Tea Obreht napisała książkę niezwykłą, po przeczytaniu dałam sobie kilka dni, abym mogła wszystko poukładać w głowie i spróbować to
napisać. Nie wiem też, czy wiedząc to, co wiem teraz, spowodowałoby, że
chciałabym sięgnąć po „Żonę tygrysa”. Gdybym poczytała coś więcej o tej książce, to jestem przekonana, że doszłabym do wniosku, że to książka nie dla mnie. Zupełnie niesłusznie zresztą. Ja również, jak wiele innych przede mną,
czułam się zaskoczona, że tak młoda osoba napisała taką dojrzałą książkę. Miała
przecież tylko 25 lat, a część tej książki powstała, gdy miała zaledwie 22
lata!
To nie jest książka, w której wszystko jest
oczywiste, pełno w niej podwójnych znaczeń, alegorii, magia miesza się ze
światem realnym. To nie jest jedna
historia. „Żona tygrysa” jest niczym
puzzle, które układamy kawałek po kawałeczku, aby wreszcie ujrzeć cały
obraz.
Młoda lekarka Natalia Stefanović z nienazwanego kraju na
Bałkanach podczas misji szczepienia dzieci w kraju ościennym
dowiaduje się, że zmarł jej najukochańszy dziadek i stara się rozwikłać
tajemnicę jego śmierci, a także, jak się okazuje później, życia. Natalia
przechowuje w sercu wiele wspomnień na temat najważniejszej dla niej osoby na
świecie. Wspomina cotygodniowe spacery do zoo w Mieście, gdzie najważniejszymi
zwierzętami dla dziadka były tygrysy. Przywołuje także obraz Shere Kana z „Księgi dżungli”, książki, z
którą jej dziadek nigdy się nie rozstawał i namiętnie ja czytał sobie i
innym. Wraca również pamięcią do dwóch
najważniejszych opowieści w tej książce: o nieśmiertelniku i żonie
tygrysa. Inne historie są niemniej ciekawe
np. o gęślarzu- rzeźniku Luce czy
Darisie Niedźwiedziu. Wojna w tle, folklor i ludowe wierzenia mieszają się
prawdziwymi zdarzeniami, aż dochodzimy do finału. Nie na wszystkie nasze
pytania uzyskamy odpowiedź, Tea Obreht pozostawia nam miejsce na własną
interpretację.
O czym jest ta książka? O śmierci, o jej
oswajaniu, o lęku przed śmiercią i cierpieniu, o Bałkanach pogrążonych w
bratobójczych walkach, o uprzedzeniach i przesądach, a losy Natalii i jej
dziadka, tak bardzo zbieżne, są tylko pretekstem, aby nam o tym
opowiedzieć w zupełnie inny sposób.
Bałkany
jakie opisała nam Tea Obreht są niezwykłe, chociaż naznaczone wojną, ja nie żałuję, że sięgnęłam po „Żonę tygrysa” i dałam się porwać tym opowieściom.
Książka otrzymała wiele nagród, w tym Orange Prize for Fiction w 2011.
Już od jakiegoś czasu mam tę książkę na liście życzeń, a po Twojej recenzji upewniam się tylko, że bardzo chcę ją przeczytać :)
OdpowiedzUsuń