Po fascynującej lekturze "Ptaszyny" Lindy Holeman wiedziałam, że sięgnę po "Księżycową klatkę". Emocjonujące losy głównej bohaterki "Ptaszyny" śledziłam z wypiekami na twarzy i byłam niezwykle ciekawa, jak potoczy się jej życie. Tego jednak w "Księżycowej klatce" nie wyczytałam, a może raczej powinnam napisać - dowiedziałam się niewiele, bo nie jest to stricte kontynuacja pierwszych indyjskich opowieści, przynajmniej nie tak, jak to sobie wyobrażałam.
Główną bohaterką książki jest Darya, która ze względu na swoją nietypową jak na muzułmankę naturę odziedziczoną po swojej babce, wikła się od dzieciństwa w mniejsze i większe kłopoty oraz nieszczęścia. Gdyby urodziła się chłopcem byłoby jej lepiej, łatwiej, a jej cechy charakteru nie byłyby wadą, a zaletą. Jej głównym problemem jest to, ze myśli i obserwuje, a to co widzi i odczuwa nie podoba jej się i się z tym nie zgadza. To zaś muzułmance jest zabronione i niesie za sobą wielkie ryzyko...
W pewnym momencie książki pojawia się na jej stronach Anglik David Ingram, o którym nie wiemy nic i przez wiele stron książki nasza wiedza w tym zakresie nie zmieni się o ile nie czytaliśmy "Ptaszyny". Dodam, że te informacje nie są może aż tak istotne, ale na pewno pomagają zrozumieć zachowanie i mentalność Davida. Jak można się domyślić pomiędzy Daryą a Davidem zaczyna się coś nieśmiało rodzić i sama akcja książki zaczyna nabierać tempa.
Książka jest napisana plastycznym językiem, pełnym wspaniałych opisów, które powodują, że przed oczami przesuwają się nam afgańskie i indyjskie krajobrazy, a na języku możemy poczuć smak potraw. Mając porównanie do "Ptaszyny" uważam, ze ta część jest nieco gorsza, ale to wciąż kawał dobrej literatury. Zawiodła mnie jednak sama bohaterka, nieustraszona i charakterna, która pod koniec książki dokonuje wyboru dla mnie niezrozumiałego. Dla mnie nie był to akt desperacji i odwagi czy chęci przeżycia, a tchórzostwa. Uważam, że jeśli przeszło się tak dużo i wreszcie staje się oko w oko z Wielką Miłością, to trzeba zaryzykować i o nią zawalczyć. Samo zakończenie książki naprawdę nieco rozczarowuje i na dodatek jest ucięte. Jako czytelniczka śledząca losy bohaterów przez 570 stron oczekiwałam czegoś więcej niż jeden, krótki rozdział.
Z chęcią sięgnę za jakiś czas po "W dalekim kraju", która to książka, jak wnioskuję, będzie luźną kontynuacją "Księżycowej klatki".
Nie wiedziałam że "Księżycowa klatka" ma jakieś powiązania z "Ptaszyną":).
OdpowiedzUsuńale odczucia co do klatki mamy identyczne!
UsuńTak ma, ale luźne, bo osoba, która jest główną bohaterka "Ptaszyny" pojawia się również i w "Księżycowej klatce", dlatego tez nie przeszkadza zbytnio jeśli czyta się nie po kolei. Ja jeśli tylko mogę, to czytam chronologicznie, tak już mam.
UsuńUrwali mi ta "Klatkę" i poczułam taki niedosyt. Gdybym jeszcze miała pewność, ze będzie kontynuacja, ale przeczuwam, ze znowu ktoś z "Klatki" pojawi się w "Dalekim kraju" :(
"Ptaszynę" gorąco polecam przeczytać, według mnie jest lepsza.
Jeszcze jedna myśl na temat tytułu. "Ptaszyna" w oryginale to "The Linnet Bird", co znaczy po polsku makolągwa;). Rozumiem zabieg zmieniający nazwę na ptaszynę, jednak ta makolągwa jest istotna w "Ptaszynie" , a przez to powiązana z tytułem.
Tutaj "Księżycowa klatka" w oryginale "The Moonlit Cage" , czyli wszystko się zgadza, a w tekście nie znalazłam nawiązania do tytułu, tzn było nikle i mogę się domyśleć dlaczego taki tytuł, ale czego mi brakuje. Może to wina tłumaczenia?
Wobec tego co napisałaś nie sądzę bym odnalazła te powiązania. "Klatkę" czytałam dobry rok temu, zanim przeczytam "Ptaszynę" wszystko zapomnę. Nie mam dobrej pamięci:( auuuu. Nic nie przychodzi mi do głowy, kto może być tą osobą z ptaszyny w klatce?
OdpowiedzUsuńZnajdziesz, znajdziesz:)
Usuńuwaga będzie SPOILER:), ale lightowy, bo nie chce psuć przyjemności z czytania:)
Bohaterka "Ptaszyny" jest matka Davida Ingrama, w niej się również dowiadujemy, kto jest ojcem Davida:)
Czy to, co napisałam wcześniej ma teraz większy sens?
hmmm, nie pamiętam matki Davida, mam klatkę do powtórki:)
OdpowiedzUsuńPrzeczytaj "Ptaszynę", a wszystko się rozjaśni:)
UsuńMatka Davida pojawia się w jego wspomnieniach oraz osobiście niemal na samym końcu książki, nie odgrywa w niej żadnej znaczącej roli, stąd można nie pamiętać.