sobota, 15 września 2012

LATO PRZED ZMIERZCHEM, DORIS LESSING



Chociaż sama Doris Lessing odcina się od zaszufladkowania jej jako pisarki feministycznej, to „Lato przed zmierzchem” jest dla mnie właśnie taką powieścią.
Pierwszą część czytałam przez wiele wieczorów, powoli, nie spiesząc się, aby zrozumieć każde napisane słowo z prawie czystej narracji. Drugą połowę przeczytałam w jedno popołudnie, pojawia się też więcej dialogów. To nie konstrukcja powieści spowodowała takie, a ni inne tempo czytania, ale jej treść, nie potrafiłabym jej przeczytać w jeden czy dwa wieczory.

„Życie to jest teatr, mówisz ciągle opowiadasz; Maski co raz inne, coraz mylne się nakłada”. Te słowa piosenki Stachury przypominały mi się podczas lektury.  Czterdziestokilkuletnia Kate Brown gra już swoją rolę na deskach teatru życia ponad 25 lat. Poznajemy ją kiedy gra rolę perfekcyjnej pani domu, dobrej żony neurochirurga i wspaniałej matki czwórki dorosłych dzieci. Kate jest środkiem wokół którego kręci się życie tej rodziny, ona opiekuje się nimi wszystkimi niczym kwoka kurczętami, starając się chronić swoje dzieci przed niebezpieczeństwami życia, a swojemu mężowi wijąc gniazdko, do którego mimo wszystko miło się wraca. Jej pisklęta już urosły i wylatują jeden po drugim, mąż podejmuje kilkumiesięczną pracę w Bostonie. Kimże więc jest Kate po zdjęciu stosownych sukienek, zmyciu makijażu i rozczesaniu kunsztownej fryzury a'la pani doktorowa? Gdzie się podziała młoda, zachwycająca dziewczyna, prawdziwie wolna i szczęśliwa. Czy warto było poświecić siebie, aby uszczęśliwiać innych? Czy rzeczywiście nic oprócz starości jej nie czeka?

Zupełnie niespodziewanie trafia jej się praca tłumaczki, a później organizatorki konferencji w „Żywności dla świata”. Praca jest absorbująca i satysfakcjonująca, ale jest jakby przedłużeniem roli, którą do tej pory grała – opiekuje się, dogląda, dba o to, aby wszyscy dobrze się czuli. Gdzie w tym wszystkim jest Kate, gdzie podziało się jej "ja"? Kto tak naprawdę jest zainteresowany co znajduje się w środku tego czarującego opakowania, jakie myśli i pragnienia tam się kłębią?  Niespodziewany romans z młodym Amerykaninem jest tylko epizodem w jej życiu i punktem wyjścia do kolejnych rozważań i działań, podobnie jak przeglądanie się w lustrach życia innych kobiet. Czy Kate odnajdzie siebie? Czy uratuje fokę ze swoich snów i zanurzy ją bezpiecznie w morskich wodach?

Wydaje się, że akcja książki stoi w miejscu, ale gęsto tam i czasami duszno od kłębiących się emocji. Osobiste wycieczki Kate w głąb siebie są  pretekstem, abyśmy sami zastanowili się wieloma sprawami. Doris Lessing nie stawia wprost pytań, nie podaje nam też gotowych odpowiedzi, nie robi nic, abyśmy polubili Kate, czy jakiegokolwiek z bohaterów.  Zmusza nas do myślenia, które często powodowało u mnie ból, nie tylko głowy.

„Życie to nie teatr, ja ci na to odpowiadam; życie to nie tylko kolorowa maskarada” - odpowiadam i ja za Stachurą.

Sama nie wiem, czy potrafiłabym powiedzieć, że  „Lato przed zmierzchem” podobało mi się. Wymęczyło mnie emocjonalnie, skłoniło do refleksji, ale mam poczucie, że to dobra proza, tylko trudna dla mnie w odbiorze, a więc chyba było warto.



Doris Lessing, Lato przed zmierzchem/The Summer Before the Dark, przeł. Barbara Rewkiewicz-Sadowska, s. 331, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2008.



---------------------------

Książkę przeczytałam w ramach "Projektu Nobliści".

9 komentarzy:

  1. Miałam tylko jedno spotkanie z Lessing. Była to powieść "Trawa śpiewa". Tez nie była łatwa w odbiorze, gęsta emocjonalnie, bardzo przygnębiająca... Za to dobrze ja pamietam i na razie nie mam ochoty na kolejna powieść noblistki choć mam świadomość ze to dobra literatura. No nie mam ochoty na intelektualne katowanie, nie teraz! A to "lato..." sprawiało lzejsze wrażenie, intuicja mnie mylila.
    Niedługo wezmę sie za lato, ale Marianny))))
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również na razie nie mam ochoty na kolejną powieść Lessing, może za jakiś czas. Teraz potrzebuję czegoś przyjemnego, a jakoś nie potrafię nic takiego znaleźć wśród moich książek. Więc intensywnie szukam fajnego czytadła. Mam nadzieję że „Lato Marianny” spodoba ci się. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  2. Niemożliwe! Nie masz nic takiego w swojej gigantycznej biblioteczce? Z ciiekawosci i w ramach relaksu zaraz tam zerkne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. To mi cos podpowiedz:), bede wdzieczna. Pewnie mam, ale tego nie widze:)

      Usuń
  3. Często mam podobnie, przebieram godzinami w swoich zasobach i nic nie widzę, sama nie wiem czego szukam.

    Napisze Ci co ja bym wybrała) co nie oznacza ze masz to teraz czytać!,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Swietnie, juz nie moge sie doczekac:)

      Usuń
    2. Pobuszowalam, zrobiłam cała listę i wysłałem na Twojego maila, mam nadzieje ze dotrze. Może cos wybierzesz)?

      Usuń
  4. Chyba też się na nią skuszę. Lub to uczucie konstruktywnego wymęczenia przez książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Ciebie akurat nie wymęczy, tylko połkniesz ją ze smakiem:) Takie mam jakoś przeczucie:)

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)