Styczeń był dobrym miesiącem pod względem czytelniczym.
Liczba przeczytanych książek: 13
Liczba kupionych książek: 0
Czytałam mniej więcej tak samo jak w poprzednich miesiącach. Dni luźne, wolne od obowiązków zwiazanych z pracą mogłam w dużym stopniu poświęcić na czytanie, chociaż właściwie powinnam napisać – noce. Niezmiennie najwięcej czytam późno w nocy, kiedy mogę oddać się całkowicie lekturze. Wcześniej czas spędzam z moją rodziną, bo to ona jest najważniejsza w moim życiu. Końcówka miesiąca była dla mnie bardzo pracowita, więc praktycznie od kilku dni mogę poświęcić tylko kilka minut na lekturę.
Tak, tak! Nie kupiłam ani jednej książki w tym miesiącu, oparłam się licznym promocjom i specjalnym okazjom. Nie ma się co czarować - książek do czytania mi nie zabraknie.
Styczeń byl kolejnym miesiącem, w ktorym królowały wyzwania, a tak to wyglądało w praktyce:
Projekt Nobliści – 0
Klasyka literatury popularnej – 1
Rosja w literaturze – 1
To już było – 2
Wojna i literatura – 3
Czytajmy Anię – 0
Czas na Jeżycjadę – 2
Literatura w Azji, Azja w literaturze – 0
Z półki - 2013 – 13
Trojka e-pik – 6
Book-Trotter – 3
Z literą w tle – 3
Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę – 6
Projekt La Dolce Vita – 0
Tea Time z Corridą –3
Nie tylko literatura piękna – 2
Tudorowie w literaturze – 0
Czytajmy literaturę skandynawska - 0
Pochłaniam strony, bo kocham t omy – 909 stron
Dołączyłam do wyzwania dotyczącego Tudorów oraz literatury skandynawskiej, bo sporo takich książek mieszka na moich półkach. Jeszcze ich nie tknęłam, ale mam nadzieję, że za sprawą tych wyzwań wkrótce po nie sięgnę.
Liczby jak zwykle mnie zaskoczyły. Przeczytałam aż 6 książek polskich autorów! To dużo jak na mnie. Dwie z nich szczególnie mnie zachwyciły.
Liczby jak zwykle mnie zaskoczyły. Przeczytałam aż 6 książek polskich autorów! To dużo jak na mnie. Dwie z nich szczególnie mnie zachwyciły.
Najlepszymi książkami stycznia były: „Crimen” Józefa Hena i „Przewrotność dobra” Jolanty Kwiatkowskiej.
Najsłabszą książka był „Ogród cieni” Virginii C. Andrews.
Wszystkie książki z zaplanowanego stosu na ten miesiąc przeczytałam. Widać u mnie metoda planów i wyzwań się sprawdza, a spontaniczne czytelnicze wybory udaje mi się wpleść w różne wyzwania, chociaż sądzę, że przy takiej ich ilości nie jest to trudne.
Wszystkie książki z zaplanowanego stosu na ten miesiąc przeczytałam. Widać u mnie metoda planów i wyzwań się sprawdza, a spontaniczne czytelnicze wybory udaje mi się wpleść w różne wyzwania, chociaż sądzę, że przy takiej ich ilości nie jest to trudne.

Moja droga, z największą niecierpliwością czekam na Twoje recenzje w ramach wyzwania "Tudorowie w literaturze"!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Sama jestem ciekawa, jak mi podejda ksiazki o tej tematyce:)
UsuńImponujące osiągnięcie! Jak Ty to wszystko robisz? Ja nawet na zwolnieniu nie jestem w stanie dotrzymać Ci kroku. Inna rzecz że proste czynności zajmują mi teraz kilka razy więcej czasu.Wciąż też mam problem ze znalezieniem wygodnej czytelniczej pozycji( Ale już niedługo:-)
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością wyglądam Twojego planu na luty!
Czytam po nocach, nie sypiam dobrze;) :)
UsuńZycze duzo zdrowia, mam nadzieje, ze juz niedlugo bedziesz mogla byc w pelni sprawna.
Z tymi wyzwaniami to nieźle zaszalałaś. :)
OdpowiedzUsuńZa nic nie potrafię tak ładnie sobie podobierać lektur. Oczywiście najbardziej gratuluję przeczytania sześciu polskich książek. ;)
Sama jestem zakoczona iloscia polskich tytulow, jednoczesnie ciesze sie, bo wylyskalam dwie perelki.
Usuńpiękny wynik:) u mnie też sprawdza się metoda planowania plus dołożenia książek w ramach wyzwań. Dzięki temu udaje mi się sporo nadrobić zaległości.
OdpowiedzUsuńWlasnie, wyzwania i plany to moja metoda na opanowanie nieprzeczytanych ksiazek z bilioteczki, szczegolnie tych, ktore kupilam na jednej chwali zachwytu i dzis juz nie pamietam wlasciwie dlaczego;)
UsuńPodziwiam zdolność oparcia się pokusie zakupu nowych książek..! :)
OdpowiedzUsuńSama siebie podziwiam, nie ukrywam, ze konieczne ciecia budzetowe byly bardzo pomocne ;)
UsuńJa jestem bardzo ZA planowaniem lektur, byle nie w nadmiernej ilości. Zazwyczaj ustalam sobie jakieś minimum, a potem ewentualnie coś po drodze dochodzi. Dzięki takiej gospodarce planowej udaje mi się stopniowo, po kawałeczku realizować rózne "projekty"... wiem, że to paskudne słowo, niech więc będzie zamierzenia. Takie bardziej na dłuższą metę, ale gdybym ich nie ujęła w karby, to kto wie, co by z tego wynikło.
OdpowiedzUsuńDoskonale to rozumiem, sama jecze, ze mam zaleglosci np w klasyce, a dzieki planom, wyzwaniom udaje mi sie realizowac moje wlasne projekty, jak to ladnie nazwalas, uzupelniac jakies braki.
UsuńInaczej dawno kupione ksiazki pokrywalyby sie kurzem, a wziecie mialyby tylko nowe nabytki;)
Ja kupiłam tylko jedną jedyną, a mimo to wciąż czeka na mnie mnóstwo książek na półce.
OdpowiedzUsuńJa z powodu tego mnostwa staram sie opanowac moje zakupy. W koncu nowosci mi nie uciekna, a moze po kilku miesiacach przejdzie mi w ogole ochota, aby akurat po te ksiazki siegnac? A ksiazki na polkach czekaja i czekaja...
Usuńświetny wynik, to ja ze swoimi 4 przeczytanymi książkami się chowam hehe :)
OdpowiedzUsuńJa nie mam parcia, aby przeczytac jak najwiecej ksiazek, ciesze sie, jak uda mi sie cos przeczytac ponad zaplanowane minimum, ale gdyby sie tak nie stalo, to przeciez swiat sie nie zawali. W kocnu nie samymi ksiazkami czlowiek zyje. Niekiedy po skonczonej lekturze nawet nie chce mi sie siegnac po kolejna ksiazke, wole pozostac myslami w swiecie ksiazki dopiero co przeczytanej.
UsuńWow, niezła ilość wyzwań, a myślałam, że to ja mam ich za dużo :) Podobnie jak Isadora z niecierpliwością czekam na Twoje wrażenia z lektur przeczytanych w ramach "Tudorów" :)
OdpowiedzUsuńBawie sie dobrze, ale oczywiscie traktuje to na luzie i z przymruzeniem oka, raczej chodzi mi o opanowanie nieprzeczytanych ksiazek na polkach, niz o cokolwiek innego. Nikt z batem nade mna nie stoi. Wyzwania sa dla mnie, a nie ja dla wyzwan. Ksiazkowy swiat jest piekny, ale w moim zyciu nie jest najwazniejszy.
UsuńImani, pozwoliłam sobie na wyrażenie uznania dla Twojego uporządkowania "wyzwaniowego" na blogu Kaśka: http://kasiek-mysli.blogspot.com/2013/01/maruda-marudzi.html?showComment=1359667961282#c4072762789660503032. Imponujące, jak umiesz się tym bawić :-)
OdpowiedzUsuńDzieki:)
UsuńCzytalam ten post i komentarze pod nim. Grunt to dobra zabawa, moim zdaniem.
Jesteś mistrzynią wyzwań - to nie lada sztuka zaplanować sobie lektury, które spełniałyby poszczególne kryteria, podziwiam Cię. Poza tym cieszy mnie liczba przeczytanych przez Ciebie książek, dla mnie 13 to symbol szczęścia :)
OdpowiedzUsuńDobieram wyzwania do posiadanych ksiazek, dlatego jakos nie sprawia mi to trudnosci. to, jak juz wspomnialam, moja metoda na ogarniecie nieprzeczytanych ksiazek. Niektore z nich byly kupione pod wplywem chwili, bo po "taniosci", a teraz kurza sie zapomniane i sa takim wyrzutem sumienia.
UsuńPoza tym ostatnio mialam wrazenie, ze zaczyna kupowac ksiazki nieco kompulsywnie, a ja nie znosze nie czuc kontroli. Lubie trzymac sie w ryzach (i swiat wokol tez;)).
Imani, chylę czoła. Od kiedy Młody pojawił się na świecie, czytam ok. 5 książek miesięcznie. I tak uważam, że to niezły wynik. Chyba za dużo czasu spędzam przed komputerem ;) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńDziekuje. Ja zrezygnowalam z telewizji, internet ograniczylam do minimum. Wyrabiam sie z praca do wieczora, maz kladzie syna spac, a ja mam czas wolny. Wanna, ksiazki, herbatki i swiety spokoj.
UsuńFakt faktem, ze tak jest dopiero od 1,5 roku, bo wczesniej, jak Malutek byl malutki, nie dalo sie .