Bardzo lubię przesiadywać u Borejków, o czym pisałam
już wielokrotnie. Ta ich kuchnia z wielkim stołem, zielony pokój, dom pełen
ludzi i gromada wspaniałych, ciepłych osobowości, które przyciągają jak magnes.
Tym razem główną bohaterką książki jest Róża zwana
Pyzą, najstarsza córka Gabrysi Borejko. Imieniny w książce obchodzimy co krok, zaczynając
od męża Gabrysi Grzegorza i ich genialnego synka Ignacego Grzegorza. Później świętujemy
razem z Pyzą i trzema braćmi Lelujkami, jej wielkimi adoratorami, którzy biorą udział w wyścigu o jej
względy, ale gdzie oni się biją, tam korzysta zupełnie kto inny... Śliczna Pyza zachwyca nie tylko urodą, ale i przymiotami ducha, czego
nie można powiedzieć o jej buntowniczej siostrze Laurze zwanej Tygryskiem, która
burzliwie wchodzi w dojrzewanie, cierpi bardzo z powodu mniejszego
zainteresowania ze strony chłopców, a przede wszystkim boli ją nieobecny ojciec.
Laura zawsze mnie irytowała, podobnie rzecz się miała podczas lektury
„Imienin”, to jej wieczne wtrącanie się w nie swoje sprawy i arogancja!
Rozumiem trudny okres, kształtowanie się osobowości, ciągłe wewnętrze konflikty
i brak samoakceptacji, jednak pewnych zachowań akceptować nie potrafię. Dobrze,
ze jest dziadek Ignacy i jego mądre słowa, które potrafią zmiękczyć nawet
zatwardziałe serca. Czyż nie mądre są słowa:
„Absolutnie
każdy
człowiek
jest zdolny do czynu, którego musiałby się wstydzić. Dobrze jest mieć tą świadomość. Sztuka polega na tym, żeby tego czynu jednak nie popełnić. Czyli - nie ulec swojej słabości. Słabość jest rzeczą ludzką, lecz pokonywanie słabości jest rzeczą ludzką godną podziwu. Zauważ: los lubi na nas zastawiać pułapki i kiedy już nam się wydaje, że wyszliśmy z honorem, że postąpiliśmy właściwie i godnie, pojawia się kolejna pokusa. I znów musimy
dokonywać
wyboru. Trwa to aż do śmierci.
Żadnego
wytchnienia”?
Sympatią darzę za to Bernarda, duże dziecko,
zachowujące się jak słoń w składzie porcelany i jego kwieciste wywody!
_____________
Małgorzata Musierowicz, Imieniny, Akapit Press, 2012, s. 208.
---------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi, Czas na Jeżycjadę.

A ja właśnie Bernarda nie trawię, denerwuje mnie w każdej książce ;). Uważam że popsuł Brulion Bebe B, bo za dużo go tam było. Ten to się dopiero wtrąca i nic nie widzi! Jak można być tak pozbawionym radaru. Niby dostrzega, że ktoś chciałby już iść, ale nie, będzie gadał dalej i to jakieś androny w dziwnym stylu ;) Czasami jest zabawny, ale psuje to ;).
OdpowiedzUsuńMnie zas az tak nie drazni, a jego kwiecista mowa wrecz bawi:)
UsuńWłaśnie wybieram się prosto na Allegro!
OdpowiedzUsuńOwocnego polowania!
Usuń"Imieniny" czytałam już dawno, ale wspominam je bardzo miło. Tylko ja mam przeciwnie- o wiele bardziej irytowała mnie Róża niż Laura :) Ale i tak moimi ulubionymi częściami chyba już zawsze pozostaną "Pulpecja" i "Nutria i nerwus" :)
OdpowiedzUsuńZauwazylam, ze sa dwa obozy: Laury i Rozy. Kiedy bylam mlodsza, to pewnie tez czytalabym z zachwytem o charakternej Laurze, teraz jednak bedac matka malego urwisa bardizej doceniam spokojne, bezkonfliktowe dzieci :D
UsuńUwielbiam, mam nawet tę książkę w swojej domowej biblioteczce. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńRowniez cieplo pozdrawiam.
UsuńBardzo, bardzo lubię ten tom, głównie ze względu na Różę i Laurę. Obie dziewczęta darzę ogromną sympatią, choć tę właśnie irytującą Laurę bardziej rozumiem :)
OdpowiedzUsuńNawet domyslam sie dlaczego.
UsuńJa sie chyba juz starzeje, bo takie meczace podlotki tylko mnie denerwuja :)
Swego czasu czytałam bardzo dużo książek tej autorki, bylo to na początku mojej 'kariery' mola ksiazkowego. Milo je wspominam.
OdpowiedzUsuńJa nadrabiam braki, ale rowniez z usmiechem na twarzy:)
UsuńChyba moja ulubiona część Jeżycjady <3
OdpowiedzUsuńZe względu na Różę i Fryderyka, których uwielbiam. Do tego jeszcze na dokładkę Bernard... W rodzinie Borejków po prostu żyć, nie umierać!
Uwielbiam Borejkow!
UsuńCo do Rozy i Fryderyka jeszcze nie mam zdania.