Trudno mi określić swój stosunek do prozy
Murakamiego. Często mam wrażenie, że nie rozumiem jego książek i to powoduje, że czytam kolejne ufając, że w końcu mnie oświeci. Moją przygodę z tym autorem zaczęłam
od „Norwegian Wood”. Podobało mi się na tyle, aby sięgnąć po kolejne. Przeczytałam
więc „Na południe od granicy, na zachód od słońca”, a potem „Sputnik Sweetheart”. Końcówka zeszłego roku upłynęła mi pod znakiem trylogii „1Q84”, której dwa
pierwsze tomy pochłonęłam z wypiekami na twarzy, a trzecim byłam nieco
zawiedziona. Po kilku miesiącach odpoczynku od Murakamiego postanowiłam przeczytać
jego zbiór opowiadań „Wszystkie boże dzieci tańczą”. Podeszłam do niego z
rezerwą, bowiem opowiadania nie są moja ulubioną formą literacką.
„Wszystkie boże dzieci tańczą” to zbiór sześciu
opowiadań, których wspólnym mianownikiem jest trzęsienie ziemi w Kobe z 1995
roku. Samo trzęsienie ziemi nie jest tematem tych miniatur.
Murakami czasami tylko jednym zdaniem odnosi się do niego, ale wiadomo, że tragedia,
w której zginęło setki tysięcy Japończyków staje się momentem przełomowym dla bohaterów
opowiadań. Każdy z bohaterów stoi jakby na krawędzi, zdaje sobie albo sprawę, ze życie było puste, byle
jakie lub dochodzi do wniosku, że trzeba się rozliczyć z przeszłością bądź przygotować
do końcowego etapu wędrówki przez życie.
Każde opowiadanie jest małym wycinkiem z życia
skąpo opisanych bohaterów, zatrzymaniem na jeden wieczór lub kilka dni. Wszyscy bohaterowie
są w pewien sposób do siebie podobni, są nierozumiani, samotni, żyjący gdzieś
na obrzeżach społeczeństwa.
„Wszystkie boże dzieci tańczą” podobały mi się
najmniej ze wszystkich dotąd przeczytanych książek Murakamiego. Niektóre opowiadania pozostawiły
mnie letnią i zostały zapomniane za kilka chwil. Tytułowe opowiadanie oraz „Tajlandia”
zatrzymały mnie najdłużej, to jednak nie wystarczy, abym oceniła ten zbiorek inaczej niż jako przeciętny.
Haruki Murakami, Wszystkie boże dzieci tańczą/Kami-no kodomotachi-wa mina odoru, przeł. Anna Zielińska-Elliott, Warszawski Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2006.
-----------------------
Po dwóch książkach Murakamiego jestem zniechęcona i nie szybko po coś z jego bogatej oferty sięgnę. Najpierw było "Po zmierzchu" i wydało mi się interesujące na tyle że zapragnęłam jeszcze...Padło na "Na południe od granicy, na zachód od słońca", nie specjalnie mi się podobało. Jest w tych książkach jakaś nielubiana przeze mnie i przerażająca mnie pustka duchowa, coś co napawa mnie smutkiem i beznadzieją. Nie szybko wezmę kolejną książkę Murakamiego. Opowiadań podobnie jak Ty nie lubię, zbyt krótka forma! Choć czasem coś mimo wszystko zapada mi w sercu i głowie:) ale za ten zbiór dziękuję.
OdpowiedzUsuńCo aktualnie czytasz:)))??? trzymasz mnie w wielkiej niepewności, niewiedzy i niecierpliwości:))))
Mam wlasnie "Po zmierzchu" i pewnie niedlugo przeczytam. Na polkach lezakuja "Kafka nad morzem" oraz " Przygoda z owca", ale pewnie jeszcze tam sobie poleza.
UsuńCzytam"Matke ryzu", ale powoli smakuje i przeplatam innymi ksiazkami, akurat "Cheri" Colette :). Sporo pracuje i wole krotsze ksiazki, bo inaczej zloszcze sie, ze nie moge szybko przeczytac:). Teraz czeka mnie kilka dni lenistwa, wiec mysle, ze z przyjemnoscia zabiore sie "Matke ryzu" intensywnie, bede mogla nawet zarwac noc:)
Pozdrawiam cieplo.
Ja też oczywiście pozdrawiam!:)
UsuńBardzo dziękuję za zaspokojenie mojej nieposkromionej książkowej ciekawości;) Ciekawa jestem co napiszesz o "Po zmierzchu"?
a także o "Cheri", ja ją wysłuchałam w okropnej interpretacji pani Dereszowskiej:((( bleeeee
UsuńOj, to zupełnie nie te książki wzięłaś, powiedziałabym, z grupy najsłabszych z dorobku Murakamiego. Daj mu może jeszcze jedną szansę, tym razem z "Kroniką ptaka nakręcacza" na przykład.
UsuńMusze odszukac "Kronike..." po Twojej rekomendacji:)
UsuńMnie również ten zbiór nie zachwycił i choć czytałam wiele utworów Murakamiego, ten uważam za najsłabszy. Jest w nim coś nad czym warto się pochylić, ale generalnie szybko odchodzi w zapomnienie. To chyba jedna książką Murakamiego, której treści niemal zupełnie już nie pamiętam...
OdpowiedzUsuń
UsuńJak wspominalam wczesniej, mam jeszcze 3 inne ksiazki Murakamiego i z pewnoscia je przeczytam. Jeden zbior opowiadan nie powstrzyma mnie w mojej probie zrozumienia tego autora :D
Słyszałam wiele dobrego o książkach Murakamiego i od tamtej pory wypatruję ich w bibliotekach (bezskutecznie, niestety). Co do samego zbiorku, zdarzają się słabsze książki w dorobkach pisarzy, więc przymknę na to oko, bo inne jego powieści są podobno świetne.
OdpowiedzUsuń
UsuńTak, zgadzam sie. Akurat od tych opowiadan nie polecam zaczynac przygody z Murakamim. Jego ksiazki z pewnoscia maja cos w sobie, ja tylko jeszcze nie rozgryzlam co, dlatego bede czytac dalej:)
Ja również mam mieszane uczucia co do powieści Murakamiego. "Kronika ptaka nakręcacza" podobała mi się bardzo. Trylogia "1Q84" pozostawiła we mnie ambiwalentne uczucia. Na razie robię sobie z nim przerwę :)
OdpowiedzUsuń"Kronike..." bardzo chce przeczytac, podobno swietna:)
UsuńRozumiem potrzebe oddechu od ksiazek tego pisarza, tez takowej potrzebowalam.
Moja przygoda z "Norwegian Wood" zakończyła się w błyskawicznym tempie, bo książka (nieprzeczytana) od razu trafiła na półkę. Jednak Murakami nadal mnie fascynuje. Pierwsza część "1Q84" już na mnie czeka i jestem gotowa dać jej szansę. :)
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ciekawa, jak ci podejdzie "1Q84".
UsuńMnie osobiscie porwal ten swiat:), przynajmniej w I i II czesci.
Jeszcze nie miałam okazji czytać żadnej książki Murakamiego, dlatego ciężko mi cokolwiek wypowiedzieć się w kwestii twórczości tego autora, ale zamierzam nadrobić owe zaległości i podczas najbliższej wizyty do biblioteki zapytać się o jakieś dzieła tego pisarza.
OdpowiedzUsuń
UsuńNa pewno warto chociaz przejrzec, aby posmakowac czym zachwycaja sie wielbiciele jego tworczosci:)
"Często mam wrażenie, że nie rozumiem jego książek i to powoduje, że czytam kolejne ufając, że w końcu mnie oświeci".
OdpowiedzUsuńHaha, uśmiałam się :D
Ja jeszcze nic nie czytałam i na razie mnie nie ciągnie, za dużo szumu wokół niego :)
UsuńTo szczera prawda:)
Ciagle sie zastanawiam, czy to ja taka nierozgarnieta, czy moze doszukuje sie w nich czegos, czego nie ma;).
@Książkozaur: Oj tam, szum jest przy wydawaniu kolejnych książek i będzie pewnie aż do jego śmierci;) Szkoda tyle czekać. A między wydawaniem książek względna cisza. Inna sprawa, że gdyby o szum chodziło, to wielu pisarzy trzeba byłoby sobie darować: Lessing, Pamuka, Rushdiego, Masłowską teraz, Mo Yana (było wokół niego cicho i książki niepozornie na bibliotecznych półkach stały, teraz pewnie zrobi się szum po Noblu)... Można by wymieniać i wymieniać. Nie lepiej spróbować?;)
Usuń@Imani: Drobna uwaga, w tytule oryginalnym jest błąd;) Kami-no kodomotachi-wa mina odoru być powinno (o cząstkę "-wa" mi chodzi).
OdpowiedzUsuńCo do opowiadań, to dość trudna forma, nie każdy je lubi. I choć nie wszystkie Murakamiemu wychodzą, uważam, że opowiadanie to sztuka: zmieścić maksimum treści w minimalnej ilości zdań, a często nawet głównie w przemilczeniu.
Dziekuje. Juz poprawilam. Przepraszam za literowke
OdpowiedzUsuń"opowiadanie to sztuka: zmieścić maksimum treści w minimalnej ilości zdań, a często nawet głównie w przemilczeniu."
Pieknie napisane. Sprobuje popatrzec na ta forme w ten sposob, nigdy o tym tak nie myslalam:)
Wypożyczyłam właśnie ten zbiór opowiadań w ramach zapoznania się z Murakamim, ciekawa jestem, jakie będą moje wrażenia i na ile będą mogła się z Tobą zgodzić lub nie zgodzić.
OdpowiedzUsuńMnie taka skromna forma nie odpowiada, ale moze Ty akurat sie zachwycisz? Bede zagladac, bo ciekawa jestem Twoich wrazen:)
UsuńFakt, nie każdy lubi opowiadania - tak jak nie każdy lubi powieści. Ja lubię jedno i drugie, ale też nie u każdego autora i nie w każdej sytuacji. Też będę do Ciebie zaglądać, chętnie powymieniam uwagi o czytanych/nieczytanych pozycjach :)
Usuń