wtorek, 10 grudnia 2013

ZDOBYWAM ZAMEK, Dodie Smith

O książce Dodie Smith „I Capture the Castle” opowiadały mi wielokrotnie moje koleżanki z pracy, nazywając ją książką ich młodości i ukochaną powieścią. Toteż kiedy przeczytałam w „Mieście książek”, że po ponad siedemdziesięciu latach ukazał się wreszcie polski przekład, pospiesznie książkę kupiłam i zaczęłam czytać. Wyobrażałam sobie, że to jest dokładnie taki tytuł, jakiego mi teraz potrzeba, czarujący, nieco lukrowany, mający w sobie ten urok, który dla mnie mają na przykład książki Lucy Maud Montgomery z „Błękitnym zamkiem”, wspomnianym na okładce, na czele.
Szybko okazało się, że „Zdobywam zamek” nie ma dla mnie tej magii, co książki Montgomery, a z „Błękitnym zamkiem”, moją powieścią młodości, ma wspólny tylko tytuł.

„Zdobywam zamek” to historia spisana piórem Cassandry , która traktuje swój dziennik jako swoiste ćwiczenie w drodze do kariery pisarki. Romantyczna, niezwykle wrażliwa, doskonała nastoletnia obserwatorka, próbuje uchwycić chwile z życia swojej nietuzinkowej rodziny. Rodziny, która wynajmuje zachwycający zamek, położony w odludnej, przepięknej okolicy, jednocześnie zaś klepie biedę. Ojciec jest twórcą jednej genialnej książki, po której nie napisał już niczego innego, siedzi sobie więc zamknięty w wieży, niby
Filmowa Cassandra - źródło
pracując, a faktycznie żyjąc w swoim świecie, czytając książki i nie robiąc absolutnie nic, aby polepszyć standard życia swojej pięcioosobowej rodziny. Wszystko zostaje na głowie przecudnej urody macochy Topaz oraz starszych dziewczyn – Cassandry i jej siostry Rose. Wszystkie panie robią wszystko, co w ich mocy, aby wyżywić rodzinę i zadbać o resztki garderoby. Ciągle pozująca Rose jest panną na wydaniu, która marzy o wielkiej miłości, ale także chce się wyrwać z nędzy panującej w zamku, toteż jej wybranek serca musi spełniać majątkowe oczekiwania. Los rodziny odmienia się, kiedy w pobliskim dworze zjawia się nowy właściciel ze swoim bratem...

Nie przeczę, że oczekiwałam książki wybitnej, arcydzieła niemal. Tymczasem książka podobała mi się, ale nie zachwyciła, mimo, że jest w klimacie tak lubianych przeze mnie książek sióstr Brontë czy samej Austen, w którym świetnie się odnajduję i lubuję. Sama Cassandra z  jej naiwnością i
Cassandra i Rose - źródło 
romantyzmem z jednej strony, a dojrzałością i trzeźwością oceny sytuacji z drugiej, podbiła moja serce. Sama jednak historia jest dosyć banalna i przewidywalna, nie ma nawet powodu, aby doszukiwać się tutaj jakieś spektakularnej głębi. Napisana dobrze, toteż nie rozumiem, dlaczego czasami aż tak mi się dłużyła.

Być może miał na to wpływ fakt, że jak tylko przeczytałam o pięknej Topaz, to przypomniałam sobie, że oglądałam kiedyś ekranizację tej powieści i sceny z filmu miałam często przed oczyma podczas lektury. A może po prostu przeczytałam tą książkę za późno, może gdybym sięgnęła po nią będąc nastolatką, to wtedy podbiłaby moje serce. “Zdobywam zamek” ma swój urok i czar książki z myszką, miałam chyba po prostu nieco zawyżone oczekiwania i trudno mi się pozbyć tej nuty rozczarowania.







_____________
Dodie Smith, Zdobywam zamek, przeł. Magdalena Mierowska, Świat Książki, Warszawa 2013, s. 351.


———————————

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania W prezencie, Tea Time z Corridą.



Image and video hosting by TinyPic

23 komentarze:

  1. Książka zachęca okładką, jednak posłucham Twojej opinii i daruję sobie lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie skreslalabym tej ksiazki tak szybko. Moze nie jest genialna, ale czyta sie dobrze milo, szczegolnie porownujac do mlodziezowych masowek.

      Usuń
  2. Mnie się podobała bardzo, ale spodziewałam się (po wielu pozytywnych, wychwalających tę książkę, opiniach) czegoś więcej. Tymczasem miło spędziłam czas z powieścią Smith, ale wątpię, abym kiedykolwiek wróciła do tej historii. Chętnie obejrzałabym film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to tez nie jest ksiazka do ktorej bede wracac, aczkolwiek nie zaluje, ze ja przeczytalam.
      Film mozna zobaczyc, nie porywa, bo jest tak przewidywalny tak samo jak ksiazka, ale jest dobrze zrealizowany.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do siegniecia kiedys po ksiazke jak najbardziej zachecam, nie jest slaba, po prostu nie trafila w moim przypadku na swojego czytelnika.

      Usuń
  4. Filmu nie znam a za książką się rozglądam, w końcu dojrzeję do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiek, mysle, ze Ty lubisz takie historie i Tobie moze sie akurat bardzo podobac. Mnie tylko sie podobala, bez bardzo.

      Usuń
  5. Kupiłam tę książkę pod wpływem wielu pozytywnych opinii i też spodziewałam się niemal arcydzieła. Po Twojej recenzji wiem, że muszę zmienić nastawienie, bo inaczej się srogo zawiodę.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, polecam nie nastawiam sie na wielka literature, ale na czarujaca, staroswiecka historie, wtedy nie powinnas sie zawiesc.

      Usuń
  6. Odkąd u Padmy przeczytałam o tej książce mam ją w swoich planach i mimo, że Ciebie nie zachwyciła to spróbuję ją przeczytać. Myślę, że grudzień to taki miesiąc, kiedy mam w sobie dużo zrozumienia ... nawet w stosunku do książek pozbawionych genialnej fabuły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie zachwycila mnie, ale tez nie moge powiedziec, ze mi sie nie podobala. Dobra, tylko tyle i az tyle.
      A grudzien jest idealnym miesiacem, aby czytac takie historie.

      Usuń
  7. O widzisz, lepiej bym tego nie ujęła :-) Mnie średnio zachwyciła, stosunek swój określiłabym jako umiarkowany ;-) Ani zła, ani specjalnie dobra. Ot czytadło. Może też dla mnie było za późno na taką lekturę, może oczekiwania były zbyt duże.. Mi się nawet nie chciało o niej pisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauwazylam, ze o niej nie pisalas, a czytalas :D. Jak widzisz intensywnie sledze Twoje lektury :D
      Wlasnie, niby klasyka, ale zwykle czytadlo po prostu. Mile, ale czytadlo.

      Usuń
    2. Nawet nie wiesz jak mi miło :-) Przyznaję, że ja Twoje również, z przyjemnością obserwuję jak sobie czytasz "Anię.." czy Jeżycjadę i tylko się uśmiecham na widok kolejnego tytułu :-)

      Usuń
    3. Uciekło mi "ciepło uśmiecham" :-)

      Usuń
  8. O książce słyszałam, ale przyznam szczerze, że nie wiedziałam, że została napisana tak dawno i na dodatek uznana za klasykę. Skoro jest fajnie, ale bez fajerwerków to będę wiedziała, czego się po niej spodziewać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, jakos ostatnio trudno mnie zadowolic, jesli chodzi o ksiazki. Na wszystko krece nosem;) O ksiazkach, ktore pozaczynalam, ale porzucilam ostatnio - nawet nie wspominam.
      Fajerwerkow faktycznie nie bylo, ale to nie powod, aby po ksiazke nie siegac. Z tego co czytalam na wielu blogach, ksiazka Smith potrafi wzbudzic takze zachwyty.

      Usuń
    2. Im więcej czytasz, tym bardziej wymagająca się stajesz :) Przynajmniej ja tak mam, kiedyś wiele książek oceniłabym wyżej niż robię to dzisiaj.

      Usuń
    3. Chyba cos w tym jest;), a nawet jestem przekonana, ze na pewno :D

      Usuń
  9. Skoro o zamkach moża to na mnie czeka ten błekitny autorstwa L.M. Montgomery. Na razie mam tyle planów czytelniczych, że szczerze przyznaję, że trochę szkoda mi czasu na tę historię. Ale z pewnością ma swój urok ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ją w formie ebooka i jak mnie najdzie na takie 'myszowate' to wiem, po co sięgnąć

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że książka, o której słyszałaś tak wiele dobrego w rezultacie Cię rozczarowała. Bardzo podoba mi się okładka, historia też brzmi całkiem przyjemnie, ale skoro jakoś wyraźnie nie zachęcasz, to ja za tę powieść na razie podziękuję. Czeka na mnie stos bardziej pilnych lektur :)

    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)