, bo kocham tomy – 4014 stron
Jak widać królowała literatura z Polski i Wielkiej Brytanii. Nie tknęłam Tudorów, bo po prostu nie starczyło mi czasu, podobnie jak na ksiażki historyczne.
Najlepsze przeczytane książki to „Trzy młode pieśni”Elżbiety Cherezińskiej oraz „Trzynasta opowieść” Diane Setterfield.
Najbardziej rozczarowały mnie „Atlas chmur”Davida Mitchella oraz „Zamki z piasku” Alessandro Baricco, nie dlatego, że to złe czy słabe książki, ale po prostu nie do końca trafiły w mój czytelniczy gust i miałam zupełnie inne oczekiwania.
Z 6 książek zaplanowanych na ten miesiąc udało mi się przeczytać 5 i jestem bardzo zadowolona z tego wyniku. Nie miałam kompletnie ochoty na II tom „Moskiewskiej sagi” Aksionowa – może kiedyś... Za to pozycje z listy książek do przeczytania w 2013 roku bardzo ładnie realizuję.
Jeśli chodzi o doznania czytelnicze, książki, które mnie porwały i zostaną na długo w pamieci, to luty wyszedł średnio, ale przypisuję to także na karb zmęczenia, braku czasu i takiego doboru lektur, abym nie musiała zbytnio wysilać się umysłowo. Kiedy jest zimno i ciemno za oknem, to mam ochotę przespać ten czas, ewentualnie poleżeć pod kocem z kubkiem herbaty, kotem na kolanach i moimi Najmilszymi u boku.
A jaki był Wasz luty?

26 książek! Matko jedyna! Widzę, że wiele osób w lutym poszalało z zakupami:) No i piękna realizacja wyzwań. Gratuluję i życzę owocnego marca:)
OdpowiedzUsuńDziekuje, mam nadzieje, ze marzec bedzie czytelniczo bardziej satysfakcjonujacy.
UsuńAno poszalam z zakupami, ale ciesza mnie one, bo uwazam, ze nabylam wiekszosc swietnych ksiazek za przyslowiowe grosze:) Oparlam sie nowosciom, ale starociom juz nie potrafie:)
I kolekcja Hachette z dzielami Dumasa! "Krolowa Margot" byla "od zawsze" moim mrocznym przedmiotem pozadania, a "Hrabiego Monte Christo" pozyczyla mi kolezanka, kiedy mialam chyba 12 lat (z biblioteczki jej mamy i bez jej zgody;)). Takie wspomnienie dziecinstwa, ktore czytalam z wypiekami na twarzy musze miec koniecznie, szczegolnie, ze jest pieknie wydane:)
Popatrzyłam sobie na listę wyzwań i osłupiałam. A mnie się wydawało, że to ja za dużo na siebie biorę;-)
OdpowiedzUsuńCherezińska zbiera tak dobre opinie, że nie mogę się jej oprzeć, choć ja antyhistoryczna jestem:-)
Wiem, ze ilosc moich wyzwan sugeruje brak zdrowego rozsadku:)
UsuńZa to udaje mi sie w jakis sposob uporzadkowany czytac moje zaleglosci z prywatnej biblioteczki:)
Oczywiscie to ciagle jest zabawa, bo nie ja jestem dla wyzwan, a wyzwania dla mnie.
Piękne wyniki i wow - 26 nowych książek, zazdroszczę :D Życzę powodzenia w marcu!
OdpowiedzUsuńDziekuje bardzo!
UsuńPozdrawiam cieplo!
Wiesz, że jak będziemy kupować więcej niż czytamy, to nawet nasze dzieci nie wygrzebią się spod stosów książek? :P Ja już prawie nie kupuję, czasem coś na fincie za punkty wezmę, ale i tak więcej wystawiam niż pobieram, bo wiadomo - miejsca brak.
OdpowiedzUsuńWięcej wyzwaniowych życzę! :D
I jeszcze: dlaczego nie zaliczyłaś Cherezińskiej do wyzwania To już było?
UsuńMialam postny styczen, stad te wyglodnialy zakupy i przygarniecia:)
UsuńMusze znowu zacisnac zakupowego pasa:)
Kurczaki, nie zaliczylam jej do tego wyzwania, bo tam wiecej fikcji niz historii, a uwazasz, ze powinnam?
Hmm... jak ta sobie mysle, to moze i powinnam.
Mówisz, że nie przejdzie? Bo ja nie czytałam, pierwsza część mnie nie zachwyciła. :( Ale jeśli są jakiekolwiek podstawy historyczne, choćby zwyczaje epoki itp., to bym zaliczyła.
UsuńW takim razie zalicze i wkrotce umieszcze notke w "To juz bylo":)
Usuńgratuluję wyników :)
OdpowiedzUsuńz powyższych czytałam jedynie książkę Zafona oraz o Ani z Avonlea :)
owocnego marca życzę :)
Dziekuje pieknie:)
UsuńMój luty był taki sobie pod względem czytelniczym, ale zakupowym był bardzo podobny do Twojego :) Strasznie cieszy mnie widok moich zapełnionych półek :)
OdpowiedzUsuńMnie z kolei cieszy, ze nie jestem sama w moim zakupowym szale:) i ciesze sie, ze sa osoby, ktore maja odwage sie jeszcze do tego przyznac:)
UsuńŚwietny wynik :)
OdpowiedzUsuńDziekuje bardzo:)
UsuńPodziwiam, że udało Ci się przeczytać aż tyle! Ja dałam radę jedynie 7 książek, nie jest to najwięcej, ale trudno - marzec będzie lepszy :) 26 książek! Ja tyle w pół roku kupuję :)
OdpowiedzUsuńSiedem ksiazek, za to siedem wspanialych. Ja czternascie, ale niewiele bylo wsrod nich perelek.
UsuńWiem, ze liczba wydaje sie ogromna, ale wiekszosc to ksiazki po 1-8 zlotych, wiec jak im przepuscic;)
Jak pięknie!
OdpowiedzUsuńZakupowo faktycznie, a czytelniczo srednio i nie pisze tutaj o liczbie:)
UsuńWynik godny pozazdroszczenia :)
OdpowiedzUsuńDziekuje:)
UsuńKochana, jesteś dla mnie największą inspiracją - ja chyba zwariuję, ciągle kopiuję tytuły książek, o których piszesz i które kupujesz, a potem wyszukuję je w księgarniach i na Allegro. Jesteś kopalnią pomysłów, nie starczy mi życia na przeczytanie tych wszystkich książek :)
OdpowiedzUsuńWcale winna sie nie czuje:)
UsuńA zycia starczy, mam nadzieje, ze starczy. Wiem to po sobie, ze czasami trzeba powiedziec sobie stop i zaczac czytac zachomikowane ksiazki i zapomniec na jakis czas o bibliotekach, Allegro i ksiegarniach.
Przepadam za Twoimi podsumowaniami a jeszcze bardziej planami. Siedzę i czekam, nie idę spać! Czekam na plany marcowe;-)))
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, ze jednak przespalas sie tej nocy:D
UsuńCiezko dzien mialam wczoraj i nie dalam rady juz ruszyc moich szarych komorek i czegos sensownego napisac. Poza tym zaczytalam sie w "Ksiazce o czytaniu" :D
Dalej mysle nad moja marcowa lista, trzy ksiazki juz mam, potrzeba mi tylko jeszcze trzech kolejnych.
Ani minuty;-)
UsuńMało spałam i czuję się wstrętnie. W oczach piasek a zza okna wpadają wściekle ostre promienie słoneczne.
Czekam dalej)
Juz jest i mozesz isc spac:)
Usuńdobranoc :D
Eech.. Podziwiam Twoje samozaparcie odnośnie wyzwań czytelniczych! I gratuluję! :) Co do ilości zakupionych książek pozwól że schowam głowę w piasek, bo nawet nie wiem czy jestem w stanie w ogóle zliczyć.. I mam to samo z polowaniami na Allegro :) i też tak..no jak mogłam nie kupić "Poczty literackiej" Krzysztonia, skoro ktoś sprzedawał za grosze, albo jak można by było przejść obojętnie wobec japońskiej powieści grozy, również oddawanej niemalże za darmo.. i tak w tym duchu.. Nasza biblioteka, zajmująca całą tylną ścianę salonu oraz połowy dwóch bocznych, została zbudowana we wrześniu 2010 i do połowy była wtedy pusta, bo jest naprawdę duża i nasz księgozbiór miał luzy. Dziś zostaje mi już tylko parę pustych półek.. W tym tempie zabuduję chyba całe mieszkanie..;)
OdpowiedzUsuńWidze, ze doskonale mnie rozumiesz, jesli chodzi o zakupy... :)
UsuńOstatnio rowniez przygladalam sie tej ksiazce Krzysztonia, byc moze tej samej:)
tak wielkiej biblioteki zazdroszcze, sama mam tylko zajety rog salonu i nie da sie wiecej, chociaz Maz mnie zaskoczyl i stwierdzil, ze moglyby byc jeszcze w drugim rogu, ale z kolei nie moglby miec tam swojego telewizora;), a nigdzie wiecej sie nie zmiesci... Ale i tak bylam wzruszona jego dobrocia. Odkad ksiazki mieszkaja w salonie bardoz jej polubil, ich wizualny efekt, bo sam po polsku nie potrafi czytac;)