Historia znajduje swój epilog czterdzieści lat później, kiedy emerytowany Tony dostaje niespodziewany spadek i stara się dociec prawdy o sobie, o innych, o życiu, o tym co nam się wydaje i o tym, co jest prawdziwe. Zastanawia się:
Jak często opowiadamy naszą własną historię życia? Jak często dopasowujemy, upiększamy, dokonujemy chytrych skrótów? Im dłużej trwa życie, tym mniej jest tych, którzy mogliby zakwestionować nasza relacje, przypomnieć nam, że nasze życie nie jest naszym życiem, lecz jedynie historią, którą o swoim życiu opowiadamy. Opowiadamy innym osobom, ale – głównie – samemu sobie.
Jest świadomy upływającego czasu i swojego zwykłego życia:
Lecz czas...jakże czas nas najpierw uziemia, a potem zawstydza. Myśleliśmy, że jesteśmy dojrzali, podczas gdy byliśmy tylko bezpieczni. Wyobrażaliśmy sobie, że jesteśmy odpowiedzialni, a byliśmy tylko tchórzliwi. To, co nazywaliśmy realizmem, okazało się sposobem unikania pewnych rzeczy, nie zaś stawianiem im czoła.
Z fragmentów wspomnień wydzieranych z najciemniejszych zakamarków pamięci własnej i innych, ze skrawku dziennika oraz zapomnianego listu układa na nowo historię, która wyparł już z pamięci i przekształcił ją w zupełnie coś innego. Co oznacza dla niego prawda?
Niezwykle błyskotliwa to proza napisana pięknym jezykiem. Jeśli ktoś chce, to może się tylko prześliznąć po jej kartkach odczytując ją jako zwykłą historię, ale tyle tutaj mądrych myśli, nad którymi człowiek się może zatrzymać i pochylić, dokonać rachunku własnych zysków i strat. Po raz kolejny uzmysłowiłam sobie, że słowa są potężnym orężem, raz wypowiedzianych nie da się cofnąć. Słowa pociski, które mają zranić, a czasami bywają śmiertelne lub zmieniają całe życie. Kogoś lub nasze własne. Może lepiej czasami zamilknąć, bo nie wszystkie winy można zmazać zwykłym "przepraszam". Bywają słowa jak miecze. Obosieczne.
To książka do której będę chciała wrócić, zatrzymać się nad tymi zdaniami, które w czasie tej lektury dotknęłam tylko myślą. Doskonale zdaje sobie sprawę, ze czytałam ją zachłannie, pośpiesznie, a to powieść, która zasługuje, aby ją kontemplować.
Zdania napisane kursywą są cytatami z książki
Zdania napisane kursywą są cytatami z książki

Nie zwróciłam na nią uwagi. Odstraszyła mnie okładka:) Już zmieniam nastawienie, widać że watro!
OdpowiedzUsuńPolecam, moim zdaniem warto:)
UsuńGorąco polecam powrót do tej pozycji. Ja w momencie, gdy ją kończyłem wiedziałem, że niedługo przeczytam ją raz jeszcze. Co więcej - niesamowite było to, że przy pierwszym razie było to - tak jak u Ciebie - zachłanne dążenie do finału. Za drugim razem, znając finał, lektura była trochę jak uczestniczenie w antycznej tragedii - nieświadomy bohater, chcąc dobrze, podąża ku bolesnej dla siebie prawdzie. Niezwykła książka. Popełniłem kilka interpretacji na swoim blogu - będzie bardzo mi miło, jeżeli podzielisz się wrażeniami lub skonfrontujesz myśli:
OdpowiedzUsuńhttp://www.homo-legens.blogspot.com/2012/08/wielki-niepokoj-anthonyego-webstera.html
UsuńKsiazke przeczytalam dwukrotnie.
Z ta ksiazka jest tak, jak z japonskimi filmami, kazdy szczegol jest istotny i wazne jest skupienie. Kiedy na koncu mamy poczucie, ze cos nas ominelo, wystarczy wrocic i zobaczyc film jeszcze raz, okazuje sie, ze ogladalismy nieuwaznie, bo to, co wazne tkwilo w detalu i bylo bardzo widoczne.
Bardzo dobra książka! Przeczytałem ją niedawno i wciąż pozostaję pod jej wrażeniem. Mnie uderzył w lekturze problem niedoskonałej ludzkiej pamięci, więc jak widać "Poczucie kresu" jest bogate w możliwości interpretacji i w różnych miejscach można sobie postawić akcenty.
OdpowiedzUsuńMam chęć zapoznać się z innymi powieściami Barnesa :)
Ja jestem ciagle pod wrazeniem tej ksiazki. Mam ochote przeczytac wszystko, co wydano w Polsce i mam nadzieje, ze sie nie rozczaruje. Dobrze, ze w grudniu mam wiele okazji do swietowania, to sprawie sobie taki ksiazkowy prezent lub podrzuce komus ten pomysl;)
Usuń