niedziela, 15 lipca 2012

OPĘTANIE, A. S. BYATT

Historia mogłaby być banalna. Niedoceniany literaturoznawca Roland Mitchell przeglądając schowane w sejfie książkę należącą do XIX-wiecznego poety Randolpha Asha znajduje w niej dwa brudnopisy listów napisanych do kobiety. Sam Roland zajmuje się badaniem twórczości poety i od razu orientuje się, ze ma do czynienia z niezwykłym znaleziskiem. Nikły trop prowadzi go do znanej tylko w kręgach znawców literatury poetki Christobel La Motte. Zaintrygowany tym, co też mogło łączyć te dwie osoby, szczególnie, ze nikt do tej pory nie odkrył, żeby się w ogóle znali lub spotkali, udaje się do specjalistki w temacie  La Motte - Maud Bailey. Początkowo ich stosunki nacechowane są dużą dozą nieufności, ale stopniowo ich kontakty ulegają ociepleniu i razem podążają tropem dobrze ukrytej przed światem historii, jak się okazuje - miłosnej. Jak to zwykle bywa, niezwykłe okoliczności i temat łączą ich nie tylko na stopie zawodowej, ale wkrótce także bardzo osobistej.






Dlaczego więc nie jest to historia banalna? Antonia Byatt serwuje nam prawdziwą ucztę literacką ukazując się nam jako znawczyni literatury angielskiej, poetka i powieściopisarka. "Opetanie' napisane jest przepięknym, plastycznym językiem, znajdziemy tu fragmenty dzienników, listy, legendy (w tym najważniejsza - o Meluzynie), wiersze i całe poematy, które rzucają nam światło na całą historię i niespiesznie doprowadzają nas do finału. Autorka przeplata fikcję literacką z prawdą tak doskonale, że wierzymy, iż w wiktoriańskiej Anglii żyli Randoph Ash i Christobel La Motte. "Opętanie" nie jest tylko podwójnym romansem, to książka wielowarstwowa, znajdziemy w niej także opisane rolę wiktoriańskiej kobiety i problem jej seksualności, przykrytą w tych czasach płaszczem milczenia oraz opisane współczesne środowisko akademickie i jego pęd do kariery za wszelką cenę. Mnie osobiście takie prowadzenie opowieści bardzo odpowiada, dawkowałam sobie więc tą historię mając czas na przemyślenia i jej powolne smakowanie. 



Tytułowe possession nie oznacza tylko opętania, w języku angielskim ma wiele innych znaczeń,  a także między innymi: posiadanie, własność, władanie, opanowanie, zdobycz... Tak sobie myślę, że właśnie te wszystkie rzeczowniki najlepiej określają o czym jest ta powieść. 

Co jakiś czas w telewizji polskiej jest powtarzany melodramat z 2002 pod tytułem "Opętanie" w reżyserii Neila LaBute bazujący właśnie na tej lekturze, grają w nim Gwyneth Paltrow, Jeremy Northam i Aaron Eckhart. Znając pierwowzór literacki nie potrafię się już tym filmem zachwycić.

*Obraz "Piękna Meluzyna", Julio Benno Hubner źródło: http://www.mnp.art.pl/wydarzenia/wydarzenie/cal/2011/10/15/k/////Swiat_obrazow-1/
**Zdjęcie z filmu "Opetanie" reż. Neil LaBute źródłu: http://fdb.pl/film/6799-opetanie






2 komentarze:

  1. Książka wymagająca czasu, w której można się rozsmakować i, co dla mnie ważne, wielowarstwowa. Lubię takie książki, lubię do nich wracać. Kilka razy trafiłem na książki, po przeczytaniu których uwierzyłem, że historia wydarzyła się naprawdę, że bohater istniał na tym świecie, sprawdzałem nawet w Googlach:)Nie znam filmu, ale z tego co piszesz wynika, że książka jest bardziej interesująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W książce najważniejsza jest historia Asha i Christobel, natomiast w filmie reżyser skupił się głównie na wątku współczesnym. To właśnie jest rozczarowujące, bo cała magia książki opiera się na niezwykłej historii miłosnej XIX-wiecznej pary.
      Film można zobaczyć, ale jako dodatek do książki.

      Maud i Roland rozwiązują zagadkę, ale jak to zwykle bywa, nie da się do wszystkiego dotrzeć i ostatni rozdział zostawia nas z pytaniem: "co by było gdyby..."

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)