Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 lipca 2012

UPALNE LATO MARIANNY, KATARZYNA ZYSKOWSKA-IGNACIAK


"Upalne lato Marianny" to moje pierwsze spotkanie z Katarzyną Zyskowską-Ignaciak.  W zeszłym roku, kiedy założyłam sobie, ze odkryję polskich autorów na nowo, jej nazwisko umknęło mi w tłumie. Niedawno odłożyłam "Upalne lato Marianny" na półkę i wiem, że chcę więcej!
Ta książka ma wszystko to, czego było mi potrzeba w letnie, spokojne popołudnie. Moje ukochane czasy międzywojenne, dworek ziemiański, miłość, rozpacz, ale także tragedia…  Wszystko opisane pięknym językiem, który spowodował, ze zagubiłam się w mazowieckiej wsi, spacerowałam łąkami, przysiadałam z bohaterami na brzegu rzeki.

Marianna Borucka właśnie wkracza w dorosłość, zdała maturę i dostała się na upragnione studia. Jest upalne lato 1939 roku, wszyscy mówią o zbliżającej się wojnie, ale Marianna w to nie wierzy, nie teraz, kiedy świat stoi przed nią otworem, a ona z umysłem zbyt otwartym, jak na dobrą panienkę przystało, pragnie zasmakować życia, świata, udowodnić wszystkim, że ma prawo myśleć i czynić jak mężczyzna. Tak, ona nie chce być posłuszną żoną, nie chce spędzać niedziel w kościele i nie chce mieć dzieci.  W tamtych czasach musiałabym zakrzyknąć - o zgrozo! Na razie jest lato, ostatnie takie beztroskie. Ja, wiedząc co się stało "potem" z jednej strony zazdrościłam Mariannie i wszystkim w Kamieńczyku nad Liwcem, tego planowania, wyjazdow, tej ufności, że będzie dobrze, z drugiej strony byłam przerażona beztroską. Na drodze Marianny staje uczucie, niespodziewane, ale bardzo upragnione.  Wychowana pod kloszem, rozpieszczona, niemająca pojęcia o tym, jak naprawdę wygląda życie dorosłych, niezdająca sobie sprawy z toczących się wokół dramatów, odkrywa smak pożądania i odkrywa własną cielesność. Nic o nich nie wie, nie ma pojęcia, co tak naprawdę się z nią dzieje, jak sobie z nimi poradzić, a nikt według ówczesnych konwenansów nie może jej w tym pomóc. Jakże urocza w swojej naiwności i niewiedzy. Świadoma swojej urody i tego, że nie jest już dzieckiem myśli, że to wystarczy, aby rzucić się w ramiona dorosłości. To, co się dzieje tego lata zmusza Mariannę, aby szybko dojrzeć i zrozumieć, że każdy czyn niesie za sobą konsekwencje.

"Upalne lato Marianny" wbrew tytułowi nie tylko jest o Mariannie, ale także o gospodyni Gabrysi, służącej Zosi, Władku oraz o kobietach i mężczyznach tamtych czasow.

Ta książka jest jak stary, piękny koronkowy obrus misternie udziergany ze wspomnień dziadków Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak, jest w niej tęsknota za tym, co minęło i prawdziwość.  Tak, to pewnie to różni ta książkę od innych wydumanych, kalkowych polskich historii, które przeczytałam w zeszłym roku. Dostarczyła mi wiele wzruszeń i wspaniale spędziłam z nią czas. Jest to pierwsza z trzech planowanych części. Będę ich wyczekiwala. 

piątek, 27 lipca 2012

POCZUCIE KRESU, JULIAN BARNES

Wydawałoby się, że historia, jak wiele innych. Anthony Webster, główny bohater powieści, jest emerytem, który wspomina swoje życie i ludzi dla niego ważnych. W młodości przyjaźnił się z trzema chłopakami, miedzy innymi z inteligentnym, a może wręcz genialnym Adrianem Finnem. Jak to zwykle bywa w życiu więzy wraz z upływem lat się rozluźniają, każdy idzie we własnym kierunku. Anthony zaczyna studia, korzysta z życia, aż wreszcie poznaje Veronicę – swoją pierwszą dziewczynę. Dziwny to związek i niezbyt satysfakcjonujący dla obydwóch stron, a wręcz frustrujący dla Tony’ego. Para rozchodzi się, a wkrótce Tony dowiaduje się, że jego była dziewczyna zwiazala się z Adrianem.  Tony kończy studia i wyjeżdża do USA, a po powrocie zostaje mu przekazana wiadomość, że Adrian popełnił samobójstwo.
Historia znajduje swój epilog czterdzieści lat później, kiedy emerytowany Tony dostaje niespodziewany spadek i stara się dociec prawdy o sobie, o innych, o życiu, o tym co nam się wydaje i o tym, co jest prawdziwe.  Zastanawia się:
Jak często opowiadamy naszą własną historię życia? Jak często dopasowujemy, upiększamy, dokonujemy chytrych skrótów? Im dłużej trwa życie, tym mniej jest tych, którzy mogliby zakwestionować nasza relacje, przypomnieć nam, że nasze życie nie jest naszym życiem, lecz jedynie historią, którą o swoim życiu opowiadamy. Opowiadamy innym osobom, ale – głównie – samemu sobie.
Jest świadomy upływającego czasu i swojego zwykłego życia:
Lecz czas...jakże czas nas najpierw uziemia, a potem zawstydza. Myśleliśmy, że jesteśmy dojrzali, podczas gdy byliśmy tylko bezpieczni. Wyobrażaliśmy sobie, że jesteśmy odpowiedzialni, a byliśmy tylko tchórzliwi. To, co nazywaliśmy realizmem, okazało się sposobem unikania pewnych rzeczy, nie zaś stawianiem im czoła.
Z fragmentów wspomnień wydzieranych z najciemniejszych zakamarków pamięci własnej i innych, ze skrawku dziennika oraz zapomnianego listu układa na nowo historię, która wyparł już z pamięci i przekształcił ją w zupełnie coś innego.  Co oznacza dla niego prawda?

Niezwykle błyskotliwa to proza napisana pięknym jezykiem. Jeśli ktoś chce, to może się tylko prześliznąć po jej kartkach odczytując ją jako zwykłą historię, ale tyle tutaj mądrych myśli, nad którymi człowiek się może zatrzymać i pochylić, dokonać rachunku własnych zysków i strat. Po raz kolejny uzmysłowiłam sobie, że słowa są potężnym orężem, raz wypowiedzianych nie da się cofnąć. Słowa pociski, które mają zranić, a czasami bywają śmiertelne lub zmieniają całe życie. Kogoś lub nasze własne. Może lepiej czasami zamilknąć, bo nie wszystkie winy można zmazać  zwykłym "przepraszam". Bywają słowa jak miecze. Obosieczne.

To książka do której będę chciała wrócić, zatrzymać się nad tymi zdaniami,  które w czasie tej lektury dotknęłam tylko myślą. Doskonale zdaje sobie sprawę, ze czytałam ją zachłannie, pośpiesznie, a to powieść, która zasługuje, aby ją kontemplować.

Zdania napisane kursywą są cytatami z książki


poniedziałek, 23 lipca 2012

PŁATKI NA WIETRZE, VIRGINIA C. ANDREWS

"Płatki na wietrze" to druga z pięciu części sagi o rodzinie Dallangangerów. Trójka rodzeństwa, która przeżyła koszmar uwięzienia na poddaszu, z ranami duszy i serca jest delikatna, wrażliwa, miotana wiatrem dzieciństwa przez dorosłe życie niczym płatki na wietrze. Są wolni, ale tylko fizycznie, psychicznie wciąż są uwięzieni na poddaszu i nie potrafią tak naprawdę cieszyć się życiem. Pod skrzydłami doktora Paula i kochającej ich Henny dalej marzą i realizują swoje marzenia, ale nie potrafią być tak do końca szczęśliwi. Chris kocha dalej Cathy miłością bynajmniej nie braterską, nie potrafi i nie chce się od niej wyzwolić. Cathy nie potrafi przebaczyć matce i planuje zemstę wykorzystując i raniąc po drodze niemal każdego mężczyznę. Chce być inna niż matka, ale nieświadomie przyjmuje jej sposób postępowania. Corrie marzy o tym, aby urosnąć i być kochana, jak każda dziewczyna, ale świadoma swojego kalectwa nie potrafi uwierzyć, ze ktoś może ją pokochać bez względu na wzrost. Trudno mi cokolwiek więcej napisać, bo nie chce zdradzić za dużo z fabuły książki i odebrać przyjemność czytania.

Właśnie- czy tą książkę można czytać z przyjemnością? Ja ją pochłonęłam, tak bardzo mnie wciągnęły losy rodziny Dallangangerów - naznaczone cierpieniem i okrucieństwem. Czasami po drodze zastanawiałam się dlaczego znajduję przyjemność w czytaniu takich historii i nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie, a może po prostu nie chcę. Faktem jest, że od 1979 roku, kiedy to ukazała się pierwsza część sagi, święci ona tryumfy wśród czytelników, a więc nie czuję się osamotniona w mojej przyjemności. Może też niepotrzebnie rozpatruję to w tej kategorii, bo może to po prostu saga, którą dobrze się czyta.
Rozmawiałam z kilkoma osobami, które czytały tą historię 20-30 lat temu i ciągle ją pamiętają, bo wywołała w nich silne emocje. Jedni określali ją jako świetną, ale wstrząsającą, drudzy jako obrzydliwą. Nikogo nie pozostawiła obojętnym. Może właśnie o to chodzi? Przecież takie rzeczy się działy, dzieją i będą dziać. Niestety. Czy tego chcemy, czy nie. Może powinniśmy pamiętać, że dzieciństwo, jakie zapewniamy naszym dzieciom ma kluczowy wpływ na cale ich życie?
Kochajmy nasze dzieci, nie krzywdźmy ich, bo zrujnujemy im całe życie. Takie motto ja wyczytałam z tej książki.

poniedziałek, 9 lipca 2012

DŁUGI MARSZ, SŁAWOMIR RAWICZ

Na trop "Długiego marszu" wpadłam, kiedy dowiedziałam się, że Peter Weir wyreżyserował film "Niepokonani" (The Way Back) z Colinem Farrellem w jednej z głównych ról. Zarówno reżysera, jak i aktora bardzo cenię, wiec stało się dla mnie oczywiste, że muszę dotrzeć do książki, na kanwie której powstał ten film. Jednakże cały ten szum dookoła książki (klik) i tego co jest prawdziwe, a co nie, kto jest właściwie autorem tej książki, a kto jest jej prawdziwym bohaterem, komu ukradziono historię i czy na pewno jest ona prawdziwa, zadziałało na mnie nieco odstraszająco i odłożyłam w czasie czytanie jej czytanie, przeszła mi również ochota, aby zobaczyć film.
O całej sprawie przypomniałam sobie kilka dni temu, kiedy szukałam lektury pomiędzy książkami czekającymi na półce na przeczytanie.
Szczerze mówiąc niepotrzebnie zraziłam się do tej książki, bo pomijając całą otoczkę skandalu książkę czyta się naprawdę dobrze. Jest to niezwykle ciekawa historia porucznika kawalerii Sławomira Rawicza, który pojmany w 1939 roku przez władze radzieckie zostaje osadzony w wiezieniu, gdzie przeżywa koszmar śledztwa i sfingowany proces, aby zostać osadzony w łagrze 303 w pobliżu Jakucka. Z łagru organizuje ucieczkę z sześcioma innymi towarzyszami niedoli. Grupa uciekinierów pokonuje pieszo 6,5 tysiąca kilometrów z Jakucji przez tajgę, Mongolię, pustynię Gobi, Tybet, Himalaje aż do Indii po drodze tracąc kilku towarzyszy niedoli. Niezwykle emocjonalna była to lektura, wzruszenie ściskało mi nieraz gardło i łzy kręciły się w oczach.
Książka wciąż wzbudza wiele kontrowersji i jest dalej tematem dyskusji, organizowane są nawet wyprawy śladem Rawicza i jego towarzyszy. Dla mnie jednak najistotniejsza w niej była historia ludzi i ich drogi, ich uczucia, walka o przetrwanie i wiara w to, że po dotarciu do celu wreszcie będą mogli żyć, jak to powiedział jeden z bohaterów.
Serdecznie polecam.