piątek, 7 czerwca 2013

POD MOCNYM ANIOŁEM, Jerzy Pilch


„Pod Mocnym Aniołem” Jerzego Pilcha, to książka, którą, mam wrażenie, czyta się jak przez podwójne dno flaszki. Pijacka opowieść napisana przez pisarza pijaka, gdzie na każdej stronie pobrzękuje szkło zawierające alkohol lub unoszą się jego opary, często wprost z gwintu, wodząca nas za nos po pokrętnym, zamroczonym świecie alkoholika. Filozofia picia poprzeplatana opowieściami o kobietach, wojsku i ... piciu oczywiście, snuta gdzieś w knajpie „Pod Mocnym Aniołem” lub w kazdej innej, eleganckiej bądź nie, mordowni. Urywki wytargane ze świadomości zapijającego się Jurusia narratora, czy może pisarza pijaka, kwieciste, z przebłyskami błyskotliwej ironii, czasami bełkotliwe.

Juruś, narrator powieści, zapewnia nas w pewnym momencie, że narrator nie jest autorem, a  autor nie jest narratorem, ale gdzieś tam głęboko w środku nie wierzę tym słowom, myślę, że chcą mnie przekonać o czymś zupełnie odwrotnym. Bo autobiograficzne ślady pozostawione są w wielu miejscach książki, zmuszają do tropienia kim jest właściwie Juruś, osoba niezwykła i utalentowana, która pisząc nie pije, a pijąc nie pisze. Jurusia poznajemy w momencie kiedy zaczyna wierzyć, że tylko dzięki miłości może wyjść z nałogu, ale upada i to wielokrotnie. Dzięki tym upadkom poznajemy oddział deliryków, gdzie mamy całą galerię nietuzinkowych osób, które zostały upodlone przez alkohol. Bo nie tylko Zenek spod monopolowego, którego edukacja nie wyszła poza podstawówkę, pije, ale i profesor i farmaceutka. Niby wiem o tym, znam żywe egzemplarze potwierdzające ten fakt, ale i tak zamierałam momentami ze zgrozy. Życia za alkoholową zasłoną zawsze mnie przerażały. Picie dla picia, nie z jakiegoś powodu, ale bez powodu, pomimo wszystko, bez względu na osoby i sytuacje.
Tylko to przekonywanie mnie o niezwykłości Jurusia i innych pijaków intelektualistów, czasami zbyt nachalne, odrobinę mnie męczyło.

Początek przyjemny jak po pierwszych kieliszkach, rozweselający, środek na rauszu, końcowe rozdziały, dla mnie osobiście, skacowane i słabsze. A jednak „Pod Mocnym Aniołem” kończy się happy endem, mimo, że przez całą książkę ma się wrażenie, ze Juruś zapije się na śmierć. To daje nadzieję, chociaż sama sądzę, że miłosne ocalenie człowieka to ewenement, bo kochać można mocno, ale z drugiej strony  musi być ta rzadka chęć bycia ocalonym. Bez niej nie można zrobić nic.

Byłam przekonana, że mi się nie spodoba, ale czuję się zaintrygowana twórczością autora na tyle, aby podczytywać „Dziennik” Jerzego Pilcha.

Książka zdobyła Nagrodę Nike w 2001 roku.




_______________
Jerzy Pilch, Pod Mocnym Aniołem, Świat Książki, Warszawa 2012, s. 191.

Pierwsze zdanie: Zanim pojawili się w moim mieszkaniu mafiosi w towarzystwie śniadolicej poetki Alberty Lulaj, zanim wyrwali mnie z pijackiego snu i zanim jęli się domagać - wpierw obłudnymi prośbami, potem bezpardonowymi pogróżkami - bym ułatwił druk wierszy Alberty Lulaj na łamach "Tygodnika Powszechnego", zanim nastąpiły burzliwe wydarzenia, o których pragnę opowiedzieć, była wigilia wydarzeń, był zaranek i był wieczór dnia poprzedzającego, i ja od zaranka do wieczora dnia poprzedzającego popijałem brzoskwiniówkę. 

Ostatnie zdania: Pod wieczór na werandzie z rozległym widokiem będziemy pić herbatę. Nasze dusze nigdy stąd nie odejdą i nigdy nie usną. 

-------------------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi, Trójka e-pik.

Image and video hosting by TinyPic

15 komentarzy:

  1. Uwielbiam Pilcha i tę książkę. A poza tym, nie mogę się doczekać ekranizacji!

    "Dziennik" też muszę zacząć podczytywać. Leży u mnie od tak dawna, że aż wstyd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie uwielbiam, ale podobalo mi sie! Ekranizacje obejrze pewnie ze sporym opoznieniem, ale jestem ciekaw,a jak rezyser ugryzl temat.
      To w ogole moje pierwsze ksiazkowe spotkanie z Pilchem, wybralam "Pod Mocnym Aniolem", bo niezwykle trudno bylo zdobyc ta ksiazke w papierowej wersji, chcialam sie wiec przekonac na czym polega fenomen tej ksiazki. Jakies dwa tygodnie temu ta ksiazka zostala wylicytowana za ponad 80zl na Allegro! W internetowych ksiegarniach (ktore sa przyjazne dla mnie i nie zabijaja oplata za wysylke) - posucha. Zajrzalam wiec przy okazji urlopu do ksiegarni w malym miescie. O dziwo byla! Musialam wiec natychmiast przeczytac.

      Usuń
  2. No proszę, a ja miałam mieszane uczucia, drażnił mnie główny bohater a zakończenie nie przypadło do gustu. I oddałam książkę w dobre ręce. A tu się okazuje, że mogłam wystawić na allegro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksiazki z Allegro znikaja w tempie blyskawicznym i osiagaja wysokie ceny. Dosyc dlugo jej szukalam, wiec jestem jakos zorientowana. Szczerze mowiac zupelnie nie wiem dlaczego tak jest :). Sama zachwycona nie bylam, ale chetnie cos jeszcze z tworczosci Pilcha. Zaintrygowal mnie szczegolnie swoimi koronkowo-kwiecistymi wyrazeniami. Czasmai tak lubie.

      Usuń
  3. Hmmm chyba jednak nie jestem nią zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, z pewnoscia nie jest to ksiazka dla kazdego, ja bylam wiedziona ciekawoscia, co tez powoduje ten fenomen znikania z polek ksiegarni, przynajmiej internetowych, z jakich ja korzystam.

      Usuń
  4. Jakaś taka rozdarta jestem pomiędzy chęcią przeczytania tej książki a niepewnością czy odnajdę w niej coś szczególnie wartościowego. Poczekam aż szala przechyli się na którąś ze stron zanim zdecyduje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama dosyc dlugo zastanawialam sie, czy chce przeczytac ta ksiazke, tak wiec rozumiem rozdarcie. Powiem szczerze, ze ekranizacja, ktora jest w toku przechylila szale na tak.

      Usuń
  5. Ilekroć słyszę o Pilchu to czuję wyrzuty sumienie, że nie znam żadnej jego książki, ale jak znów zabieram się do przeglądania ich w księgarni to żadna mnie nie intryguje na tyle, by ją zabrać do domu i poznać. Mam dylemat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mojego punktu widzenia niekoniecznie trzeba ja miec, mozna po prostu od kogos pozyczyc. Jest bardzo specyficzna.

      Usuń
  6. Takie polskie "Moskwa-Pietuszki";)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam tę książkę nieprzeczytaną na półce od...bodajże 2001 roku :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najbardziej moją ulubioną książką autorstwa Pilcha jest "Bezpowrotnie utracona leworęczność". Co mnie tak urzekło? Sama straciłam bezpowrotnie leworęczność to raz, dwa to "pilchowy" dystans do siebie, i trzy - fragment o francuskim kocie pachnącym Chanel N.5. ;)

    OdpowiedzUsuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)