Skusiłam się na „Stulecie Winnych. Ci, którzy
odeszli” Ałbeny Grabowskiej z kilku powodów. Po pierwsze – lubię sagi. Przywiązuję
się do bohaterów książkowych i często czuję niedosyt, kiedy przychodzi mi się z
nimi szybko rozstać. Po drugie – tło historyczne, a więc
w tym przypadku okres I wojny światowej, zawsze mnie pociąga. Zupełnie
przypadkiem zaś było to, że sięgnęłam dwa razy pod rząd po powieść napisaną
przez lekarza, tym razem polskiego.
Akcja książki zaczyna się w momencie narodzin
bliźniaczek Winnych. Sam poród opisany jest w sposób dramatyczny i szczegółowy,
ale mnie to, ze względu na moją profesję, akurat interesowało. Autorka, w końcu
lekarz, nieważne że neurolog-epileptolog, z pewnością porody w swoim życiu widziała,
a w paru z pewnością i uczestniczyła, więc wie, o czym pisze. Mila i Ania rodzą
się w sposób niezwykły i są też niezwykłymi istotami od pierwszych dni życia, a szczególnie
ta druga, młodsza bliźniaczka, która obdarzona jest darem jasnowidzenia. Ta szczególna
umiejętność z czasem zanika, ale jasne i mniej jasne przeczucia towarzyszą Ani
przez resztę jej życia. Na początku miałam mieszane uczucia co do tej
specjalnej umiejętności siostry Winnej, bo jakoś mam chłodny stosunek do
takowych paranormalnych zdolności, ale później przestały mi już one przeszkadzać.
Rudowłosym siostrom będziemy towarzyszyć na
kartach powieści przez 25 lat poznając nie tylko ich losy wpisane w bieg
historii, ale także koleje całej ich licznej rodziny oraz przyjaciół i
znajomych. Autorka ciekawie nakreśliła wiele postaci, ludzi ze swoimi
wątpliwościami oraz mocnymi i słabszymi stronami, ludzi, ktorzy upadają i podnoszą się,
powtarzają błędy poprzednich pokoleń. W książce spotkamy również postaci autentyczne - Jarosława Iwaszkiewicza z żoną Anną, Tadeusza Wierusz-Kowalskiego, Stanisława
Lilpopa, wspomniany jest także Janusz Korczak. Wszystko to zaś w sielskiej, swojskiej
atmosferze, ale z dynamiczną akcją.
Nie jest to powieść genialna, nie jest to powieść
niezwykła, ale sprawnie i ciekawie napisana, wyróżnia się na tle zalewu
powieści o domkach w górach, pensjonatach i kobietach odnajdujących swoje
drugie ja w tychże wspaniałych okolicznościach przyrody.
Czyta się ją naprawdę dobrze i co najważniejsze, po
jej skończeniu ma się ochotę sięgnąć po tom drugi, co z pewnością zaraz uczynię.
Tym bardziej, że kończy się tak samo jak się zaczęła – porodem, ale już 1
września 1939 roku…_________________
Ałbena Grabowska, Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyli, tom I sagi, Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2014, s. 329.

Ostatnio mnóstwo tej serii w blogosferze. Gdzie nie spojrzę tam "Stulecie Winnych" :) Sama też mam zamiar sięgnąć po te powieści, ale za jakiś czas, jak emocje trochę opadną.
OdpowiedzUsuńSzczerze mowiac nie wiem, spotkalam sie z nia tylko na dwoch, odwiedzanych przeze mnie blogach.
UsuńPewnie jej pelno, bo juz w kwietniu wychodzi trzeci tom sagi. Mnie to akurat cieszy, bo nie lubie czekac na kolejne tomy po kilka lat. Rozumiem jednak, ze mozna sie czuc znuzonym.
Mam tę książkę w planach
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa, czy ci przypadnie do gustu :)
UsuńZaintrygowałaś mnie i to bardzo mocno jeżeli mam przyznać, chociaż piszesz, że nie jest ona genialna, wybitna itp. Będę sie za nią rozglądać :)
OdpowiedzUsuńCzarny Kruku, ksiazka z pewnoscia nie pretendujedo nagrody w kategorii najwybitniejsze dziela polskich pisarzy, ale jest dobra w swojej kategorii. Ja akurat chetnie siegam po ksiazki z roznych polek, a "Historia Winnych…" dostarczyla mi sporo rozrywki na dobrym poziomie i o to mi chodzilo :)
UsuńJa już jestem po lekturze drugiego tomu i nie mogę się doczekać trzeciego :)
OdpowiedzUsuńNa szczescie tdla ciebie rzeci juz wkrotce, ja zas drugi mam na polce i zobacze, czy poziom z pierwszego zostal utrzymany:)
UsuńSięgnę, choćby ze względu na Jarosława Iwaszkiewicza pojawiającego się na kartach książki. Ale szczegółowych opisów porodów nie lubię czytać :)
OdpowiedzUsuńAz tak szczegolowo Autorka nie zaglada w wiadome miejsce, wiec bez obaw:)
UsuńPodoba mi sie to, ze lekarka pracujaca w Podkowie Lesnej pisze o okolicach jej znanych, wspomina o historiach, ktore znane jej sa lepiej, niz statystycznemu czytelnikowi.
Jednakze mam obawy, ze za malo tam Iwaszkiewicza dla ciebie. To ciekawie osadzone w czasie czytadlo.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńKsiążek tej autorki akurat nie czytałam, ale podobają mi się ich okładki :) A to już jakiś krok w stronę danej powieści - przynajmniej w moim przypadku ;)
OdpowiedzUsuńOkladka fakt- przyjemna, chociaz dla mnie akurat nie jest az tak waznym elementem ksiazki. Czasami, o zgrozo, zupelnie pomijam je wzrokiem.
Usuń