Po książkę Magdaleny Skopek „Dobra krew” sięgnęłam
z dwóch powodów. Pierwszy z nich to taki, że w okresie Bożego Narodzenia tęsknię za śniegiem. Na mojej wyspie gdzie mieszkam, rzadko bywa, czasami pojawia się
raz do roku jakiś marny puch, który ledwo przykryje ulice, a już powoduje paraliż
całej wyspy, zamykane są szkoły, a ze sklepów znikają artykuły pierwszej
potrzeby. Nie trwa to długo, bo jedynie jeden - dwa dni, a i tak nie można liczyć
na to, że danego roku pojawi się w ogóle. Drugi powód to moje letnie lekturyMariusza Wilka, świat w nich ukazany mnie zaintrygował, w pewien sposób zafascynował,
ale oczywiście nie na tyle, abym sama chciała się wybrać w podróż na Syberię, a
jeśli już, to tylko książkową. Echo książek Mariusza Wilka zresztą przewija się
w „Dobrej krwi”.
Reportaż z podróży Magdaleny Skopek jest dokładnie
tym, czego oczekuję od tego typu literatury. Nie lubię, kiedy do tekstu wtrącane
są wiadomości encyklopedyczne, do których sama mogę się dogrzebać za pośrednictwem
internetu. Bardzo sobie cenię natomiast, kiedy autor pokazuje mi świat dokładnie
tak, jaki widzi swoimi oczyma, przefiltrowany przez pryzmat własnych emocji.
Autorka jest niebywale odważną podróżniczką, minimum bagażu, niewielka gotówka,
a w głowie marzenie, aby spotkać i poznać prawdziwych Nieńców, mieszkających w
czumach i pasących renifery. Jak wygląda ich świat? Czy jeszcze nadal można żyć
prostym, trudnym, surowym życiem z niewielkim obciążeniem cywilizacji? Okazuje się,
że tak, chociaż widać, że i Nieńcy coraz bardziej uciekają z czumów do lżejszego
życia w rosyjskich osadach. Tym bardziej cenne jest dla mnie pokazanie życia Nieńców,
którzy pewnie już niedługo znikną z powierzchni ziemi.
Magdalena Skopek w swoim dzienniku sporo
miejsca poświęca samej przyrodzie, opisom tundry, białych nocy, jezior i rzek
skutych lodem, zimnemu wiatrowi, śniegowi, przestrzeni i ich ścisłemu związkowi
z życiem Nieńców. Świat ten widziany oczami Autorki nabiera charyzmatycznego piękna,
przyciąga coraz bardziej. Wkraczamy zatem coraz chętniej do wznoszonych niemal codziennie
na nowo czumów, gdzie poznajemy hierarchię rodzin, ich obyczaje oraz dziwimy
się jak limitowane jest życie kobiety. Zresztą słowo „limitowane” chyba nie
jest tutaj dobrym słowem, dla nas, ludzi cywilizacji, tak to właśnie wygląda,
dla Nienki jest czymś normalnym, porządkiem dnia codziennego, porządkiem życia,
życia zgodnego z wierzeniami i zasadami. Dowiadujemy się więc dlaczego i jak można,
a jak nie można siadać, przechodzić, czy dotykać pewnych przedmiotów. Autorce zresztą
często nieświadomie udawało się dotknąć przedmiotów tabu, jak świętych sań, czy
kukiełek przodków. Niezwykle ciekawy jest cały kulinarny aspekt życia Nieńców,
gdzie podstawą wyżywienia są ryby i renifery, jedzone zarówno w formie surowej,
jak i gotowanej, do ostatniego kawałeczka, aby nic się nie zmarnowało. Wszystko
oczywiście okraszone ciekawymi zdjęciami dokumentującymi dzieci umazane w krwi,
ale bardzo szczęśliwe. Zresztą wszystkie zdjęcia są bardzo interesujące i świetnie
ilustrują tekst, co nie jest tak często spotykane w tego typu publikacjach.
Wspaniale było znaleźć się w czumie wśród Nieńców,
daleko od zgiełku cywilizacji i poczytać tak dobry tekst wzbogacony ciekawymi przemyśleniami
oraz urozmaicony cytatami z książek
ludzi, którzy byli w tundrze przed laty.
________________
Magdalena Skopek, Dobra krew. W krainie reniferów, bogów i ludzi, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2012, s. 375.
———————————
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Nie tylko literatura piękna.

Bardzo chętnie przeczytam taką książkę. Mam wrażenie, że już niedługo wszyscy będziemy żyć w ten sam sposób i fascynujące obrzędy, tradycje i odmienne kultury zanikną. Trzeba, więc poznawać rzeczywistość inną od naszej, póki ona jeszcze istnieje.
OdpowiedzUsuńCzytałam tą książkę i muszę powiedzieć, że urzekła mnie tamtejsza przyroda i sposób życia.
OdpowiedzUsuńLubię takie książki, pozwalające poznać tak odległe kultury :)
OdpowiedzUsuńKiedyś słyszałam o tej książce, a że pamięć ulotna... dzięki za przypomnienie
OdpowiedzUsuńWspaniała lektura! Tym cenniejsza, że -jak piszesz - syberyjscy tubylcy i ich kultura odchodzi w zapomnienie, zanika, a to wielka strata! Czytało się fantastycznie, jedna z najlepszych pozycji podróżniczych:)
OdpowiedzUsuńW podróżniczych książkach dopiero się rozsmakowuje, ale tym tytułem mnie zaciekawiłaś, tym bardziej, że Niencach (mam nadzięję, że poprawnie odmieniłam :P) jakoś do tej pory nie słyszałam :)
OdpowiedzUsuńTeż nie lubię encyklopedycznych opisów w tego typu książkach; najważniejsze jest to, żeby autor przekazał swoją opowieść o danym miejscu. "Dobra krew" czeka u mnie na półce, niedługo się za nią zabieram :)
OdpowiedzUsuń