"Płatki na wietrze" to druga z pięciu części sagi o rodzinie Dallangangerów. Trójka rodzeństwa, która przeżyła koszmar uwięzienia na poddaszu, z ranami duszy i serca jest delikatna, wrażliwa, miotana wiatrem dzieciństwa przez dorosłe życie niczym płatki na wietrze. Są wolni, ale tylko fizycznie, psychicznie wciąż są uwięzieni na poddaszu i nie potrafią tak naprawdę cieszyć się życiem. Pod skrzydłami doktora Paula i kochającej ich Henny dalej marzą i realizują swoje marzenia, ale nie potrafią być tak do końca szczęśliwi. Chris kocha dalej Cathy miłością bynajmniej nie braterską, nie potrafi i nie chce się od niej wyzwolić. Cathy nie potrafi przebaczyć matce i planuje zemstę wykorzystując i raniąc po drodze niemal każdego mężczyznę. Chce być inna niż matka, ale nieświadomie przyjmuje jej sposób postępowania. Corrie marzy o tym, aby urosnąć i być kochana, jak każda dziewczyna, ale świadoma swojego kalectwa nie potrafi uwierzyć, ze ktoś może ją pokochać bez względu na wzrost. Trudno mi cokolwiek więcej napisać, bo nie chce zdradzić za dużo z fabuły książki i odebrać przyjemność czytania.
Właśnie- czy tą książkę można czytać z przyjemnością? Ja ją pochłonęłam, tak bardzo mnie wciągnęły losy rodziny Dallangangerów - naznaczone cierpieniem i okrucieństwem. Czasami po drodze zastanawiałam się dlaczego znajduję przyjemność w czytaniu takich historii i nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie, a może po prostu nie chcę. Faktem jest, że od 1979 roku, kiedy to ukazała się pierwsza część sagi, święci ona tryumfy wśród czytelników, a więc nie czuję się osamotniona w mojej przyjemności. Może też niepotrzebnie rozpatruję to w tej kategorii, bo może to po prostu saga, którą dobrze się czyta.
Rozmawiałam z kilkoma osobami, które czytały tą historię 20-30 lat temu i ciągle ją pamiętają, bo wywołała w nich silne emocje. Jedni określali ją jako świetną, ale wstrząsającą, drudzy jako obrzydliwą. Nikogo nie pozostawiła obojętnym. Może właśnie o to chodzi? Przecież takie rzeczy się działy, dzieją i będą dziać. Niestety. Czy tego chcemy, czy nie. Może powinniśmy pamiętać, że dzieciństwo, jakie zapewniamy naszym dzieciom ma kluczowy wpływ na cale ich życie?
Kochajmy nasze dzieci, nie krzywdźmy ich, bo zrujnujemy im całe życie. Takie motto ja wyczytałam z tej książki.
Ciekawa jestem co ja bym z niej wyniosła? Na razie bronię się przed tą sagą jak mogę:) Nie wątpię że jest wciągająca ale chyba nie chcę dać się wciągnąć w ten niewątpliwie nienormalny świat. Tak miałam czytając "Zapach cedru",nie mogłam się oderwać a jednocześnie towarzyszył mi niesmak i niepokój, wcale nie czułam się z tym dobrze.
OdpowiedzUsuńBardzo szybko czytasz:)
"Zapach cedru" podobał mi się bardzo, uważam, że to świetna książka, czułam smutek, ale na pewno nie niepokój. Widać jestem bardziej gruboskórna:)
UsuńJeśli jednak nie lubisz takich doznań w literaturze, to może faktycznie nie zaczynaj tej sagi.
Z czytaniem bywa różnie, zależy od czasu i pracy, akurat teraz mam urlop, wiec mogę zarwać i kawałek nocy, aby dokończyć powieść:)
Mi też się podobał, nie mogłam się odczepić. Ale przechodziłam też swoje udręki. Jeśli Ty jesteś gruboskórna to ja nadwrażliwa.
UsuńZarywanie nocy dla książki zupełnie mi nie wychodzi, po prostu zasypiam. Zazdroszczę! Ciekawa jestem czy zarwiesz ją dla "Księżycowej klatki", ta nie budziła we mnie niepokoju i bardzo mi się podobała choć zakończeniem niestety się zawiodłam.
Jestem w trakcie lektury, ale cały czas coś odpycha mnie od tej książki - nie odciąga, ale odpycha. Pierwszą część pochłonęłam niemal jednego wieczoru, tak przejęły mnie losy dzieci uwięzionych na poddaszu. Jednak przez "Płatki na wietrze" nie mogę przebrnąć... Mam nadzieję, że w końcu mi się uda, bo to rzeczywiście smutna i niebanalna historia.
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa, czy uda ci sie to ksiazke przeczytac. Ta druga czesc jest faktycznie slabsza, ale za to trzecia, w mojej opinii, znowu nieco mocniejsza. ;)
Usuń