niedziela, 21 kwietnia 2013

BUNKIER, CHAIM ICEL GOLDSTEIN


„Bunkier” Goldsteina nie jest łatwą książką, nie tylko dlatego, że jest kolejnym świadectwem Zagłady, ale również dlatego, że porusza niewygodne i niemiłe kwestie dla nas, Polaków. Opowieść zaczyna się w ostatnich dniach Powstania Warszawskiego, kiedy to siedmiu Żydów biorących udział w walce z niemieckim okupantem szykuje sobie kryjówkę na nadchodzące dni. Ischak, Daniel, Samek, Ignac, Jechezkiel, Chana i autor Chaim Icel Goldstein pochodzili z różnych części Polski, Belgii i Francji, należeli do różnych warstw społecznych i mieli różne poglądy polityczne. Połączył ich strach przed wykryciem i chęć przeżycia. Byli to jedni z nielicznych, którzy przeżyli obozy koncentracyjne, getta i samo Powstanie Warszawskie. W zniszczonym mieście, w zrujnowanej walkami kamienicy wykopali bunkier, który połączyli tunelem z kanałami. To dawało im chociaż nadzieję, że uda im się przetrwać do ukończenia walk i wyzwolenia przez Armię Czerwona.
Niestety nie odbyło się to tak szybko, jak się spodziewano, bo Armia Czerwona czekała, kilka dni przeobraziło się w kilka miesięcy spędzonych w izolacji od świata zewnętrznego, w strachu przed wykryciem, o głodzie i chłodzie, mając za towarzystwo plagę much, a później szczurów.

Te kilka miesięcy razem były okazją do podzielenia się swoimi historiami naznaczonymi cierpieniem i ogromną tęsknotą za najbliższymi, z których większość już nie żyła. Był to także czas do snucia refleksji na temat stosunków polsko-żydowskich. Mówią więc oni o obojętności wobec Żydów, o wessanej z mlekiem matki nienawiści i ogromnej dobroci, jakich doświadczyli. Ci uwięzieni w bunkrze Żydzi, dziwili się skrajnym antysemickim postawom, nie rozumieli ich źródeł. Nie mogli pojąć jak powstańcy warszawscy, głównie z Armii Krajowej, z którymi walczyli ramię w ramię i wydawałyby się, że połączyła ich wspólna nienawiść do Niemców, potrafili zabijać także Żydów. Za to, że byli Żydami. Z czułością i łzami w oczach wspominali też tych Polaków, którzy byli dla nich dobrzy, którzy ich przechowywali przez lata poświęcając życie własne i swojej rodziny, którzy ich karmili i wyświadczyli im jakąkolwiek przysługę.
Przyznam, że to były najtrudniejsze dla mnie momenty książki. Sama głęboko wierzę, że ani narodowość, ani wyznanie, ani orientacja seksualna czy poglady polityczne nie determinują tego, jakim się jest człowiekiem. Zawsze są ci dobrzy i ci źli. Tak samo było i jest wśród Polaków i Żydów.  Cieszyło mnie to, że Goldstein widział tą sprawę podobnie do mnie.

Szczególnie trudnym momentem dla ukrywających się Żydów był ten, kiedy przyjęty do grupy ksiądz katolicki zachorował na dur brzuszny. To był prawdziwy sprawdzian z człowieczeństwa. Mieli do wyboru usunąć go i skazać na śmierć, albo opiekować się nim i dać mu szansę na życie, ale narażając samych siebie. Co wybrali? Nie zdradzę. Szkoda, że nieznane są powojenne losy bohaterów książki, że nie udało się dotrzeć do ich bliskich. O niektórych wspomina sam Goldstein kończąc pisanie książki w 1959 roku. Niestety nieznany jest ich późniejszy los.

„Bunkier” jest wstrząsającą historią, obok której nie można przejść obojętnie. Z pewnością uwierającą nas, Polaków, lecz moim zdaniem pozbawioną tendencyjności.


__________
Chaim Icel Goldstein, Bunkier, przeł. Sara Arm, Ośrodek Karta, Warszawa 2011, s. 224.

Pierwsze zdanie: Ignac powiedział nagle jakby do siebie: "Żywcem się zakopie w tym dole" - łzy zmieszane z kroplami potu spływały mu po twarzy. 

Ostatnie zdanie: Tak, bylem znowu w bunkrze, gdy to pisałem. 


---------------------------




Image and video hosting by TinyPic

10 komentarzy:

  1. bardzo lubię książki o takiej tematyce, zawsze na długo zostają w mojej pamięci, także Bunkier dopisuję do swojej listy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawde sadze, ze warto zapoznac sie z ta pozycja.

      Usuń
  2. Och, prawda często bywa bardzo niewygodna... ale jeszcze gorzej jest, kiedy ktoś jej zaprzecza. Podobna nieco w wymowie jest "Łąka umarłych" Marcina Pilisa, zainspirowana historią o Jedwabnem. Kolejna książka, którą dopisuję do listy!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Laka umarlych" jeszcze przede mna. Z ogromna ochota ja przeczytam.

      Usuń
  3. Czytałam już bardzo pochlebną recenzję tej książki, nawet dwukrotnie. Póki co książka nie wpadła mi w ręce, aczkolwiek wszystko jeszcze do nadrobienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat nie czytalam zadnej recenzji, ale chce z czasem przeczytac wszystkie ksiazki z serii "Zydzi polscy". "Bunkier" polecam.

      Usuń
  4. Polacy mają wpojony mesjanizm i ani za grosz obiektywizmu wobec siebie. Świetnym przykładem może być dyskusja wokół książek Grossa, czy filmu Pokłosie. Gross, który jest antypolski do granic możliwości, jednak mówi prawdę. Trzeba tylko odsunąć ocenę i wyłuskać z niej fakty. Ale Polacy nawet nie próbują dyskutować, posłuchać, doczytać - oni od razu negują i atakują.
    Bardzo mnie zainteresowałaś. Poszukam tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie z tym, co piszesz. Sama czulam sie nieswojo czytajac pewne fragmenty, przykro mi bylo po prostu, ale trzeba przyznac, ze nie jestesmy krysztalowo czystym narodem. Inne rowniez nie.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)