środa, 10 kwietnia 2013

DOMY PISAREK, SANDRA PETRIGNANI


Pisząc „Domy pisarek” włoska dziennikarka Sandra Petrignani spełniła jedno ze swoich marzeń – odwiedziła sześć domów niezwykłych kobiet, które były jej ulubionymi pisarkami. Czyż nie o tym marzy większość moli książkowych? Zajrzeć w okna domu, w którym mieszkała ulubiona autorka lub autor, przejrzeć się w ich lustrach, zrobić kilka kroków po tej samej podłodze, po której i oni stąpali. Spojrzeć na ich polki, zobaczyć, jakimi otaczali się przedmiotami.
Od razu napiszę, że autorka nie daje nam okazji, aby podejrzeć domy słynnych pisarek. Książka zaopatrzona jest tylko we wklejki ze zdjęciami, które w większości są małe i czarno-białe. Cóż za stracona okazja na interesujące wydanie tej książki! Ogromnie szkoda, że świetnie napisany tekst nie jest ilustrowany zdjęciami, które mogłyby odrobinę zaspokoić ciekawość czytelnika.

Grazia Deledda, Marguerite Yourcenar, Colette, Alexandra David-Neel, Karen Blixen, Virginia Woolf są prawdziwymi bohaterkami tej książki. Autorka wychodzi z założenia, że aby poznać daną osobę, trzeba zobaczyć jej dom. Te właśnie domy, ich umeblowanie, prywatne pokoje pisarek, zbierane bibeloty są dla Petrignani pretekstem, aby opowiedzieć o pisarkach, odsłonić szczegół z ich życia, nawiązać do ich twórczości lub zaczerpnąć cytat na przykład z ich prywatnej korespondencji lub wspomnień osób im bliskich. To właśnie cytowane książki czy listy pisarek, umiejscowione precyzyjnie w historii przez autorkę, mówią nam niejednokrotnie najwięcej o danej osobie, otwierają na oścież jej duszę i świat wewnętrznych rozterek. Opis ich domu, ich pokoju i doskonale dobrane cytaty przenikają się wzajemnie i stwarzają obraz osoby, zupełnie inny od tego, który często jest popularyzowany.

Postaci Colette czy Virginii Woolf są mi znane z innych, licznych źródeł, ale z ogromną przyjemnością poczytałam o kochliwej Grazii Deleddzie z Sardynii, która zdobyła literacką Nagrodę Nobla ukończywszy tylko cztery klasy szkoły podstawowej (koniecznie muszę przeczytać coś jej autorstwa), czy na przykład o wspaniałej podróżniczce i bardzo płodnej pisarce – Alexandrze Daavid-Neel („Mistycy i magowie Tybetu” patrzą z wyrzutem na mnie z półki). Nabrałam nagle ochoty na poszukanie „Pamiętników Hadriana” Yourcenar - despotki w ludowej sukience (to właśnie ta pani na okładce). Z ogromną przyjemnością przeczytałam po raz kolejny o Karen Blixen, gdzie wspomniana jest również jej największą, afrykańską, miłość życia, ale także duński okres, czy niechęć do jedzenia (pisarka zmarła z powodu niedożywienia). Przestałam już liczyć, ile razy przeczytałam „Pożegnanie z Afryką” czy „Cienie na trawie”, tak więc ze wzruszeniem niemal oglądałam zdjęcie afrykańskiej sypialni Blixen, tak dobrze mi znanej ze stron jej powieści.

Lektura „Domów pisarek” to proces powolny, ale bardzo smakowity. Sama dawkowałam sobie tą przyjemność codziennie po jednym rozdziale. Bardzo mi się podobało. 



__________
Sandra Petrignani, Domy pisarek, przeł. Hanna Cieśla, Wydawnictwo Książkowe Twój Styl, Warszawa 2004, s. 220.

Pierwsze zdanieJechałam z Olbii, kierując się do Nuoro szosą numer 131, z której co pewien czas zjeżdżałam, by obejrzeć nuraghe, kościółek, ciekawostkę archeologiczną. 
Ostatnie zdanie: Do końca mieszkali w tych samych domach, które dzielili ze swymi partnerkami. 



------------------------------


Image and video hosting by TinyPic

16 komentarzy:

  1. Oprócz Virginii Woolf i Karen Blixen właściwie nie znam pozostałych autorek - wolałabym poczytać o takich, które znam i które mnie interesują, choć rzeczywiście, ciekawy pomysł na książkę:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja jednak z ciekawoscia przeczytalam o tych, ktorych nie znam i dzieki temu mam ogromna ochote poznac cos z ich tworczosci:)

      Usuń
  2. Ciepło wspominam tę książkę. Czytałam ją na studiach, w ramach przygotowań do napisania pracy magisterskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ciepla, sentymentalna podroz sladami wielkich kobiet, ktore mnie nie raz zadziwily, a juz z pewnoscia zaintrygowaly.

      Usuń
  3. Chętnie zajrzałabym przez okno jeszcze wielu innym pisarkom... Niemniej jednak po tę książkę sięgnę z przyjemnością i ciekawością ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez, ja rowniez:)
      Moze ktos kiedys jeszcze podejmie ten watek?
      Bardzo bym tego chciala.

      Usuń
  4. Świetny sposób na poznanie nowych Autorek. Poza Virginią Woolf i Karen Blixen oraz Colette, nie kojarzę żadnej z bohaterek tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kojarzylam, ale raczej slabo, a dzieki tej ksiazce mam ogromna ochote poznac ich tworczosc, a nie tylko nazwisko czy zyciorys.

      Usuń
  5. Świetna książka! Muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi ciekawie, chociaż obawiam się, że może mi się nie spodobać, bo jakoś nie czytam zbytnio tego typu książek, ale kto wie - może ta przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, trudno mi orzec, czy ksiazka ma szanse sie spodobac, jest refleksyjna, pelna odnosnikow do tworczosci pisarek. Przypadla mi do gustu, ale musialam ja sobie dawkowac powoli.

      Usuń
  7. Wspaniały pomysł na książkę, szkoda tylko tych zdjęć. Znam Blixen, Colette i Woolf. O reszcie pisarek nie słyszałam, ale i tak bardzo chętnie zajrzałabym do tej publikacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli bedziesz miala okazje, to zachecam goraco.

      Usuń
  8. Pomysł na książkę genialny! Szkoda, że straciła ona przez niewielkie fotografie. Despotką w ludowej sukience mnie zaintrygowałaś :) Poszukam książki w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zycze owocnych poszukiwan. A despotka faktycznie byla nietuzinkowa kobieta:)

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)