sobota, 8 grudnia 2012

TRZECH PANÓW W ŁÓDCE (NIE LICZĄC PSA), JEROME K. JEROME


„Trzech panów w łódce, nie licząc psa” autorstwa Jerome K. Jerome jest książką, której przeczytanie odkładałam w nieskończoność. Znana i uwielbiana przez wielu od ponad stu lat, zawsze była wymieniana wśród grona moich bliższych i dalszych znajomych jako „obowiązkowa” i zapewniająca rozrywkę na wysokim poziomie (słowo obowiązkowa zawsze wywołuje u mnie odwrotny skutek).  Akurat mam nastrój około-świąteczny, postanowiłam jeszcze trochę go podkręcić.

Książkę wielu zna przynajmniej ze słyszenia, więc tylko w kilku zdaniach napiszę o fabule. Trzech panów: Harris, George i J. (narrator) oraz pies Montmorency postanawiają wybrać się w dwutygodniową wyprawę łódką po Tamizie, dla relaksu i poratowania zdrowia. Od śluzy do śluzy wiosłują lub holują łódkę, podziwiając urocze zakątki, co służy przypominaniu sobie historii i anegdotami z nimi związanymi lub skojarzeniom z wydarzeniami z życia bohaterów. Oczywiście wszystko jest dobrze, gdy sprzyja pogoda, brzuchy są pełne, a na rzece nie spotykają ich przykre niespodzianki. W innych okolicznościach ujawniają się przywary głównych bohaterów, z miłych dżentelmenów zmieniają się w złośliwych, egoistycznych, marudzących osobników. Wiele przygód ich spotyka, wiele niesamowitych opowieści można usłyszeć z ust narratora. Moimi ulubionymi są dwie. Pierwsza o wieszaniu obrazu przez wujka Podgera (ileż takich osób znam, które do wykonania najprostszej czynności potrzebują dziesięciu pomocników), a druga to o trzech pannach ubranych w gustowne stroje żeglarskie, udające się na wycieczkę łodzią i piknik (czyż nie spotykam takich osobników płci obojga i teraz? Na przykład wybierających się do lasu w nieodpowiednim aczkolwiek gustownym obuwiu lub na piknik w śnieżnobiałych spodniach?).

Kto uwielbia szorstki, często bardzo złośliwy humor z absurdalnymi sytuacjami,  z dobrze naszkicowanymi postaciami, będzie na pewno tą książką zachwycony.  Ze mną jest różnie. Lubię na przykład: „Co ludzie powiedzą?”, „Allo, Allo”,  czy „Jasia Fasolę”, ale do „Benny Hilla” czy „Cyrku Monty Pythona” mam już dużo chłodniejszy stosunek. „Trzech panów w łódce, nie licząc psa” pozostawiło mnie taką... letnią. Ani mnie ta książka nie oczarowała, ani nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobała. Taka mocna czwórka, gdybym oceniała, jak w szkole, w skali 1-6. Humor okołoświąteczny nie został zepsuty, ale jakieś specjalnej jego zwyżki po lekturze również nie zanotowałam. 




Jerome K. Jerome, Trzech panów w łódce, nie licząc psa, przeł. Magdalena Małkowska, Wydawnictwo Vesper, Poznań 2007, s. 248.

-------------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: "Klasyka literatury popularnej", "Trójka e-pik", "Tea Time z Corridą".


Image and video hosting by TinyPic

8 komentarzy:

  1. Przyznam, że mnie rozbawiła, miałam parę parsknięć śmiechem w SKMce i wzbudzałam tym zainteresowanie otoczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wywołała kilka razy uśmiech, ale boków nie zrywałam.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bardzo specyficzna ksiazka, wiec sie nie dziwie.

      Usuń
  3. Ależ u Ciebie zimowo się zrobiło - piękna lampa :) Fabuła tej książki niezbyt do mnie przemawia - to chyba nie moja bajka. Jestem sceptycznie nastawiona do "literackich arcydzieł", bo często nieznane tytuły przemawiają do mnie bardziej, niż popularne "arcydzieła" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze kiedys sie zdarzy, ze bedziesz miala okazje chociaz ta ksiazke przekartkowac, a nuz angielski humor Cie zachwyci:).
      Mnie niestety nie oczarowal, ale tez nie zaluje, ze po ta ksiazke siegnelam.

      Usuń
  4. Od dłuższego czasu przymierzam się do tej książki i przymierzam - już parę razy miałam ją kupić, ale w ostatniej chwili odkładałam na półkę z myślą "później". Teraz żałuję, w najbliższym czasie muszę na nią zapolować.
    "Co ludzie powiedzą" ogromnie lubię, "Allo, allo" też, a Monty Pythona kocham całym sercem, więc ciekawe, jak zareaguję na Jerome'a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, że po tylu zachwytach spodziewałam się niewiadomo czego, stąd pewnie to moje rozczarowanie. Dobra to książka, ale nie nazwałabym jej "legendarną", nie wprowadziłam też cytatów do mojego codziennego słownika itp. Po prostu zamknęłam z małym uśmiechem na ustach i... tyle;)

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)