„Ogród cieni” Virginii C. Andrews to piąta
część sagi o Dollangangerach. Niestety w trakcie pisania tej książki autorka zachorowała na raka piersi i zmarła. Dokończył ją Andrew Neiderman (ten sam, który napisał „Adwokata diabła”). Właściwie pod względem chronologicznym powinno
się ją czytać nie jako ostatnią, a jako pierwszą.
Kogo najbardziej nie cierpiałam czytając
„Kwiaty na poddaszu”? Oczywiście Oliwii – babki Cathy i Chrisa, a także
Malcolma – dziadka, którego cień pada na wszystkie części całej serii. To właśnie
o ich małżeństwie opowiada „Ogród cieni”. Wyjątkowo cieszę się, że tej serii nie czytałam
chronologicznie, a to przecież taki mój mały bzik.
Wysoka jak wieża i niezbyt urodziwa Oliwia poznaje młodego Malcolma – partnera ojca w
interesach i zostaje nim oczarowana. Po bardzo krótkiej znajomości niezwykle
urodziwy i bogaty Malcolm oświadcza się i zostaje przyjęty. Oliwia jest młodą
kobieta, która marzy o prawdziwej, wielkiej miłości i z wielkimi oczekiwaniami wyjeżdża
do Foxworth Hall. Niestety tam jej marzenia zostają już na wstępie brutalnie
podeptane. Malcolmowi bardzo daleko do wyśnionego męża, a historia matki, która porzuciła go, gdy miał zaledwie pięć lat, odcisnęła ogromne piętno na jego psychice. Fatalna, szara rzeczywistość
tylko się pogarsza, kiedy do domu, po kilku latach nieobecności, wraca ojciec
Malcolma z młodziutką żoną Alicją..
Cóż, nie zachwyciła mnie ta książka. Powielane
historie, schematyczne zachowania, które były mi tak dobrze znane z poprzednich
części, nie przekonują. Akcja nagle
przyśpiesza, przeskakujemy kilkanaście lat, a to co się dzieje, jest opisane po
łebkach. Pewnie dlatego jakieś dwie trzecie powieści czytałam z
zainteresowaniem, później już czułam, że książka jest pisana nieco na siłę, aby
jakoś doprowadzić historię do końca. To przecież nie ma być tak, że wzdycham,
wynajduję sobie powody, aby nie czytać i liczę ile stron zostało mi do końca. Nie
wiem, czy to zasługa Neidermana, ale przyczyny nagłej przemiany Oliwii w fanatyczkę
religijną w ogóle do mnie nie trafiły, wydawały mi się mocno naciągane. Zawód. Wielki zawód.
Cieszę się, że tą część przeczytałam na końcu,
bo gdybym czytała chronologiczne, to pewnie nie miałabym specjalnej ochoty sięgnąć
po „Kwiaty na poddaszu”. Czuje się, że
nazwisko Andrews było komercyjnym sukcesem i tylko dla pieniędzy dokończono tą historię. Średnia książka, a z całej serii, moim zdaniem najsłabsza.
____________________
Virginia C. Andrews, Ogród cieni, przeł. Jerzy Łoziński, Świat Książki, Warszawa 1995, s. 317.
----------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Trójka e-pik", "Z półki - 2013" (8/32).

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńjest:) Obecnie wznowiono 4 czesci, a 5 w rpzygotowaniu.
UsuńMysle, ze historie pociagnieto glownie dla pieniedzy, bo ta saga przyniosla slawe pisarce i worek mamony.
Jeszcze nie miałam okazji czytać V.C. Andrews, ale mam w planach, dużo jej na blogach.
OdpowiedzUsuńOdnośnie tej książki - tak sobie myślę, że to obrzydliwy jest zabieg - po śmierci autora kończyć książkę i zbijać na tym pieniądze i popularność. Nieładnie. Zdecydowanie bardziej wolałabym, żeby niedokończoną książkę np. zlicytowano jako rękopis :)
Spadkobiercy i wydawcy Andrews posuneli sie nawet dalej. Neiderman pod nazwiskiem Andrews napisal zbior opowiadan bazujacych na tworczosci autorki!
UsuńWole czytac nawet niedokonczone historie lub prequel badz sequel historii napisany przez kogos innego, ale pod wlasnym nazwiskiem. To wydaje mi sie uczciwsze.
Nie byłam w stanie przeboleć miałkości "Kwiatów na poddaszu", więc sądzę, że "Ogród cieni" tym bardziej nie przypadłby mi do gustu. Po jednej przygodzie z prozą Virginii C. Andrews mam dosyć historii rodziny Dollangangerów.
OdpowiedzUsuńJa nie stronilam od tej historii, fascynowalo mnie to, ze moi znajomi nawet po 30 latach pamietali te ksiazki. Chcialam wiedziec dlaczego. Nie wszystkie chwyty psychologiczne i manipulacje czytelnikiem mi sie podobaly, ale generalnie czytalo sie dobrze i szybko, a moj mozg potrzebuje czasami takich czytadel jako odtrutki.
UsuńRozumiem jednak, ze saga ma wielu przeciwnikow i chyba rozumiem dlaczego.
Przyznam Ci się, że po przeczytaniu dwóch pierwszych części jakoś nie ciągnie mnie do następnych.. Fakt, czyta się to szybko i całkiem fajnie, pomijając fakt, że literacko to kulejące pozycje, ale wywołujące naprawdę niezłe emocje, to jednak po dwóch mam dość tych emocji.. Ale kto wie, może kiedyś sięgnę po więcej :)
OdpowiedzUsuńps. I tak oto pod Twoim wpływem mam już "Dziennik" Anne Frank w swoich łapkach :D
Jakze sie ciesze, ze masz "Dziennik"! Jestem ciekawa, jak znajdziesz Anne i jej historie:)
Usuń--------
Saga ta wielka proza nie jest na pewno. Gra mocno na uczuciach - to fakt. Pewnie zauwazylas, ze nie stronie od popularnych czytedel. Lubie i po taka literature siegnac, bo nie sadze, ze to w moim przypadku marnowanie czasu. Ciagle mysle, ze mam jeszcze duzo czasu, aby czytac tylko Wielka, Wazna Literature:) Moze naiwnie?
Odmozdzacze sprawiaja mi przyjemnosc i relaks, nie wymagaja wlaczenia duzych obszarow myslenia, pozwalaja historii po prostu sie toczyc. Jesli jestem zmeczona psychicznie, to takie ksiazki sa dla mnie jedynym lekartwem. Uwazam, ze mozna spedzic dobrze czas czytajac Znakomita i Wielka ksiazke, ale czytadlo rowniez.
To tak w ramach dopowiedzenia:)
Kiedy ja to rozumiem! Sama czasami sięgam po jakiś, jak to fajnie nazwałaś, odmóżdacz ;) tylko zauważyłam, że jakoś wtedy nie chce mi się o takiej książce nawet pisać, bo po prostu.. wpada jednym słowem, wypada literą końcową ;) Toteż, to, że ja rzadziej o takich piszę, nie oznacza, że w ogóle od nich stronię :) Czasami wręcz umysł potrzebuje odetchnąć od natłoku literatury poważnej. Jak kiedyś znajdziesz chwilę i popatrzysz na moją listę "Przeczytane 2012" to zobaczysz, że całkiem sporo się tego u mnie przewinęło :) A wielkość i ważność literatury ocenia czytelnik, a więc i Ty, dlatego to co dla kogoś wielkie i ważne nie musi być przecież dla Ciebie wielkie i ważne :)
Usuńps. a lektury Dziennika nie mogę się doczekać! gdyby nie to, że czytam kilka pozycji aktualnie (rozstrojenie osobowości..) to już bym się na nią rzuciła..:)
UsuńDoskonale rozumiem, ze nie chce Ci sie pisac o kazdej przeczytanej ksiazce.
UsuńJa mam nawyk pisania "Dzienniczka lektur", ktory pozniej ewaluowal poprzez forme luznych zapiskow na roznych skrawkach papieru az do bloga :D
Co wielkosci i waznosci to masz racje:)
Ja mam dopiero dwie części tej sagi za sobą. W najbliższym czasie chcę przeczytać "A jeśli ciernie" - podobno najlepsza część :) Lubię doprowadzać sprawy do końca, więc pewnie przyjdzie czas i na "Ogród cieni"...
OdpowiedzUsuńJa tez lubie konczyc zaczete sagi, serie, a ta mialam na polce. Co prawda dopadlo mnie zmeczenie materialu po 4 czesci, ale jak widac - wyzwanie zmobilizowalo i dalam rade:)
UsuńNiby mam ochotę na prozę tej autorki, ale w szumie, jaki obserwuję wokół jej książek, można się zagubić. Nie do końca jestem przekonana do tej historii.
OdpowiedzUsuńWiesz, sa szumy i szumy;)
UsuńWokol tej sagi trwa juz ponad trzydziesci lat z wiekszym lub mniejszym natezeniem, stad moja ciekawosc.
Szumy wokol nowosci nie robia na mnie zadnego wrazenia. Niech sobie szumia.
Seria wciąż przede mną i przeważnie też czytam w różnej kolejności częsci cykli ;)
OdpowiedzUsuńPrzede mną dopiero pierwsza część sagi, ale już zacieram ręce na samą myśl... Chociaż nie przeczytałam jeszcze pierwszej, to już zakupiłam drugą. Mama była wniebowzięta, dlatego jestem prawie pewna, że "Kwiaty na poddaszu" przypadną mi do gustu.
OdpowiedzUsuńTo jest to o czym pisze - ksiazka jest pamietana. Jestem bardzo ciekawa, czy Tobie przypadnie do gustu.
UsuńStrasznej babci z pierwszej części serii również z całego serca nie znosiłam. Mimo to z książką na pewno się zapoznam. Póki co zaopatrzyłam się w czwarty tom cyklu, za który na pewno wkrótce się wezmę :)
OdpowiedzUsuńja za sobą mam już 4 tomy, i właśnie czekam na wydanie piątego ostatniego. Muszę przyznać że wg mnie powieści te są naprawdę poruszające. Najbardziej dotknęła mnie 1 i 4 część powieści. Czytając komentarze powyżej widzę różne zdania i opinie na temat sagi Dollanganerów i powiem szczerze że jeżeli komuś nie podoba się taka literatura to nie musi jej przecież czytać, nikt nikogo nie zmusza do przeczytania powieści Andrews. Ja osobiście z niecierpliwością czekam na ostatnią część i mimo iż jak inni uważają powieść ta została wznowiona dla pieniędzy to mnie to nie przeszkadza, takie są czasy wszystko dla kasy, każdy orze jak może :) osobiście polecam jeśli ktoś lub takie opowieści o trudach dzieciaków oraz wciąż dopadającej ich przeszłośc naprawdę warto przeczytać pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPolubilam sage Andrews (jak mozna przeczytac w moich recenzjach), jednak akurat ta ksiazka dokonczona byla przez innego pisarza po smierci pisarki i moim zdaniem odstaje poziomem od pozostalych. Wole oryginalne pioro Andrews.
UsuńSama ciesze sie, ze wznowiono powiesci Andrews, mnie odpowiada ten typ czytadel. Najbardziej podobala mi sie 1 i 3:)
Rowniez pozdrawiam serdecznie:)
Witam! Jestem po przeczytaniu 4 części Sagi, jednak nigdzie nie mogę znaleźć tej ostatniej. Jest ktoś w stanie podać mi namiary, gdzie ją znajdę? A może ma ją ktoś do sprzedania lub choćby pożyczenia?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Trudno powiedziec, mial ja wydac "Swiat ksiazki", ktorego juz nie ma.
UsuńCzytalam stare wydanie, niestety poszlo juz w swiat, wiec nie moge pomoc.
No właśnie, "Świat Książki" - WELTBILD... stąd właśnie mam pierwsze części, ale teraz po rezygnacji z działalności w Polsce nie wiadomo czy ktokolwiek gdziekolwiek je wyda... a tego starego nie umiem znaleźć nigdzie...
UsuńJa też niecierpliwie czekam na "Ogród cieni". Mam nadzieję, że w końcu pojawi się w Weltbildzie, gdzie zakupiłam cztery poprzednie. Dla mnie saga jest wspaniała i bardzo wciąga.
OdpowiedzUsuń