Natalia zwana Nutrią doczekała się swojej części "Jeżycjady". Najspokojniejsza z sióstr Borejko, bardzo wrażliwa, empatyczna, ale
i zamknięta w sobie, zawsze wypada dosyć blado na tle innych wyrazistych charakterów.
Jednak i ona przeżywa swoje większe i mniejsze dramaty, z których największy
nosi imię Tunio. Tunio wypełnia sobą tak bardzo życie Natalii, że nie pozostaje
w nim miejsca dla niej samej, a kiedy blyskotliwy zeglarz oznajmia, że się pobiorą, powoduje to
natychmiastowa ucieczkę Natalii. I właśnie owa ucieczka rozkojarzonej,
nieporadnej Nutrii w towarzystwie Tygryska i Pyzy jest głównym tematem książki.
Jak jest ucieczka, to musi być i pogoń, która zmaterializowała się w osobie
Nerwusa, najmłodszego brata Tunia, mającego jeden cel – przywlec Nutrię do swojego brata i sprawić, aby ten znowu był szczęśliwy.
Początkowo kipiący złością Nerwus z czasem zmienia się w oczarowanego Nutrią
Nerwusa, a pogrążający się niby w odmętach rozpaczy Tunio, szybko wypływa na
wierzch pod wpływem wyjątkowo troskliwego leczenia pewnej pani doktor.
Ucieczki i gonitwy w tej książce mogą trochę zmęczyć,
ale właściwie nie ma czasu na oddech, kiedy na stronach książki pojawia się
charakterek z piekła rodem – Laura vel Tygrysek, bo ona zawsze macza w czymś
palce, knuje, gra i dramatyzuje, jest przy tym tak nieznośna, że ma się ją ochotę
udusić. Wydaje się, że w niej skupiły się wszystkie najgorsze cechy jej ciotek
i to podwójnie.
Bardzo mnie ucieszyło to, że babcia Jedwabińska
i pan Bronek Jankowiak są małżeństwem i rozkwitają
w Pobiedziskach. Pięknie obalony mit o tym, że wdowieństwo należy celebrować do
końca życia. Wszak ludzie w jesieni życia także, a raczej - przede wszystkim
mają prawo być szczęśliwi.
Tą część „Jeżycjady” przeczytałam jak zwykle z
przyjemnością, chociaż ze smutkiem dostrzegam, jak wszyscy rosną, dojrzewają, starzeją
się i w galopującym tempie zbliżamy się dzisiejszych czasów. Nic nie poradzę na
to, że największym sentymentem darzę te wcześniejsze tomy i tamte czasy, które
chociaż trudne, to są mi bardzo bliskie.
__________
Małgorzata Musierowicz, Nutria i Nerwus, Akapit Press, s. 160.
Pierwsze zdanie: Tuż przed północą przetoczył się nad Poznaniem patetyczny wagnerowski grzmot, a mieszkańcy udręczeni spiekotą ostatnich tygodni, wznieśli w odpowiedzi - wszyscy naraz - tysiące okrzyków ulgi.
Ostatnie zdanie: Droga niosła ją z góry coraz szybciej, aż w koncu Natalia pobiegła wznosząc tumany różowego pyłu, a wtedy człowiek przy pompie wyprostował się gwałtownie, spojrzał - i wyciągnął ręce.
---------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czas na Jeżycjadę, Polacy nie gęsi.

Uwielbiam Musierowicz...Jeżycjady niestety nie znam, ale obiecuję poprawę;)
OdpowiedzUsuńPostanowilam w tym roku przeczytac wszystkie ksiazki pani Musierowicz (poza tymi typowo dla dzieci), a Jezycjada jest bardzo fajna i swietnie nadaje sie na lato.
UsuńJa też uwielbiam autorką, a jej ksiazki czytałam po kilka razy
OdpowiedzUsuńJa dopiero ja odkrywam, ale lepiej pozno niz wcale.
UsuńSzczegółów już wprawdzie nie pamiętam, ale wiem, że jest to jedna z moich ulubionych książek pani Musierowicz! :-) Może niedługo do niej powrócę.
OdpowiedzUsuńZastanawiajace jest to, ze praktycznie kazda czesc ma swoich goracych zwolennikow. U mnie cala Jezycjada na polce, wiec zapewne bede wracac do przeczytanych tomow nie raz.
UsuńKto nie zakochał się w Jeżycjadzie... Wszystkie książki z tej serii są po prostu świetne. "Nutria i Nerwus" także ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Zienko, ano nie kazdy ja lubi, na szczescie ja do nich nie naleze.
UsuńNadal nie umiem się przekonać do tej serii...
OdpowiedzUsuńRozumiem, jak kazda ksiazka czy seria nie kazdemu podchodzi.
UsuńJeżycjada rośnie wraz z czytelnikami, a kolejne tomy przyciągają kolejne pokolenia :)
OdpowiedzUsuńOj tak! I oby jeszcze dlugo tak sie dzialo!
UsuńChoć kocham Jeżycjadę, ta część akurat mi nie podeszła, bo strasznie irytowali mnie Filip oraz Tygrysek. Dlatego też to jeden z najrzadziej czytanych tomów. Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńTygrysek faktycznie jest irytujacy i to bardzo. Jesli o mnie chodzi, to nie jest to rowniez moja ulubiona czesc, ale mimo wszystko milo sie czytalo. :)
Usuń