Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 września 2012

KSIĘGA JESIENNYCH DEMONÓW, JAROSŁAW GRZĘDOWICZ



Opowiem ci o Plemieniu Przypadku. O Jesiennych Demonach. Tych, które kryją się za telefonem o drugiej w nocy, za zawirowaniami rzeczywistości. Uwalniam od nich takich jak ty. Potem kładę na półce trofeum i wchłaniam kolejnego demona. Jestem łowcą i księgą. Posłuchaj Księgi Jesiennych Demonów. 


Każdy z nas ma swoje demony. Nie tylko jesienne, ale całoroczne, całożyciowe. Niektórzy pielęgnują je i karmią pozwalając im rosnąć, inni ignorują,  jeszcze inni walczą z nimi, dzień, tydzień, rok, przez cale życie. Książka Grzędowicza to zbiór pięciu, a właściwie sześciu, opowiadań o demonach, które żyją w nas, rujnując nasze życie, zamieniając je w piekło. Czy mamy tyle siły w nas, aby im się przeciwstawić?

„Księgę jesiennych demonów” wydano starannie. Szara okładka, biało-szaro-czarna zawartość. Dominik Broniek bardzo ładnie ją zilustrował, a jego prace można odkryć w tekście i na okładce. Zaskakują nas tak samo, jak sam tekst. Książkę czyta się dobrze, szybko płyniemy przez tekst, bez zgrzytów, co dla mnie – osoby, która fantastyki nie czyta – było bardzo ważne, bałam się bowiem, że będę potykać się co stronę lub co akapit. Język czasami dosadny, ale bezbłędnie odzwierciedlający atmosferę. Klimat książki jest tak mroczny, że co chwilę zaglądałam w okno, aby przekonać się, że słońce za nim ciągle świeci i widzę błękitne niebo. Wydawało mi się, że czytam w bury, lekko mglisty, mżący jesienny dzień, kiedy to nikomu nie chce wychodzić się z domu, a nieliczni przechodnie z ponurymi twarzami przemykają szybko pod murem.


Każde opowiadanie traktuje o innym demonie, który zżera człowieka od środka, najczęściej jest to lek przed samotnością, odrzuceniem, wyobcowaniem. Niektóre były mi bliższe, niektóre pozostawiły mnie obojętną. Zakończeń często możemy się domyśleć, czy są one dobre dla bohatera i otaczającego świata? Na to pytanie musimy odpowiedzieć sobie sami. Prolog i epilog się łączą i właśnie chyba ta historia najbardziej mi się podobała i zaskoczyła. Czy uwierzyłam w świat opowiedziany przez Łapacza Demonów? Czy chciałabym do niego powrócić? Nie. Chociaż czasami bardzo realistyczny, dający wrażenie, że mamy do czynienia z normalną prozą obyczajową, to jednak momentami zbyt magiczny dla mnie. Nie moja bajka, nie chodzi zresztą tylko o książkę Grzędowicza, ogólnie nie tym lubię karmić moją wyobraźnię. Przepędzam więc jesienne, szare demony i idę na spacer po zalanym słońcem parku, z kolorowymi, szeleszczącymi liśćmi pod stopami. Taką jesień lubię i jest bardziej moja niż fantastyka.





Jarosław Grzędowicz, Księga jesiennych demonów, s. 474, Fabryka Słów, Lublin 2007.

Zdjęcia pochodzą z książki. Zdania napisane kursywą są cytatami z książki.

------------------------------

Książkę przeczytałam w ramach wrześniowej "Trójki e-pik" - polska fantastyka.