niedziela, 11 listopada 2012

CZAS CZERWONYCH GÓR, PETRA HULOVA


Mongolia. Kraj pomiędzy Chinami i Rosją, który nie może się bronić przed wpływem tych dwóch państw. Czerwone Góry. Unoszą się nad mongolskim stepem, bo jak podaje legenda jako jedyne ocalały po przejściu olbrzymów. Poza nimi nie ma nic, tylko bezkres spalonych słońcem traw. Gdzieniegdzie można zobaczyć ger, otoczony zapachami chuszury i kumysu a w nim rodzinę, która zajmuje się wypasaniem owiec i hodowlą koni.
Dzeja zaczyna i kończy opowieść o losach swoich i innych kobiet, a do jej historii dołączają swe cegiełki jej córka, matka, oraz dwie siostry – Nara i Ojuna. Na początku siadamy razem z Dzeją w gerze przykryci śmierdzącą wielbłądzią skórą. Po podłodze walają się skorupy, resztki jedzenia, a tuż za namiotem piętrzą się odpadki, czujemy woń brudnych, niemytych ciał, gdzieś w kącie szeleści wypłowiały del. Dzeja, tak jak i inne kobiety, mówi językiem prostym, potocznym, przetykanym mongolskimi i rosyjskimi słowami, wyczuwa się w jej mowie braki w edukacji, która zatrzymała się gdzieś na historii Czyngis-chana.
Historia snuta będzie także na ulicach Miasta. To Ułan-Bator, szare miasto pozbawione drzew i skrawka zieleni, gdzie znajdziemy guandze, w których gotuje się podłej jakości chuszury i budze, brudny targ, burdel, blokowiska z ulicami przemienionymi w ścieki, smutne, nędzne przedmieścia, które pochłania step.

„Czas Czerwonych Gór” to opowieść o rodzinie, która po zetknięciu starej, nomadzkiej tradycji z „nowym”, nadciągającym z miasta oraz od chińskich i rosyjskich przybyszy, przegrywa z kretesem. W gerze panem  jest mężczyzna, tym bardziej pożądany, im ma więcej tłustych owiec. Kobieta ma sprzątać, gotować, opiekować się mężczyzną i rodzić synów. Nie-synów spotyka różny los. Tych, którzy uciekają do Miasta wabieni wizją lepszego życia, spotyka spore rozczarowanie i gorzki smak brutalnej rzeczywistości. Pomiędzy członkami rodziny widać wyraźnie różnice. Jednych się ubóstwia, drugich nie kocha, trzecich wręcz się wstydzi. Każdy ma jakieś tajemnice, których silnie strzeże nie tylko ze względu na kultywowane tradycje, a także z obawy przed niezrozumieniem. Nikt nie jest takim, jakim się wydaje. Nikt nie potrafi rozmawiać, nawet z siostrą, matką czy ciotką. Wszystkie te sekrety, przemilczenia, niedopowiedzenia doprowadzają do większych i mniejszych nieszczęść. W tym wymiarze rodzinno-siostrzano-matczynym powieść jest uniwersalna, bo z podobnymi historiami możemy się spotkać gdziekolwiek.

Czeszka Petra Hulova, która ukończyła mongolistykę i kulturoznawstwo, spędziła w Mongolii sporo czasu, zdecydowała się na ryzykowny zabieg pokazania nam tego kraju oczami rodowitych mieszkanek tamtych ziem.  Czy trafnie? Mam mieszane uczucia, ale wiem na pewno, że historia rodziny mieszkającej na stepie u stóp Czerwonych Gór, będzie jeszcze długo błąkać się mi po głowie, jak to zwykle u mnie bywa po przeczytaniu całkiem dobrej książki. 





Petra Hulova, Czas Czerwonych Gór, przeł. Dorota Dobrew, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2007.


--------------------

Książkę przeczytałam w ramach listopadowego wyzwania Trójka e-pik.



Image and video hosting by TinyPic

18 komentarzy:

  1. Kilka razy spoglądałam już na tę książkę i zastanawiałam się czy warto ją kupić. Skoro uważasz ją za całkiem dobrą to chyba jednak się skuszę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksiazka naprawde ciekawa. Warto jej sie przyjrzec. Sama kupilam na Allegro za kilka zlotych;)

      Rowniez cieplo pozdrawiam.

      Usuń
  2. Świetna recenzja, takich książek poszukuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, mam nadzieje, ze sie nie zawiedziesz. Hulova pisze tak, ze jej slowa zapadaja glebokow pamiec.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Imani, piszesz niesamowicie obrazowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozne obrazy tworza mi sie w glowie podczas czytania, staram sie je zamienic na slowa, z roznym efektem zreszta:)
      Ciesze sie, jesli do ciebie to przemawia.

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa książka, jedna z lepszych z serii z miotłą! Przeczytałam ją w tym miesiącu... a raczej pochłonęłam :)
    Ułan Bator to chyba jedna z najbrzydszych, najbrudniejszych stolic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bylam u Ciebie i czytalam, co napisalas. Ja czytalam dosyc dlugo, bo mam ostatnio napiety grafik, byc moze dlatego nie zachwycilam sie nia az tak bardzo, ale ciagle uwazam ja za dobra lekture. Na tyle dobra, ze z pewnoscia siegne po kolejna tej autorki. Tym razem to bedzie "Stacja Tajga", ale to za pare dni.

      Usuń
  5. Rany, świetny opis rodzinnych relacji musi wynikać z tej książki. Chętnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Relacje rodzinne, a raczej ich kompletny rozpad, rzeczywiscie dobrze jest przedstawiony. Ksiazke polecam.

      Usuń
  6. Uwielbiam Twoje wybory literackie! Seria z miotłą wywołuje we mnie mieszane uczucia - dzięki i chwała za Axelsson, ale naprawdę nie wiem po co tutaj np. "Mam łóżko z racuchów"...Recenzowana przez Ciebie książka zapowiada się wyśmienicie, muszę ją mieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze ci przypadnie do gustu:).
      Jesli chodzi o moje wybory literackie, to roznymi drogami chadzam, czesto po tych samych, co ty:)

      Usuń
  7. Druga pozytywna recenzja, na którą trafiła w ostatnim czasie.. Ogromnie chce przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa, czy Tobie przypadnie do serca.
      We mnie wzbudzila wiele, roznych uczuc:)

      Usuń
  8. Przeczytałam inną książkę tej autorki i byłam zadowolona. Chętnie sięgnę po "Czas Czerwonych Gór":).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdecydowanie nie koncze mojej przygody z Hulova na tej ksiazce. Jako, ze "Czas Czerwonych Gor" to jej debiut, to po kolejnych ksiazkach spodziewam sie jeszcze wiecej:)

      Usuń
  9. przepadam za serią z miotłą i powoli zbieram wydane w jej ramach tytuły. Czerwone Góry jeszcze przede mną, ale na pewno im nie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej serii czytalam glownie Axelsson, teraz mam ochote na Radunska i wiele innych:)

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)