poniedziałek, 17 czerwca 2013

HANULKA JOZY, Květa Legátová


„Hanulka Jozy” Květy Legátovej kończy żelarski cykl. Ta historia nie weszła do zbioru opowiadań „Żelary”. Trudno powiedzieć, czy dlatego, że się nie zmieściła, czy po prostu dlatego, że w jako jedynym opowiadaniu narratorem jest osoba z zewnątrz, niemieszkająca w Żelarach.

Czasy II wojny światowej w Protektoracie. Eliszka jest młodą, obiecującą lekarką pracującą w brneńskim szpitalu. Oprócz chirurgii zaangażowana jest również w działalność ruchu oporu. Niestety siatka zostaje zdemaskowana i jej członkowie muszą się ukryć, w tym sama Eliszka. Dostaje polecenie udania się pod przybranym nazwiskiem do Żelar, do domu jednego ze swoich pacjentów, którego ocaliła i  z którym wiąże ją szczególna nić porozumienia. Tam, w górskiej, zabłąkanej przy słowackiej granicy wiosce, ma poślubić Jozę. Sytuacja wydaje się ją kompletnie przerastać, bo właśnie skończył się jej gorący romans z uzdolnionym, ale żonatym, lekarzem Richardem, a rana jest wciąż jest jeszcze świeża i krwawi. Poza tym, czym innym jest niezobowiązująca szpitalna znajomość, a czym innym poślubienie obcego, prostego człowieka. Joza, którego tak lubiła w szpitalu, zaczyna się jej jawić jako nieokrzesany prostak, o którym nawet nie potrafi już myśleć z sympatią, czy darzyć go, jak wcześniej, jakimkolwiek cieplejszym uczuciem, a przerażenie narasta, gdy dowiaduje się o jego niezwykłej sile i o tym, że nosi etykietkę wiejskiego głupka. Eliszka, dziecko miasta, jako Hana Novakova wkracza do Żelar i po trudnym początku, zaskakując samą siebie, zaczyna kochać wioskę i okolice, a także samego Jozę. Pomocnik kowala, mieszkający wcześniej w komórce dla kóz, zwykły wiejski osiłek, przechodzi transformację w oczach Hanulki, w nim odnajduje oparcie i zrozumienie, a także przyjaźń i w końcu miłość. To właśnie Joza pozwala jej odnaleźć swoje prawdziwe ja, gdzieś tam stłamszone i zagubione w dzieciństwie.
Chałupa Jozy i Hanulki - źródło
Wydawałoby się, że to banalna historia, ale to tylko pozory . Květa Legátova znowu zaczarowała słowo i przemieniła opowieść w piękną i czystą prozę. Krótkie, proste i oszczędne zdania opisujące relacje pomiędzy Jozą i Hanulką, podkreślają tylko niezwykłość i czystość rodzącego się uczucia. Autorka nie pisze o tym wprost, nie musi, po sposobie w jaki opisuje ich dni, nie mamy wątpliwości, że to, co ich łączy jest wyjątkowe. Same Żelary znowy są twarde, pełnokrwiste, niecepeliowskie.
Niezwykłe malarskie opisy okolicy chwytają za serce, a niesztampowe zakończenie to mały majstersztyk.
Hanulka - źródło 
Kvěcie Legátovej znowu udało się mnie zachwycić. Żałuję bardzo, że Autorka, która dopiero w  jesieni życia zasłynęła na cały świat, zmarła w zeszłym roku i nie będzie mi już dane przeczytać kolejnej opowieści napisanej jej ręką. Jej miłość do otaczającej przyrody, którą potrafi tak pięknie przekazać w swoich tekstach, jej niezwykła zdolność do obserwacji ludzi i pogłębione psychologiczne portrety bohaterów, są jej ogromnym atutem, a „Hanulka Jozy” jest przepiękną wisienką na żelarskim torcie.
Joza - źródło 

Film "Żelary" z 2003 roku w reżyserii Ondřeja Trojana, nominowany do Oscara, w którym wymieszano wątki z dwóch ksiazek Legátovej, również jest warty obejrzenia. Węgier György Cserhalmi w roli Jozy był bardzo przekonujący, a fakt, że nie zna czeskiego i cała miłosna gra pomiędzy nim, a Aňą Geislerovą (Hanulką) była wręcz intuicyjna, dodaje smaczku całemu filmowi. Sama oddałabym takiemu Jozie moje serce we władanie. Piękny, poruszający, z cudownymi plenerami i zdjęciami, ze świetną muzyką, genialną grą aktorską, ale polecam najpierw przeczytać “Żelary”, później “Hanulkę Jozy”, a na koniec zobaczyć film. 






____________

Květa Legátová, Hanulka Jozy, przeł. Dorota Dobrew, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warsawa 2008, s.  145. 

Pierwsze zdaniaZnałam wszystko na pamięć. Trzypiętrowa kamienica o dwóch bramach wychodzących na dwie różne ulice, przecinające się pod kątem prostym. Przez jedną z tych bram wejdę w berecie na głowie, drugą wyjdę w chustce.

Ostatnie zdania: Poruszam się jak żołnierz, któremu rytm kroków wybija werbel. Moja dusza mnie opuściła. Błądzi po górskich zboczach i szuka niepotrzebnych grobów. 


----------------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter,  Z półki - 2013, Najpierw książka potem film, Wojna i literatura, To już było.

Image and video hosting by TinyPic

10 komentarzy:

  1. "Hanulka Jozy" bardzo mi się podobała, bardziej niż "Żelary" :-)
    Podobał mi się opis uczuć głównych bohaterów, tło obyczajowe oraz to, że autorka nie wyidealizowała mieszkańców wsi. Oprócz głównych bohaterów prawie nikt nie budzi sympatii. Górale ludzi dobrych uważają za głupków, są chciwi, nadużywają alkoholu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie moge i chyba nie chce rozstrzygac, ktora ksiazka lepsza, bo obydwie podobaly mi sie bardzo, ale "Hanulka Jozy", jesli chodzi o watek milosny - bezkonkurencyjna.
      Zachwycilo mnie pioro Legatowej i jej talent do opisywania twardej, goralskiej rzeczywistosci. Jeszcze tkwie zawieszona w zelarskiej rzeczywistosci, szczegolnie, ze wlasnie skoncyzlam ogladac film, ktory bardzo mi sie podobal, ale ksiazki oczywiscie bardziej.

      Usuń
  2. Na śmierć zapomniałam o Legatovej, a tyle razy sobie obiecywałam, że sięgnę po jej książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ann, ksiazki Legatowej powinny przypasc Ci do gustu. Ja jestem nimi oczarowana.

      Usuń
    2. Ktoś, kiedyś, gdzieś mi ją bardzo polecał, ale raz jak byłam w bibliotece, to akurat "Zelary" były nieobecne, a później oczywiście o nich zapomniałam. Standard. =)

      Usuń
  3. No proszę, gdzie ja się uchowałam. Nie znam, a Twoja recenzja, zwłaszcza końcówka - przekonuje, że trzeba poznać koniecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuje najpierw przeczytac "Zelary", o ktorych pisalam wczesniej, potem "Hanulke Jozy", a na koniec zobaczyc nominowany do Oscara film "Zelary", gdzie przeplataja sie watki z obydwoch ksiazek.
      Wlasnie skonczylam ogladac i poplakalam sie jak zawsze, chociaz ksiazki, szczegolnie 'Hanulka Jozy" - lepsze mimo wszystko.

      Usuń
  4. Szukałam książek Legatowej, ale niestety nie natknęłam się na żadną z nich , mam nadzieję że kiedyś wreszcie dostanę Zelary albo Hanulka Jozy w swoje ręce, zapraszam http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoje kupowalam w zeszlym roku na Allegro. Ciagle sa dostepne.

      Usuń
  5. Kocham takie opowiadania więc chętnie bym przeczytała, jak również cały zbiór opowiadań.
    Okładka jest cudna, od razu zobaczyłam zdjęcie ślubne moich rodziców, z lat 50 , a raczej obraz, który powstał na bazie retuszowanego zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)