Skończyłam czytać „Historię miłości” Nicole
Krauss i westchnęłam z zadowoleniem, bo miałam poczucie, że przeczytałam dobrą i
niebanalną książkę, chociaż wcale niełatwą.
Szczerze mówiąc do 60 - 80 strony wcale nie
byłam pewna, czy tą książkę ukończę, wielokrotnie odkładałam ją, rozmyślałam,
wzdychałam. Ciężko było mi wbić się w historię. Ani forma książki, ani kawałki
tej powieści – układanki czy zapętlenia czasowe fabuły nie ułatwiały mi tego. Warto było jednak
wytrwać, bo to niezwykła historia miłości, nie tylko tej mężczyzny do kobiety,
ale także rodzicielskiej i braterskiej.
Jednym z bohaterów książki jest Leopold Gursky
– stary Żyd mieszkający w Ameryce. Urodził się w Polsce, w Słonimie, gdzie jako mały chłopiec poznał Almę. Nie trwało
długo i zapytał ją, czy za niego wyjdzie za mąż, ale nie dostał wiążącej
odpowiedzi. Dorastali razem, kochali się, zbliżyli się fizycznie. Leopold przyrzekł
Almie, że nigdy nie pokocha nikogo innego. Pomiędzy jednym, a drugim spotkaniem
z Almą pisał książki, które dawał jej do oceny. Jest rok 1938. Zapobiegliwy
ojciec Almy wysyła ją do Ameryki. Leo bardzo za nią tęsknił, ale kontynuował
pisanie i fragmenty swojej książki wysyłał swojej ukochanej do Ameryki. Kiedy
książkę ukończył zatytułował ją „Historia miłości” i dał ją na przechowanie
swojemu przyjacielowi. Do następnego spotkania.
W 1941 roku zaczyna się pogrom Żydów, Leopoldowi udaje się uciec do
lasu, gdzie ma się spotkać z matką. Niestety, ani ona, ani wielu jego krewnych
i przyjaciół nie przeżyje masakry, którą urządzają hitlerowcy w Słonimie.
Leopold musi się ukrywać, a udaje mu się przeżyć dzięki miłości do Almy. Po
pięciu latach rozłąki Leo odnajduje swoją Almę w Stanach, doznaje jednak
ogromnego rozczarowania- jest mężatką i matką dwójki dzieci. Sądziła, że
Leopoldowi nie udało się przeżyć, przedstawia mu również jego syna Izaaka… Po
latach Leo Gursky stara się odnaleźć rękopis swojej książki, ale okazuje się, że ten zaginął…
Drugą ważną osobą w tej książce jest nastoletnia Alma Singer. Nosi imię bohaterki
książki, którą jej ojciec podarował matce w dowodzie miłości. Książka ma tytuł
„Historia miłości”. Ta książka pojawi się jeszcze raz w życiu Almy i jej matki,
a Alma będzie chciała się dowiedzieć kim jest bohaterka tej książki…
Nicole Krauss stopniowo podsuwała mi kolejne
elementy układanki wprowadzając mnie w zdumienie. Ostatnie 100 stron powieści
czytałam z zapartym tchem. Zakończenie
niezwykle piękne, melancholijne, wprawiające w zadumę.
Mimo, iż książka mi się podobała, to nie wystawiłabym jej noty wyższej niż dobra, ponieważ natrudziłam się przy jej czytaniu i chwilami byłam nią zmęczona.
Mimo, iż książka mi się podobała, to nie wystawiłabym jej noty wyższej niż dobra, ponieważ natrudziłam się przy jej czytaniu i chwilami byłam nią zmęczona.
Jeszcze nie miałam przyjemności obcowania z tą książką, ale od jakiegoś czasu mam ją na uwadze. Trochę przestraszyła mnie Twoja opinia, ale dam jej szansę mimo wszystko :)
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńDaj szansę koniecznie, może Tobie ta lektura nie sprawi żadnych trudności:)
Niedawno ją kupiłam i bardzo jestem ciekawa. Bardzo podobał mi się"Wielki dom" N.Krauss, z tego co piszesz wydaje mi się że mają sporo wspólnego:) Chyba to książka w moim typie.
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńJa tej ksiazki nie mam, ale mam "Kiedy wchodzilem do pokoju" i pewnie po nia siegne niedlugo. Krauss potrafi mnie poruszyc.