O książce Dodie Smith „I Capture the Castle”
opowiadały mi wielokrotnie moje koleżanki z pracy, nazywając ją książką ich młodości
i ukochaną powieścią. Toteż kiedy przeczytałam w „Mieście książek”, że po ponad
siedemdziesięciu latach ukazał się wreszcie polski przekład, pospiesznie książkę
kupiłam i zaczęłam czytać. Wyobrażałam sobie, że to jest dokładnie taki tytuł,
jakiego mi teraz potrzeba, czarujący, nieco lukrowany, mający w sobie ten urok,
który dla mnie mają na przykład książki Lucy Maud Montgomery z „Błękitnym
zamkiem”, wspomnianym na okładce, na czele.
Szybko okazało się, że „Zdobywam zamek” nie ma
dla mnie tej magii, co książki Montgomery, a z „Błękitnym zamkiem”, moją powieścią
młodości, ma wspólny tylko tytuł.
„Zdobywam zamek” to historia spisana piórem
Cassandry , która traktuje swój dziennik jako swoiste ćwiczenie w drodze do
kariery pisarki. Romantyczna, niezwykle wrażliwa, doskonała nastoletnia
obserwatorka, próbuje uchwycić chwile z życia swojej nietuzinkowej rodziny.
Rodziny, która wynajmuje zachwycający zamek, położony w odludnej, przepięknej
okolicy, jednocześnie zaś klepie biedę. Ojciec jest twórcą jednej genialnej książki,
po której nie napisał już niczego innego, siedzi sobie więc zamknięty w wieży,
niby
pracując, a faktycznie żyjąc w swoim świecie, czytając książki i nie
robiąc absolutnie nic, aby polepszyć standard życia swojej pięcioosobowej rodziny.
Wszystko zostaje na głowie przecudnej urody macochy Topaz oraz starszych
dziewczyn – Cassandry i jej siostry Rose. Wszystkie panie robią wszystko, co w
ich mocy, aby wyżywić rodzinę i zadbać o resztki garderoby. Ciągle pozująca
Rose jest panną na wydaniu, która marzy o wielkiej miłości, ale także chce się wyrwać
z nędzy panującej w zamku, toteż jej wybranek serca musi spełniać majątkowe
oczekiwania. Los rodziny odmienia się, kiedy w pobliskim dworze zjawia się nowy
właściciel ze swoim bratem...
![]() |
| Filmowa Cassandra - źródło |
Nie przeczę, że oczekiwałam książki wybitnej, arcydzieła
niemal. Tymczasem książka podobała mi się, ale nie zachwyciła, mimo, że jest w
klimacie tak lubianych przeze mnie książek sióstr Brontë czy samej Austen, w którym
świetnie się odnajduję i lubuję. Sama Cassandra z jej naiwnością i
romantyzmem z jednej strony,
a dojrzałością i trzeźwością oceny sytuacji z drugiej, podbiła moja serce. Sama
jednak historia jest dosyć banalna i przewidywalna, nie ma nawet powodu, aby doszukiwać
się tutaj jakieś spektakularnej głębi. Napisana dobrze, toteż nie rozumiem,
dlaczego czasami aż tak mi się dłużyła.
![]() |
| Cassandra i Rose - źródło |
Być może miał na to wpływ fakt, że jak tylko przeczytałam
o pięknej Topaz, to przypomniałam sobie, że oglądałam kiedyś ekranizację tej powieści
i sceny z filmu miałam często przed oczyma podczas lektury. A może po prostu
przeczytałam tą książkę za późno, może gdybym sięgnęła po nią będąc nastolatką,
to wtedy podbiłaby moje serce. “Zdobywam zamek” ma swój urok i czar książki z myszką, miałam chyba po
prostu nieco zawyżone oczekiwania i trudno mi się pozbyć tej nuty
rozczarowania.
_____________
Dodie Smith, Zdobywam zamek, przeł. Magdalena Mierowska, Świat Książki, Warszawa 2013, s. 351.
———————————
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania W prezencie, Tea Time z Corridą.



Książka zachęca okładką, jednak posłucham Twojej opinii i daruję sobie lekturę :)
OdpowiedzUsuńNie skreslalabym tej ksiazki tak szybko. Moze nie jest genialna, ale czyta sie dobrze milo, szczegolnie porownujac do mlodziezowych masowek.
UsuńMnie się podobała bardzo, ale spodziewałam się (po wielu pozytywnych, wychwalających tę książkę, opiniach) czegoś więcej. Tymczasem miło spędziłam czas z powieścią Smith, ale wątpię, abym kiedykolwiek wróciła do tej historii. Chętnie obejrzałabym film.
OdpowiedzUsuńDla mnie to tez nie jest ksiazka do ktorej bede wracac, aczkolwiek nie zaluje, ze ja przeczytalam.
UsuńFilm mozna zobaczyc, nie porywa, bo jest tak przewidywalny tak samo jak ksiazka, ale jest dobrze zrealizowany.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDo siegniecia kiedys po ksiazke jak najbardziej zachecam, nie jest slaba, po prostu nie trafila w moim przypadku na swojego czytelnika.
UsuńFilmu nie znam a za książką się rozglądam, w końcu dojrzeję do zakupu.
OdpowiedzUsuńKasiek, mysle, ze Ty lubisz takie historie i Tobie moze sie akurat bardzo podobac. Mnie tylko sie podobala, bez bardzo.
UsuńKupiłam tę książkę pod wpływem wielu pozytywnych opinii i też spodziewałam się niemal arcydzieła. Po Twojej recenzji wiem, że muszę zmienić nastawienie, bo inaczej się srogo zawiodę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Tak, polecam nie nastawiam sie na wielka literature, ale na czarujaca, staroswiecka historie, wtedy nie powinnas sie zawiesc.
UsuńOdkąd u Padmy przeczytałam o tej książce mam ją w swoich planach i mimo, że Ciebie nie zachwyciła to spróbuję ją przeczytać. Myślę, że grudzień to taki miesiąc, kiedy mam w sobie dużo zrozumienia ... nawet w stosunku do książek pozbawionych genialnej fabuły ;)
OdpowiedzUsuńTak, nie zachwycila mnie, ale tez nie moge powiedziec, ze mi sie nie podobala. Dobra, tylko tyle i az tyle.
UsuńA grudzien jest idealnym miesiacem, aby czytac takie historie.
O widzisz, lepiej bym tego nie ujęła :-) Mnie średnio zachwyciła, stosunek swój określiłabym jako umiarkowany ;-) Ani zła, ani specjalnie dobra. Ot czytadło. Może też dla mnie było za późno na taką lekturę, może oczekiwania były zbyt duże.. Mi się nawet nie chciało o niej pisać.
OdpowiedzUsuńZauwazylam, ze o niej nie pisalas, a czytalas :D. Jak widzisz intensywnie sledze Twoje lektury :D
UsuńWlasnie, niby klasyka, ale zwykle czytadlo po prostu. Mile, ale czytadlo.
Nawet nie wiesz jak mi miło :-) Przyznaję, że ja Twoje również, z przyjemnością obserwuję jak sobie czytasz "Anię.." czy Jeżycjadę i tylko się uśmiecham na widok kolejnego tytułu :-)
UsuńUciekło mi "ciepło uśmiecham" :-)
UsuńO książce słyszałam, ale przyznam szczerze, że nie wiedziałam, że została napisana tak dawno i na dodatek uznana za klasykę. Skoro jest fajnie, ale bez fajerwerków to będę wiedziała, czego się po niej spodziewać :)
OdpowiedzUsuńWidzisz, jakos ostatnio trudno mnie zadowolic, jesli chodzi o ksiazki. Na wszystko krece nosem;) O ksiazkach, ktore pozaczynalam, ale porzucilam ostatnio - nawet nie wspominam.
UsuńFajerwerkow faktycznie nie bylo, ale to nie powod, aby po ksiazke nie siegac. Z tego co czytalam na wielu blogach, ksiazka Smith potrafi wzbudzic takze zachwyty.
Im więcej czytasz, tym bardziej wymagająca się stajesz :) Przynajmniej ja tak mam, kiedyś wiele książek oceniłabym wyżej niż robię to dzisiaj.
UsuńChyba cos w tym jest;), a nawet jestem przekonana, ze na pewno :D
UsuńSkoro o zamkach moża to na mnie czeka ten błekitny autorstwa L.M. Montgomery. Na razie mam tyle planów czytelniczych, że szczerze przyznaję, że trochę szkoda mi czasu na tę historię. Ale z pewnością ma swój urok ;)
OdpowiedzUsuńMam ją w formie ebooka i jak mnie najdzie na takie 'myszowate' to wiem, po co sięgnąć
OdpowiedzUsuńSzkoda, że książka, o której słyszałaś tak wiele dobrego w rezultacie Cię rozczarowała. Bardzo podoba mi się okładka, historia też brzmi całkiem przyjemnie, ale skoro jakoś wyraźnie nie zachęcasz, to ja za tę powieść na razie podziękuję. Czeka na mnie stos bardziej pilnych lektur :)
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt!