sobota, 1 września 2012

PROWADZIŁ NAS LOS, KINGA CHOSZCZ, RADOSŁAW SIUDA


Kinga Choszcz była legendarną polską autostopowiczką, która w ten sposób podróżowała przez świat i życie. Pierwszy raz usłyszałam o niej, kiedy w czerwcu 2006 roku serwisy informacyjne obiegła informacja o jej śmierci w Ghanie. Zmarła na mózgową odmianę malarii, przynajmniej oficjalnie, chociaż w głowie cały czas kołacze mi się myśl, że może miało to związek z wykupieniem przez Kingę małej dziewczynki z niewoli.

Pierwszy raz z książką Kingi spotkałam się rok temu, kiedy przeczytałam „Moja pierwszą wyprawę Nepal”, ujął mnie w niej świat widziany oczyma Kingi i postanowiłam, jako miłośniczka literatury podróżniczej, sięgnąć po jej dwie inne książki: „Moją Afrykę” oraz „Prowadził nas los” autorstwa Kingi oraz Radosława Siudy (Chopina).

„Prowadził nas los” powstał na podstawie prowadzonych przez ową parę dzienników internetowych. Książka jest ładnie wydana, a jej największym atutem są piękne zdjęcia. No właśnie. Gdybym śledziła regularnie taki dziennik w internecie, to pewnie przeżywałabym przygody Kingi i Chopina, czekałabym na kolejną relację i zdjęcia. „Prowadził nas los” jest okrojoną wersją takiego dziennika. Zdaję sobie sprawę, że niełatwo wybrać najciekawsze momenty i zdjęcia tak, aby powstało coś na kształt książki. Ja jako czytelnik czułam się oszukana. Opis Wielkiego Kanionu zawarto w kilkunastu wersach, podróż przez Peru zajęła kilka stron. Największą uwagę poświecono środkom transportu, jedzeniu i wspomnieniu kogo spotkano i gdzie spano. Zupełnie nie widziałam człowieka na stronach tej książki. Nie wiedziałam, co myślą, czym się martwią i czym radują. Nie odnalazłam co ich fascynowało w oglądanych krajobrazach, jakich ludzi spotkali na swej drodze.  Nic. Suchy zapis drogi jaką przebyli. Pięcioletnia podróż zapewnie była emocjonująca i obfitowała w przygody, ale nie ma o tym słowa. O przepraszam – Kindze ukradziono z samochodu plecak z dokumentami, który na szczęście odnalazła policja, a potem ukradziono jej aparat i rolki z filmami. Tyle. Ja jednak nie o takich podróżniczych rewelacjach pragnęłam czytać. Jeszcze raz przekonuje się o tym, że nie każdy, kto podróżuje powinien pisać o tym książkę. Podróżnik nie staje się automatycznie pisarzem.

Podziwiam, co Kinga i Chopin dokonali, trzeba być odważnym i mieć ogromne pragnienie przygody, aby z niemal pustym portfelem i bez konkretnych planów wybrać się w podróż dookoła świata zdając się na los. Jednak książkę napisali słabą. A propos "Moja Afryka" również mi się nie podobała, przeczytałam ją kilka miesięcy temu.

1 komentarz:

  1. Nie każdy potrafi pisać. Teraz wszystkim wydaje się że to banalnie proste. Wydaje się więc całe mnóstwo miernot i gniotów:)

    OdpowiedzUsuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)