sobota, 3 stycznia 2015

WYSPA NA PRERII, Wojciech Cejrowski


Cejrowskiego znalazłam pod choinką. Oczywiście jego najnowszą książkę „Wyspa na prerii”, a nie jego samego, bo Autor zapewnie zniknął gdzieś na prerii Arizony, by tam obchodzić Boże Narodzenie. W małym, niebieskim, drewnianym domku z porczem, który najpierw dostał, potem wygrał go w karty, a ostatecznie kupił. Po czym porzucił na dwadzieścia lat i do niego wrócił. Moja choinka kupiona niczym u niego, tuż przed Świętami,  oddali mi ją za symboliczną kwotę, bo już prawie wszyscy na mojej wyspie zaopatrzyli się w choinki na początku Adwentu. To był jeden z najlepszych prezentów, bo książek WC wypatruję zawsze z niecierpliwością. Nie mogę sobie darować tego, aby nie wspomnieć o jego pierwszej książce – „WC na końcu Orinoko”, której zdobyć nigdzie nie można, a to byłby dla mnie prezent idealny. To znaczy to nie jest do końca tak. Kilka lat temu wyszperałam ją na Alledrogo za jedyne 1000 PLN (słownie: tysiąc złotych) i od tej pory, po pozbieraniu osobistej szczęki z podłogi, już nigdy nie szukałam. Może kiedyś doczekam się wznowienia.

Wydanie „Wyspy na prerii” jest piękne. Świetnej jakości papier, piękna okładka, kolory, zdjęcia. Myślę sobie, że to szacunek dla czytelnika i, oczywiście, dla własnej twórczości Autora. Ta książka nigdy nie będzie służyć do takiego celu jak „Rocznik Farmera”, nie powiesicie jej na gwoździu w wychodku. Ten papier się do tego nie nadaje, za to doskonale będzie służył wielu czytelnikom.

Sama książka napisana z ikrą, okraszona dużą dawką humoru, nie sposób się nie śmiać w wielu momentach, a czasami, jakby sobie to życzył Wojciech Cejrowski, nawet spocić ze śmiechu. Jest to książka o miłości do prerii - suchej, czerwonej, gorącej, kąsającej, wiejącej, skrzypiącej, rdzewiejącej, przykurzonej. Pokazanej tak, jak większość z nas jej nigdy nie zobaczy, bo też i nie zamieszka tam z ludzkim stadem, gdzie wszyscy wiedzą o sobie wszystko, nawet jak myślimy, że jest inaczej. To takie miejsce, gdzie można osiągnąć stan absolutnej szczęśliwości – nicnierobienia.
„ Nicnierobienie to moje słowo i proszę się go nie czepiać. To brakujący w polszczyźnie rzeczownik. Nicnierobienie to stan ducha/duszy/umysłu. Meksykanie określają to jako absolutamente nada para hacer, czyli absolutnie nic do roboty. Gdy Meksykanin wypowiada te słowa, ma błogi wyraz twarzy, bo nicnierobienie to jego marzenie. Biały człowiek walczy o pracę, a wolny człowiek marzy o nicnierobieniu i kiedy osiąga nicnierobienie, zapada w szczęście”.
Marzycie o takim stanie? Ja bardzo często. Czasami mi się udaje go osiągnąć na moment. Nie mam prerii za oknem, ale mam morze, całkiem niedaleko zresztą, zastygam więc czasami na klifie i patrzę na fale, na ptaki, oczyszczam głowę ze wszystkich myśli i cieszę się, że jestem, że świat jest. Niestety nie mogę oddać się nicnierobieniu przez taki czas, jak Wojciech Cejrowski, a chciałabym, bardzo chciałabym nic nie musieć, nic nie chcieć, niczego nie oczekiwać, aby nikt nic niczego ode mnie nie chciał, zapomnieć o zegarku... Na kilka dni chociaż.

„Wyspa na prerii” to poradnik jak przetrwać samemu na prerii (no dobrze, za pomocą stada i interneów również), ale także pochwała prostego życia i oczywiście Ameryki, wolnego kraju, który służy obywatelom i według Autora tak być powinno wszędzie. I jak zapowiada Wojciech Cejrowski – jest dziko i egzotycznie, mimo że nie w Amazonii.

W każdej książce Wojciecha Cejrowskiego odnajduję złote myśli, które siedzą mi później głęboko w pamięci i wżerają się w mózg. Proste życie nie oznacza przecież, że jest łatwo, bezproblemowo i zawsze przyjemnie, ale ja pisze Autor, „Gdyby życie nie gryzło, umierałbyś z nudów. Daj się kąsać i sam też wgryzaj się w świat, aż do połamania zębów. Oto sekret dobrego życia nie tylko na prerii”.

Nie mogę nie wspomnieć o smaczkach tej książki, czyli wstawkach o tym, dlaczego wszyscy na prerii kupują Rocznik Farmera, srebrną taśmę, chodzą na zakupy do Walmartu i przenigdy nie jedzą gumbo z Luizjany. Absolutnie genialne!

Nie będę się rozwodzić już dalej o zawartości książki, bo czuję, że miłośnikom prozy podróżniczej Cejrowskiego przypadnie do gustu. Mnie bardzo przypadła. Na koniec zostawię tylko cytat:
Na talerzu świata serwują tylko dwa dania – zwykły gulasz żywota albo tajemnicze, zaskakujące, niepokojące, ekscytujące gumbo! Wybieraj mądrze, bo dokładek nie będzie”.

__________
Wojciech Cejrowski, Wyspa na prerii, Wydawnictwo ZYSK I S-KA, Arizona 2014, s. 295.

Image and video hosting by TinyPic

18 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że książka jest dobra, bo mam ją w planach. Nie jestem wielką fanką Cejrowskiego, natomiast jego książki lubię, przeczytałam wszystkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze sie nie zawiedziesz. Jest inna, ale rownie dobra.

      Usuń
  2. Właśnie za kwadrans kończę "Wyspę na prerii". Mam identyczny odbiór, ale w żaden sposób tak wspaniale bym o nim nie opowiedziała, choć wszyscy wokół wiedzą że czytam świetną książkę.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Niebieska, Niebieska :D slodzisz mi tak, ze az zeby bola :)
      Dziekuje. Wyszlo tak jakos samo, prosto z serca, bez glebszego analizowania.
      Ciesze sie, ze i Tobie "Wyspa…" przypadla do gustu.

      Usuń
  3. Jestem wielką fanką książek podróżniczych Cejrowskiego. Wyspę właśnie czytam i jestem usatysfakcjonowana jej zakupem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslalam, ze tylko ja jeszcze nie czytalam, bo spoznilam sie o jakies prawie pol roku :)
      Tez jestem fanka ksiazek podrozniczych WC i cieszy mnie, ze nie tylko ja :)

      Usuń
  4. Uwielbiam książki Cejrowskiego, ta jeszcze przede mną - chyba na szczęście, bo czytanie jego książek raz pierwszy jest niesamowitym przeżyciem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolino, az zazdroszcze, ze pierwszy raz przed Toba. Ja z pewnoscia kiedys do niej wroce, jak i do niejednej ksiazki Cejrowskiego, kiedy chce przypomniec, ze istnieje inna strona zycia.

      Usuń
  5. Ja również bardzo lubię styl pisarski Cejrowskiego, ale tej książki jeszcze nie czytałam. Mam ją w planach, ale na spokojnie. Cieszę się, że przypadła Ci do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaye, ksiazka jest inna od opowiesci z Amazonii, stad niektorzy czuja sie rozczarowanie. Jednakze napisana jest w typowym stylu WC.
      Moze i Tobie sie spodoba :)

      Usuń
  6. Czytałam, super książka, chociaż bardziej podobały mi się inne książki Cejrowskiego. Mój hit to ,,Gringo..." :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wyspa…" te znie jest moja ulubiona, ale podobala mi sie bardzo.
      Moja ukochana jest "Rio Anaconda", pamietam jak mnie porwala i wzruszyla.

      Usuń
  7. Nie znam Cejrowskiego od strony jego twórczości literackiej...popatrzę za nim w bibliotece, ale lubię go słuchać i oglądać...trzeba przyznać, że słucha się go z niesłabnącym zainteresowaniem.
    Kiedyś w radiu miał program, w którym prezentował muzykę latynoską......program był rewelacyjny.....gdybym go znalazła w internecie chętnie posłuchała bym jeszcze raz.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli znajdziesz kiedys czas siegnij po "Rio Anaconda" lub "Gringo..". Moze zasmakujesz w jego relacjach podrozniczych:)

      Dobrze, ze mi przypomnialas o tmy programie. Moz ejest gdzies do odkopania w czelusciahc internetu. Chetnie poslucham.

      Usuń
  8. "Wyspę na prerii" czytałem w tamtym roku. Podzielam Twoje zdanie. Świetna książka. Polecam także pozostałe pozycje Cejrowskiego. Przeczytałem prawie wszystkie, ale niestety nigdzie nie mogę znaleźć "WC na końcu Orinoko" i "Soli do oka" :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez czytalam wszystkie jego podroznicze ksiazki oprocz "WC na koncu Orinoko". Licze na jakies wznowienie, bo jest nieosiagalna dla zwyklego czytelnika.

      Usuń
  9. A mnie dla odmiany ta książka bardzo rozczarowała. Poprzednie podobały mi się o wiele bardziej. W tej drażniło mnie wieczne podkreślanie, jaka cudowna jest Ameryka, i jakieś takie stawianie siebie w centrum.

    OdpowiedzUsuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)