wtorek, 2 lipca 2013

CZYTADŁA. GAWĘDY O LEKTURACH, Agnieszka Osiecka


Nic nie sprawia mi większej przyjemności niż czytanie książki o książkach, dlatego też, mimo iż nie jestem wielbicielką Agnieszki Osieckiej, sięgnęłam po „Czytadła. Gawędy o lekturach”. Są to felietony, które ukazywały się w dodatku  do „Życia Warszawy” w latach dziewięćdziesiątych. Skusił mnie oczywiście tytuł. Owszem słuchałam piosenek jej autorstwa, ale nigdy nie zadzierzgnęła się jakaś specjalna nić pomiędzy mną a twórczością pani Osieckiej.
Napiszę krótko – podobało mi się i to bardzo. Agnieszka Osiecka pióro miała lekkie, styl wspaniały, a i duże poczucie humoru. Często bywało też tak, że wspomnienie książki było tylko pretekstem, aby napisać o innych sprawach. Wydaje się, że dla Autorki było ważne nie tylko to, o czym i kogo jest to książka, ale także gdzie ją czytała. Mamy więc opowieści o książkach czytanych w Warszawie, Paryżu czy Ameryce, gdzie Agnieszka Osiecka przemycała do felietonu okoliczności czytania, co dodawało jeszcze większej pikanterii czy smaczku. W felietonach Osieckiej znajdziemy nie tylko odbicie czytanych książek, ale także świata, czasów w których żyła, ludzi jej bliskich, zapatrywań na różne sprawy. Niejednokrotnie są to teksty bardzo intymne, czasami zabawne lub przeciwnie – bardzo poważne. Felietony nie są powiązane, więc nie trzeba czytać po kolei i można sobie dawkować po kilka dziennie, co mi bardzo odpowiadało.

Do lektury takiej książki zawsze zabieram się z moim kalendarzykiem i piórem, aby wypisać tytuły mi nieznane, a które mnie zaintrygują. Do mojej listy dołączyły książki: „Wrogowie” Singera, „Rosyjski romans” Shaleva, „Pchli targ” Marianowicza, „Byłam białą różą” Falińskiej lub „Coco Chanel” Madsena. Wiem też, że nie tylko je kiedyś odnajdę, ale również przeczytam, bo Osiecka pisała o nich tak, że chciało się w te pędy pobiegnąć do biblioteki i poszukiwać ich wśród półek. Agnieszka Osiecka nie pisała tylko o książkach, sporo miejsca poświeciła również poezji, a czasami potrafiła zaskoczyć pisząc o „Encyklopedii Warszawy”, kalendarzu myśliwskim czy podręczniku o tym, jak pisać wypracowania.  Zawsze z pazurem, a jednocześnie refleksyjnie, tak, że po skończonym felietonie zawsze dźwięczały mi w głowie jej słowa.

Przyznaję, że czytając felietony Osieckiej spędziłam przyjemnie czas, od czasu do czasu zieleniejąc z zazdrości, że można tak wspaniale pisać o książkach.




_______________
Agnieszka Osiecka, Czytadła. Gawędy o lekturach,


-----------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi, Nie tylko literatura piękna.



Image and video hosting by TinyPic

10 komentarzy:

  1. Pomyślę o niej, gdyż mnie również by się podobała.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jest do dostania w bibliotece, zachecam chociaz do przejrzenia.

      Usuń
  2. Wczoraj skończyłam czytać "Lektury nadobowiązkowe. Część druga" Szymborskiej - poetka też ma dar pisania o książkach. Czyta się świetnie:)

    Osiecką lubię jako felietonistkę, gawędziarkę, fotografa. Najmniej za teksty piosenek, których jest autorką. Jeśli podobały Ci się "Czytadła..." sięgnij po "Na początku był negatyw", "Galerię potworów" czy "Rozmowy w tańcu". Jeśli lubisz biografie polecam "Agnieszki. Pejzaże z Agnieszką Osiecką" Zofii Turowskiej. Nie jestem wielką fanką Osieckiej, a ww książki uwielbiam.

    A "Czytadła..." kupię - podobnie jak Ty, z czytania książek o książkach czerpię ogromną przyjemność:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za propozycje. Ogladalam kiedys te ksiazki, ale nie bylam zdecydowana (cena!). Jesli trafie kiedys na okazje, to pewnie sie skusze. Ja podobnie jak Ty- fanka nie jestem, ale jesli sa tak samo dobre, jak "Czytadla...", to trudno bedzie im przejsc obok nich obojetnie.

      Usuń
  3. "Rosyjski romans" Shaleva mam nieprzeczytany. Wcześniej poznałam jego powieść ""Chłopiec i gołąb" i nie zniechęciłam się do jego stylu pisania. Temat wprawdzie odległy, ale interesujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „Chłopiec i gołąb” stoi u mnie na półce, jeszcze nieprzeczytany. Dostałam go kiedyś jako bonus do zakupów i chyba nie doceniłam gratisu. Po rekomendacji Osieckiej i Twojej w oczekiwaniu na „Rosyjski romans” pewnie szybciej sięgnę i po tą książkę, chociaż tematyka wydawała mi się taka nie moja.

      Usuń
  4. Wygląda na wspaniałą lekturę, już zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, naprawdę świetnie się czyta, myślę, że i Tobie powinna się podobać.

      Usuń
  5. O książkach czytanych w różnych miejscach-podoba mi się. Niestety Osicką znam bardziej (lepiej) jako autorkę tekstów piosenek (które uwielbiam) i listów pisanych do Przybory (Listy na wyczerpanym papierze)- jak dla mnie pięknych, choć wielu osobom sam pomysł ich wydania wydaje się dość kontrowersyjny. Kiedy lubi się, albo szanuje człowieka chciałoby się poznać jego ulubione lektury i często po nie sięga, co czasami może się skończyć rozczarowaniem. Pamiętam jak sięgnęłam po Wilka stepowego przeczytawszy, że lubiany przeze mnie Whorton uznawał go za jedną z najlepszych książek; sięgnęłam i nie przebrnęłam. Ale zawsze liczę, że każdy następny raz będzie bardziej owocny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez sie obawiam rozczarowan, ale zakup ksiazki za kilka zlotych na Allegro i pozniejszy ewentualny zawod boli mnie znacznie mniej, a zdarzalo mi sie juz "odkrycie" perelek.
      Po "Listy na wyczerpanym papierze" musze kiedys siegnac.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)