Bezdomni
i Podziemni, jak w bajce szli widmowi.
Z
niczyjego rozkazu, z własnego wyboru.
Już
tylko na te próby męstwa i honoru.
Już
tylko, by tych prochów nie oddać wrogowi.
/Marian Hemar “O wielkim bojowniku”/
„Operacja
„Lawina” była jedną z największych pod względem liczby ofiar prowokacji UB,
eksterminacją bez jakiegokolwiek postepowania sądowego. (...) książka jest próbą
rekonstrukcji zdarzeń opartą na dostępnych materiałach, zaprotokołowanych
zeznaniach i rozmowach z żyjącymi świadkami tamtych wydarzeń. Pokazuje nie tyle
historię całego oddziału „Bartka”, co losy poszczególnych osób”.
Książka Macieja T. Nowaka jest bardzo dobrze
napisaną i udokumentowaną pozycją. Przystępny i żywy język sprawia, że książkę czyta się w niezwykłym tempie. Ważniejsze jest jednak to, że przybliża historię,
która nigdy nie miała wyjść na światło dzienne, historię ludzi z oddziału „Bartka”,
którzy zostali zamordowani przez UB i NKWD na Opolszczyźnie we wrześniu 1946 roku. Warto sięgnąć po tą książkę, aby nie zapomnieć i uczcić ich śmierć.
Grupa kpt. Henryka Flame ps. „Bartek” działała
na Podbeskidziu w okolicach Baraniej Góry w ramach VII Okręgu Sląskiego NSZ.
Prowadziła ona walkę z radzieckim okupantem, a „Bartek” po wielu udanych
akcjach stał się legendarnym dowódcą, do którego przyłączały się różne
partyzanckie oddziały i grupy zbrojne. Byli sami, nękami i inwigilowani przez
UB, w marnych szałasach i ziemiankach schownaych gdzieś w górach, z problemami
zaopatrzenia militarnego i żywnościowego. W czasach największej świetności było
ich 350.
Najgłośniejszą akcją „Bartka” było
zorganizowanie uroczystej defilady przez Wisłę 3 maja 1946 roku, w Święto
Konstytucji. Nie padł ani jeden strzał, MO i UB zabarykadowali się w swoich
jednostkach, a wiadomość o tym czynie rozniosla się gromkim echem po Polsce,
dotarła do samego Bieruta, którego bardzo rozsierdziła.
Czasy były coraz cięższe, marzyli o dołączeniu
do Brygady Świętokrzyskiej pod dowództwem Bohuna, która zdołała przebić się na
zachód. Jako że ich teren coraz bardziej się kurczył, być może także i dlatego
operacja UB polegająca na wywiezieniu żołnierzy „Bartka” na zachód, była takim
wielkim sukcesem.
Po
niezliczonych polskich lasach
błąkają się niedobitki zbrojnych oddziałów,
z orłami
na czapkach, z ryngrafami na piersiach,
nie
pogodzone z przegraną,
walczące
z zaciśniętymi zębami o głodzie i chłodzie,
już
tylko dla honoru, dla protestu,
bez
nadziei na zwycięstwo, same i opuszczone.
/Stefan Korboński “W imieniu Kremla”/
 |
| Ryngraf - zdjęcie własne |
 |
Kurhan na Polanie Śmierci w miejscowości Barut na Opolszczyźnie
zdjęcie własne |
Pytań jest wiele. Wiadomo, że w strukturach
NSZ byli agenci UB, także na stanowiskach najwyższego szczebla, oraz że jednym z głównych mózgów całej
operacji był agent UB Henryk Wenderowski, w szeregach NSZ znany jako „Lawina”.
To właśnie on namówił „Bartka” na zorganizowanie transportów na zachód. Wiadomo
o trzech takich transportach, pierwszy wyjechał około 2 września, a ostatni około
25 września 1946 roku. W sumie było to prawie około 200 osób, dokładna liczba
jest nieznana. Ich pierwszy przystanek był na Opolszczyźnie. Jeden z nich w
rejonach lotniska w okolicach Starego Grodkowa lub Łambinowic, drugi w małej wsi na pograniczu
województw śląskiego i opolskiego – Barucie. Scenariusz był ten sam: suta kolacja
zakrapiana alkoholem z dodatkiem środków odurzających, nad ranem bądź wysadzano
budynek w którym spali żołnierze, bądź ogłuszano ich granatami, a następnie
dobijano tych, którzy przeżyli.
Zastanawiajace jest to, że „Bartek” uwierzył
„Lawinie” i zgodził się na organizowanie transportów w nieznane, tymbardziej, że został ostrzeżony przez swojego podwładnego Antoniego Bieguna ps. „Sztubak”,
który dowodził jednym z udziałów, że w ich szeregach są agenci UB, wyraźnie też wskazał „Lawinę” jako jednego z nich. „Sztubak” nie zgodził się, aby jego
żołnierze brali udział w przerzucie, uratował im tym samym życie.
Do tej pory nie odnaleziono masowych grobów,
bowiem akta UB dotyczące „Planu likwidacji B” w tajemniczy sposób zniknęły, a
osoby, które pracowały w tym czasie w UB, a z poszlak wynika, że miały związek
ze sprawą, milczały bądź odmawiały zeznań, poza nielicznymi, którzy znacznie
umniejszali swoją rolę w tej akcji. Zatem historia tej zbrodni sprzed 67 lat
pozostaje zagadką. Wszystkie postępowania w tej sprawie zostały
umorzone z braku materiału dowodowego. Poszukiwania jednak nie ustają.
 |
Barut- ruiny budynku stodoły- baraniarni
zdjęcie własne |
 |
Barut - Hubertus - resztki drutu kolczastego, który okalał polanę w dniu zbrodni
zdjęcie własne |
 |
| Barut - zdjęcie własne |
 |
Barut - grusza na której znaleziono szczątki ręki
zdjęcie własne |
Mała wioska Barut na Opolszczyźnie jest mi doskonale
znana, przez pierwszych kilkanaście lat mojego życia mieszkałam w jej
sąsiedztwie. O Hubertusie, zwanej Polaną Śmierci dowiedziałam się jednak
niedawno. Jeszcze kilkoro świadków tamtych wydarzeń żyje, wielu, którzy odeszli, milczało przez całe życie. Czy przekazali potomnym swą tajemincę? Wydaje mi się niemożliwym to,
aby wszyscy zabrali wspomnienie tamtego dnia do grobu. Wielu słyszało wybuch
nad ranem (prawdopodobnie) 26 września 1946 roku, wielu znajdowało ludzkie
szczątki w okolicznym lesie, fragmenty umundurowania, listów czy zdjęć. Stodoła (baraniarnia) stojąca na polanie została wysadzona w powietrze, a przez kilka dni po tym
wydarzeniu w powietrzu unosił się specyficzny zapach palonych zwłok. Świadkowie wspominali, że las był otoczony
przez ludzi z pepeszami, niektórzy z nich mówili po rosyjsku. Wspólna akcja UB
i NKWD? To tylko przypuszczenia, dowodów w tej sprawie nie ma. Kilka lat po wydarzeniach na Hubertusie, w Barucie znowu pojawili się obcy w rejonie Polany Śmierci, prawdopodobnie likwidowali dowody popełnionego mordu. Fakt jest taki, że w ostatnich latach przekopano prawie każdy centymetr Polany Śmierci, oprócz kurhanu na jej środku,
na którym stoi krzyż. Znaleziono odlamki kości i fragmenty czaszek, sprzączki
od pasow, łuski od nabojów, a w tym roku fragmenty min przeciwczołgowych. Ludzie
mówią, że masowy grob znajduje się na Fesztrowym Polu, którego dzisiaj już nie
ma. Na tym miejscu rośnie teraz las. Poszukiwania jednak trwają i ma nadzieję, że nie ustaną.
 |
| Barut - kurhan na Polanie Śmierci |
 |
Barut - krzyż postawiony przez okolicznych
mieszkańców w miejscu wysadzonej stodoły (baraniarni)
zdjęcie własne |
Dzisiaj mija 67 rocznica wydarzeń w miejscowości
Barut. Pamiętajmy o żołnierzach NSZ, na których czekano przez wiele lat w
okolicach Żywca, Szczyrku i Węgierskiej Górki.
W najbliższą sobotę, jak co roku w ostatnią sobotę września o godzinie 11.00 odbędzie się msza na Hubertusie w intencji Ojczyzny i poległych
żołnierzy. Przybędą rodziny zamordowanych i
wszyscy ci, którzy pamiętają.
Nie będzie mnie tam, ale byłam tam latem podczas
wizyty w rodzinnych stronach. Stałam ze ściśniętym sercem nie mogąc uwierzyć że, jak to powiedzial mój Ojciec, Polacy uczynili to Polakom.
___________
Maciej T. Nowak,
Operacja "Lawina". Dzieje przemilczanej zbrodni UB, Wydawnictwo NOWIK Sp.j., Opole 2012, s. 171.
----------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi, Z półki - 2013, Nie tylko literatura piękna, Z literą w tle, W prezencie.