środa, 25 września 2013

IMIENINY, Małgorzata Musierowicz


Bardzo lubię przesiadywać u Borejków, o czym pisałam już wielokrotnie. Ta ich kuchnia z wielkim stołem, zielony pokój, dom pełen ludzi i gromada wspaniałych, ciepłych osobowości, które przyciągają jak magnes.

Tym razem główną bohaterką książki jest Róża zwana Pyzą, najstarsza córka Gabrysi Borejko. Imieniny w książce obchodzimy co krok, zaczynając od męża Gabrysi Grzegorza i ich genialnego synka Ignacego Grzegorza. Później świętujemy razem z Pyzą i trzema braćmi Lelujkami, jej wielkimi adoratorami, którzy biorą udział w wyścigu o jej względy, ale gdzie oni się biją, tam korzysta zupełnie kto inny... Śliczna Pyza zachwyca nie tylko urodą, ale i przymiotami ducha, czego nie można powiedzieć o jej buntowniczej siostrze Laurze zwanej Tygryskiem, która burzliwie wchodzi w dojrzewanie, cierpi bardzo z powodu mniejszego zainteresowania ze strony chłopców, a przede wszystkim boli ją nieobecny ojciec. Laura zawsze mnie irytowała, podobnie rzecz się miała podczas lektury „Imienin”, to jej wieczne wtrącanie się w nie swoje sprawy i arogancja! Rozumiem trudny okres, kształtowanie się osobowości, ciągłe wewnętrze konflikty i brak samoakceptacji, jednak pewnych zachowań akceptować nie potrafię. Dobrze, ze jest dziadek Ignacy i jego mądre słowa, które potrafią zmiękczyć nawet zatwardziałe serca. Czyż nie mądre są słowa:
Absolutnie każdy człowiek jest zdolny do czynu, którego musiałby się wstydzić. Dobrze jest mieć tą świadomość. Sztuka polega na tym, żeby tego czynu jednak nie popełnić. Czyli - nie ulec swojej słabości. Słabość jest rzeczą ludzką, lecz pokonywanie słabości jest rzeczą ludzką godną podziwu. Zauważ: los lubi na nas zastawiać pułapki i kiedy już nam się wydaje, że wyszliśmy z honorem, że postąpiliśmy właściwie i godnie, pojawia się kolejna pokusa. I znów musimy dokonywać wyboru. Trwa to aż do śmierci. Żadnego wytchnienia”?
Sympatią darzę za to Bernarda, duże dziecko, zachowujące się jak słoń w składzie porcelany i jego kwieciste wywody!

„Imieniny” nie rozczarowały mnie, mają w sobie coś z klimatu pierwszych tomów „Jeżycjady”, milo jest obserwować transformacje postaci z pierwszych tomów i dorastanie ich dzieci. Czytałam z uśmiechem, jak zwykle.


_____________
Małgorzata Musierowicz, Imieniny, Akapit Press, 2012,  s. 208.


---------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi, Czas na Jeżycjadę

Image and video hosting by TinyPic

14 komentarzy:

  1. A ja właśnie Bernarda nie trawię, denerwuje mnie w każdej książce ;). Uważam że popsuł Brulion Bebe B, bo za dużo go tam było. Ten to się dopiero wtrąca i nic nie widzi! Jak można być tak pozbawionym radaru. Niby dostrzega, że ktoś chciałby już iść, ale nie, będzie gadał dalej i to jakieś androny w dziwnym stylu ;) Czasami jest zabawny, ale psuje to ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zas az tak nie drazni, a jego kwiecista mowa wrecz bawi:)

      Usuń
  2. Właśnie wybieram się prosto na Allegro!

    OdpowiedzUsuń
  3. "Imieniny" czytałam już dawno, ale wspominam je bardzo miło. Tylko ja mam przeciwnie- o wiele bardziej irytowała mnie Róża niż Laura :) Ale i tak moimi ulubionymi częściami chyba już zawsze pozostaną "Pulpecja" i "Nutria i nerwus" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauwazylam, ze sa dwa obozy: Laury i Rozy. Kiedy bylam mlodsza, to pewnie tez czytalabym z zachwytem o charakternej Laurze, teraz jednak bedac matka malego urwisa bardizej doceniam spokojne, bezkonfliktowe dzieci :D

      Usuń
  4. Uwielbiam, mam nawet tę książkę w swojej domowej biblioteczce. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo, bardzo lubię ten tom, głównie ze względu na Różę i Laurę. Obie dziewczęta darzę ogromną sympatią, choć tę właśnie irytującą Laurę bardziej rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet domyslam sie dlaczego.
      Ja sie chyba juz starzeje, bo takie meczace podlotki tylko mnie denerwuja :)

      Usuń
  6. Swego czasu czytałam bardzo dużo książek tej autorki, bylo to na początku mojej 'kariery' mola ksiazkowego. Milo je wspominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadrabiam braki, ale rowniez z usmiechem na twarzy:)

      Usuń
  7. Chyba moja ulubiona część Jeżycjady <3
    Ze względu na Różę i Fryderyka, których uwielbiam. Do tego jeszcze na dokładkę Bernard... W rodzinie Borejków po prostu żyć, nie umierać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam Borejkow!
      Co do Rozy i Fryderyka jeszcze nie mam zdania.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)