sobota, 29 czerwca 2013

ZBYT GŁOŚNA SAMOTNOŚĆ, Bogumil Hrabal


Był sobie Haňtio. Od trzydziestu pięciu lat prasował stary papier i już przerobiony układał w paczki. Na dole, w piwnicy, gdzie wrzucano mu kolejne porcje makulatury. Za towarzystwo miał dzbany piwa, myszy, czasami wpadały Cyganki lub profesor estetyki, a czasami Haňtio wpadał do swego wuja. I to było całe jego życie. Na pozór. Kochał swoją prasę, którą zamierzał odkupić i zabrać ze sobą na emeryturę, kochał swoją pracę i skarby, które tam znajdował – książki. Dzięki nim był “wbrew własnej woli wykształcony”, a za towarzyszy swojej piwnicznej doli miał i Kanta i Senekę i wielu innych złotoustych i złotopiórych, dzięki nim mógł powiedzieć: “ja nigdy opuszczony nie jestem, ja jestem tylko sam, by móc żyć w zaludnionej myślami samotności, bo ja po trosze jestem entuzjastą nieskończoności i wieczności, a Nieskończoność i Wieczność chyba gustują w takich ludziach jak ja”.
Mówi również: “Jestem dzbanem pełnym żywej i martwej wody, wystarczy, bym się lekko nachylił, a ciekną ze mnie same piękne myśli, jestem wbrew własnej woli wykształcony, tak więc właściwie  nawet nie wiem, które myśli są moje i ze mnie, a które wyczytałem”.
Dwie tony ocalonych woluminów znalazły bezpieczną przystań w jego domu, które, jak myślał Haňtio, dybają na jego życie, aby pomścić śmierć wielu sióstr. Codziennie w pracy ma wewnętrzny dylemat – ocalić książki czy je niszczyć. A może chociaż przeczytać?

O swoim życiu i ukochaniu książek Haňtio opowiada w swoim długim monologu, mądrze prawiąc o miłości, samotności, sensie życia. O wszystkim tym, o czym dowiedział się ze swoich cennych tomów, z których przyswoił wartości będące podwaliną jego egzystencji. W pewnym momencie jednak boleśnie przekonuje się, że już nie dogania świata, on i jego prasa. Są już młodzi, ambitni, realizujący plan na nowej, niezwykle szybkiej maszynie, którzy nawet nie pomyślą, co takiego prasują. Zaś myśl jest największym ludzkim skarbem, największą wartością, a poznawanie rzeczywistości poprzez zakurzone książki - intelektualną powinnością człowieka.

„Zbyt głośna samotność” to opowiadanie utkane nie tylko z pięknych poetyckich zwrotów, ale także z żalu, goryczy, melancholii i ukrytych znaczeń, które odkrywa się powoli, często w trudzie. Tam miesza się liryka z wulgarnością, filozofia z rzeczywistością ulicy. 
Do kilkukrotnego przeczytania, przynajmniej dla mnie, zagubionej nieco w literaturze Hrabala. Smakowałam język i czytałam z przyjemnością, aby później zdołować się wymową utworu i wciąż mieć mnóstwo wątpliwości, czy aby na pewno czytałam go ze zrozumieniem. 



__________
Bogumil Hrabal, Zbyt głośna samotność, przeł. Piotr Godlewski, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1993, s. 101.

Pierwsze zdanie: Trzydzieści pięć lat robię w starym papierze i to jest moja love story.

Ostatnie zdanie: Toteż nie mogłem ani widzieć  ani słyszeć  jak te moje dwie Cyganki, uwieszone u ramion dwóch Cyganow, krokiem polki przecwałowały przez park na placu Karola z lewej strony na prawą i znikły na zakręcie wysypanej piaskiem ścieżynki, gdzieś za gęstymi zaroślami. 


----------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter.

Image and video hosting by TinyPic

11 komentarzy:

  1. Trochę szkoda, ale nie lubię zbyt poetyckiego jezyka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei bardzo lubie poetycki jezyk, ale ranga utworu chyba mnie nieco przygniotla.

      Usuń
  2. Fabuła brzmi idealnie dla każdego mola książkowego, ale zacytowane przez Ciebie fragmenty zapowiadają dość ciężką i wymagającą dużej uwagi książki. Nie czytałam jeszcze Hrabala, ale co raz bardziej mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ludziom, ktorzy kochaja ksiazki "Zbyt glosna samotnosc" powinna sie podobac. Jednak jak sama zauwazylas, lektura nie jest lekkiego kalibru, raczej do uwaznego czytania. Mysle jednak, ze warto po nia siegnac.

      Usuń
  3. Nie czytałam nic Hrabala, powinnam to zmienić, ale jakoś nie czuję się gotowa na spotkanie z jego twórczością. Jeszcze nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dlugo nie bylam gotowa, myslalam, ze juz jestem. Jednka potrzebuje kolejnej przerwy, aby siegnac po nastepna pozycje Hrabala.

      Usuń
  4. Ze zrozumieniem przeczytałaś Hrabala! Co do tego nie mam wątpliwości. Przepięknie napisałaś o tym opowiadaniu! Poruszające. Nie boję się takich utworów liryczno-melancholijnych. Mam tylko jeden problem, brakuje mi czasu na obcowanie z literaturą wyższej półki, a do urlopu mojego jeszcze daleko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrazenie, ze przy kazdej lekturze tej ksiazki odnajduje sie cos jeszcze i jestem pewna, ze jeszcze cos odnajde lub nieco inaczej odbiore to dzielo za jakis czas.
      Doskonale rozumiem ten brak czasu. Wlasnie sie urlopuje, mozg juz nie jest taki zmeczony, wiec moge sie pokusic o nieco trudniejsza literature. Juz za chwile wakacje, cieplo i slonce, wiem, ze nie bede miala nastroju, aby siegac po takowa, wiec teraz korzystam.

      Usuń
  5. Czy Ty masz świadomość, jak ładnie piszesz? Hrabal to mój nieustanny wyrzut sumienia. W ogóle Twoje wpisy coraz częściej to moje nieustanne wyrzuty sumienia. Szczególnie teraz gdy czytałam tyle słabizn, żeby tylko na czymś zawiesić oko, bo coś poważniejszego w ogóle nie wchodziło w rachubę. Mam nadzieję, że wkrótce nadrobię to wszystko i będę do Ciebie zaglądać z mniejszymi wyrzutami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od jakiegoś czasu wyącznie rozdziawiam gębę i nawet nie potrafię nic sensownego wydukać. Przygniatasz! Mariolu po prostu przygniatasz takiego czytacza jak ja) Czy to nie wstyd że ja kompletnie nic czeskiego nigdy nie przeczytałam? I nawet zamiaru na razie nie mam. Idę na łatwiznę i już((((
    A Ty szalejesz! Błagam wez cos lżejszego żebym mogła przeczytać ze zrozumieniem o tym o czym przeczytałaś)
    Pozdrawiam!!!!)))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Po lekturze (dwukrotnej ) książki Hrabala tak sobie pomyślałem patetycznie i górnolotnie że teraz trudniej będzie mi żyć, za to łatwiej umierać.

    OdpowiedzUsuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)