„Niebieski autobus” Barbary Kosmowskiej to książka
inna niż się na początku wydaje. Akcja osadzona w czasach PRL-u, gdzie były
kartki, w sklepach pustki, papier toaletowy na wagę złota, a ludzie ustawiali się
w kolejce nawet jeśli nie było wiadomo po co. Giętki, plastyczny język, który
nie raz dostarcza solidnej porcji śmiechu, ale również smutku i zadumy. Jedno i
drugie jest w tej książce nierozerwalne. Pani Barbara Kosmowska pięknie ubiera myśli
w słowa, niektóre zdania czytałam kilkakrotnie, takie wydawały mi się
esencjonalne i prawdziwe, godne zapamietania.
O czym jest tak książka? O życiu. Głównie o życiu
Miśki Pietkiewicz, ale pewnie, jak to zwykle w takiej prozie bywa, wielu
odnajdzie na tych stronach kawałek własnego ja. Najpierw więc zaglądamy do dziecięcego
świata Miśki, domu gdzie żyło się w oparach samogonu, pieniędzy nie starczało
na wiele, a na stole panowała nieśmiertelna ryba i butelka z żółtą wisienką zawierająca
wyrób domowy o wysokiej zawartości alkoholu. Świat Miśki ograniczony był do kącika
za dyktą, gdzie mogła podsłuchiwać rozmowy rodziców z właścicielami kiosku, którzy
starali się wyjechać do Ameryki, wszystko oczywiście za grubą kurtyną zasłon w
maki, aby nic nie przedostało się na zewnątrz. Rodzice Miśki marzyli sporo,
mama o segmencie, ojciec o bogactwie, a Miśka o prawdziwym świętym Mikołaju, który
przyniesie jej paczkę inną niż ta, którą otrzymywała z opieki społecznej. O
swoim domu mówiła: „Pomyślałam, że mój
dom to właśnie taka czarodziejska góra. Szczyt wzniesiony marzeniami”.
Miśka ten dom kochała, także kasztan przed
domem babki, a w czasach licealnych raj w ogrodzie pana Sybiduszki. To były jej
punkty odniesienia, ważne miejsca, do których wracała przez resztę życia.
Miska dorosła, wyrwała się ze swojej miejscowości
krępowana ciasnymi horyzontami myślowymi swych bliskich, wybrała się na studia,
przytrafiło jej się macierzyństwo, a później asystentura na uniwersytecie. Ciągle
za czymś goniła, czegoś szukała, być może po prostu siebie w świecie innym niż
ten, który znała jako dziecko. Podróże za marzeniami i powroty do domu odbywała
tytułowym niebieskim autobusem, łączącym jej obecne „ja” z domem, bo „Podróże
są wyzwaniem, walką, zwycięstwem. A powroty miłością”. Jest też Krzyś, ta
wielka przegapiona licealna miłość, niezauważona i niedoceniona w codzienności dorastającej
panny, a później ogromna tęsknota.
Wiele dramatu jest w tej powieści, ale i wiele
miłości, poczucia braku czegoś istotnego. Sporo ironii i uśmiechu przez łzy. Pytania o to, jak istotne są korzenie i jakimi ludźmi dzięki
nimi się stajemy. Co właściwie jest ważne i jak łatwo jest się zagubić w życiu.
Mimo wszystko należy pamiętać, „(...)że
nigdy nie jest tak całkiem źle, jak się czasami ludziom wydaje. Bo największy
pożar kiedyś gaśnie. Czy to będą płonąć serca czy umysły, czy choćby zwykła
trawa na łąkach”.
Zawsze też można wsiąść w niebieski autobus i wrócić.
W świat Miśki Pietkiewicz przenika się bez
trudu, a echa jej przemyśleń zostają na długo w pamięci. Bardzo mi się podobała
ta książkowa przejażdżka opowiadająca o zwykłych, ale niezmiernie ważnych
sprawach w ujmujący sposób.
_____________
Barbara Kosmowska, Niebieski autobus, W. A.B., Warszawa 2011, s. 316.
Pierwsze zdanie: Moje dzieciństwo składało się z dźwięków, smaków, zapachów i czterech pór roku, z których najlepiej zapamiętałam wiosnę.
Ostatnie zdanie: I jeszcze dłużej czekało...
-----------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi.

Ciekawe są książki o tamtym okresie, sporo się można dowiedzieć jak było, jak się wtedy żyło. Chętnie bym przeczytał.
OdpowiedzUsuńSama sporo pamietam z tamtego okresu. Niebieskie autobusy, stan wojenny, kartki i kolejki, dlatego tez niezwykle milo bylo mi powrocic w tamte czasy. Tak milo- bo to moje dziecinstwo przeciez. A ksiazka warta zainteresowania, napisana pieknym jezykiem.
UsuńO, znowu moja ulubiona książka. Chętnie po twojej przypominajce sięgnęłabym po nią po raz kolejny, bo kiedyś - czytając - myślałam za dużo o sobie, a teraz skupiłabym się na bohaterach. Dla mnie to podróż sentymentalna. Miła przejażdżka niebieskim autobusem:)
OdpowiedzUsuńSama nie myslalam duzo o sobie podczas lektury, chociaz nie- klamie. Osoba Krzysia jest bardzo mi blisko. Tez kiedys przeoczylam pewne uczucie i teraz juz nigdy sie nie dowiem, jakby bylo;). Bliskie mi to czasy, to moje dziecinstwo, ktore wspominam z rozrzewnieniem. Jakze wtedy inaczej sie wszystko cenilo i cieszylo z drobiazgow. I chyba spotkalam takie Miski, moze niepotrzebnie im az tak bardzo wspolczulam? Wszak osiagnely w zyciu sporo i chyba sa szczesliwe.
UsuńKosmowska chyba same takie dramatyczne poruszające książki pisze. Ja w weekend recenzowałam Ukrainkę i jak dla mnie niezmiernie życiowa, wstrząsająca lektura. Musze poszukać kolejnych ksiażek tej autorki, Niebieskiego autobusu także.
OdpowiedzUsuńKoniecznie musze przeczytac co napisalas o "Ukraince", sloneczny weekend spedzilam na plazy z rodzina, wiec wiele mi umknelo. To moje pierwsze spotkanie z ta Autorka, ale z pewnoscia nie ostatnie. Mam ochote na wiecej, szczegolnie, ze styl bardzo przypadl mi do gustu.
UsuńKosmowska, to jedna z moich ulubionych autorek, bo życiowo pisze, porusza zarówno trudne (Gobelin) jak i lekkie tematy ( Prowincja), a do tego ma styl, który do mnie trafia :)
OdpowiedzUsuńJak juz pisalam wczesniej, nie mialam okazji czytac innych ksiazek pani Kosmowskiej, ale teraz z przyjemnoscia to nadrobie. Wspomniane przez Ciebie tytuly bede miala w pamieci.
UsuńPolecam Ci wszystkie książki tej autorki,bo każda z nich jest znakomita :)
UsuńTym chetniej wezme za poznawanie tworczosci tej pisarki :)
UsuńOooo, myślę, że wiem, komu mogę ją polecić :D Bo w moje gusta nie trafia :)
OdpowiedzUsuńMysle, ze ksiazka jest warta polecenia, chociazby z powodu pieknego jezyka i znakomitego sposobu formulowania mysli.
UsuńKosmowską już poznałam, ale widzę, że ona sporo napisała więc muszę się za nią rozglądnąĆ W BIBLIOTECE.)
OdpowiedzUsuńTak, faktycznie sporo napisala, rowniez mam zaleglosci w tym temacie, ale teraz bede siegac po ksiazki pani Kosmowskiej z najwieksza przyjemnoscia i sporymi oczekiwaniami rowniez.
UsuńByłam zaskoczona tą książką, bo wcześniej czytałam bardzo słaby "Teren prywatny", a ta faktycznie - jest warta uwagi.
OdpowiedzUsuńSama musze siegnac po wiecej ksiazek pani Kosmowskiej i mam nadzieje, ze jeszcze niejedna wprawi mnie w zadume.
UsuńSama okładka mnie zainteresowała, lubię takie klimaty, a jak już przeczytałam recenzję to wiem na sto procent, że muszę to przeczytać! :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, ze ci sie spodoba smakowanie jezyka Kosmowskiej. Ja zamknelam ksiazke zauroczona.
UsuńPrzyznam, że nie miałam okazji raczej czytywać książek osadzonych w czasach PRL-u i specjalnie z tego powodu nie ubolewałam, ale po przeczytaniu Twojej recenzji wydaje mi się, że mogło mnie ominąć coś naprawdę wartego uwagi. :)
OdpowiedzUsuńSama mam wielki sentyment do tych czasow, ale mam nadzieje, ze jesli nie czasy, w ktorych zostala osadzona ksiazka, to zainteresuje cie sama historia, bo napisana jest w niezwykly ciekawy sposob.
Usuń