Przeczytałam kilka pierwszych stron „Wszystko
jest iluminacją” Foera i myślałam sobie: „Co to jest? O co tyle zachwytów? Język,
jak nie przymierzając, z jednej z kreskówek!” Niepoprawność językowa wręcz krzyczała
ze stron. Zacisnęłam jednak zęby i czytałam dalej. Myślałam, że książka „przyprawi
mnie migreną”, ale po zmęczeniu pierwszego rozdziału okazało się, że jest „dosyć prima sort dla mnie” i
przypuszczam, że będzie „dosyć prima sort
dla tobie”. Muszę przyznać, że tłumacz wykonał świetną robotę. Chapeau bas!
Zaczytałam się w kolejnych stronach i przeplatałam je porykiwaniami ze śmiechu,
aż mój szanowny małżonek zaczął się poważnie niepokoić o moją kondycję
psychiczną.
Wracając jednak do książki... Jonathan Safran
Foer, z pochodzenia Żyd, dzierżąc w dłoni starą fotografię, przyjeżdża na Ukrainę
z Ameryki, aby odnaleźć kobietę, dzięki której, jak podejrzewa, udało się jego
dziadkowi Safranowi przeżyć podczas niemieckiej okupacji. Poznaje tutaj Aleksa- tłumacza
zwanego Szapką bądź Soszą oraz jego dziadka - szofera z suką przewodniczką
Sammy Davies Junior, Junior. Akcja biegnie trzytorowo. Mamy więc relację Aleksa
z podróży w poszukiwaniu Augustyny oraz sztetla zwanego kiedyś Sofijówką bądź
Trochimbrodem. Strony pisanej przez Jonathana powieści mówią nam o fikcyjnych
dziejach Trochimbrodu, a także jego mieszkańców z jego praprapraprababcią i
prapraprapradziadkiem włącznie. Listy Aleksa
do Jonathana oceniają tworzoną przez Amerykanina powieść oraz odnoszą się do aktualnych
spraw.
Od pierwszych stron bardzo kulawa
angielszczyzna młodego Ukraińca bawi, jednakże jak mówi Jonathan:
„Dawniej
myślałem, że humor to jedyny sposób, żeby docenić całą cudowność i straszliwość
świata, żeby uczcić ogrom życia. (...) Ale teraz myślę, że jest akurat na odwrót.
Humor to sposób, żeby zrobić unik przed tym cudownym, a zarazem straszliwym
światem”.
Po połowie książki już tylko się uśmiechałam,
napięcie i nerwowe oczekiwanie wbijało mnie w fotel, starałam się nie uronić
ani słowa i prawidłowo odczytać ważne zdania o tolerancji, antysemityzmie, miłości
(duchowej i cielesnej), szczęściu, przyjaźni, o wojnie, o Holocauście,
poszukiwaniu tożsamości. Także o tym, że po kilkudziesięciu latach trudno jest
dociec, jak naprawdę było, ta prawda gdzieś umyka, chowa się w zakamarkach
pamięci, a czasami zostaje nieco przeinaczona przez osoby trzecie, na przykład
przez tłumacza. Lub przez własną pamięć. „Nie
tyle ważne jest, co pamiętamy, ile samo pamiętanie. Sam akt pamiętania, proces
zapamiętywania i wspominania, rozpoznawania własnej przeszłości... Rzec by można,
ze wspomnienia to małe modlitwy do Boga (...)”.
Książka „podarowała mi fangę” prosto w serce tak silną,
że czułam się wewnętrznie poturbowana, ale bywały też momenty, że miałam ochotę odejść od
niej na chwilę, tak bardzo potrafiło mnie zmęczyć bogactwo formy, którą bawił się
autor. Te wszystkie listy, zapisane sny, kawałki poetyckie pośród i tak różnorodnego
języka... Bałam się, że coś mi umyka,
coś istotnego. Miałam rację, część rzeczy niemal zgubiłam po drodze. Po zakończeniu książki natychmiast zaczęłam
ją wertować i czytać jeszcze raz, odnajdować znaczenia, po których wcześnie
tylko prześliznęłam się wzrokiem.
“Wszystko
jest iluminacją” Foera jest książką, po lekturze której wiem, że przeczytałam
coś ważnego, dobrego, innego, może nieco zbyt udziwnionego. Coś, o czym będę myślała przez długi czas. Nikt
jeszcze tak nie pisał o Holocauście i nie tylko o tym. Książka, jak dla mnie, do wielokrotnego czytania, poszukiwania nowych znaczeń napisanych tam zdań. Jonathan Safran Foer
bardzo mnie zaintrygował i z pewnością w przyszłości spotkam się nie raz z jego twórczością.
__________________
Jonathan Safran Foer, Wszystko jest iluminacją, przeł. Michał Kłobukowski, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2010, s. 437.
Zdania napisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Wojna i literatura", "Z półki - 2013" (6/32).
------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Wojna i literatura", "Z półki - 2013" (6/32).

Czytałam już bardzo pochlebne opinie, więc jestem jak najbardziej pozytywnie nastawiona do tej historii :) Twoja recenzja utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że powinnam jak najszybciej poszukać tej powieści :)
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa, czy ci przypadnie do gustu specyficzny jezyk powiesci.
UsuńDla mnie momentami bylo to balansowanie na krawedzi.
Nie znałam do tej pory tej książki i na początku pomyślałam, że to nie moja bajka. Jednak z każdym kolejnym zdaniem Twojej recenzji zmieniałam zdanie :)
OdpowiedzUsuńKsiazka zebrala sporo pochlebnych opinii, rowniez na swiecie. Moim zdaniem dobra, ale nie jestem tez az tak bardzo zachwycona. Ciekawa jestem, czy w podobnym stylu, nieco zbyt udziwnionym (jak dla mnie) autor napisal tez kolejne dwie ksiazki, po ktore czuje sie jednak zachecona siegnac.
UsuńO rany, pierwsze słyszę o tej książce! A Twoje wrażenia z lektury... zrobiły na mnie wrażenie :D Często sięgam po tematykę Holokaustu, ale coś mi się wydaje, że ta książka to będzie całkiem inne doświadczenie...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Wierz mi, ze ja rowniez nie czytalam jeszcze "takiej" ksiazki. Istna tragikomedia.
UsuńŚwietna książka! również bardzo polecam :D
OdpowiedzUsuńWitam i pozdrawiam kolejna zwolenniczkę! :)
UsuńInteresująca recenzja,o książce nie słyszałam, a szkoda by było ją przegapić :)
OdpowiedzUsuńJa akurat czesto w rozmowach, czy czytajac gdzies w internecie o ksiazkach polecanych, robiacych duze wrazenie, napotykalam ten tytul. Ciesze sie, ze ja przeczytalam. Wniosla jakis swiezy powiew, zaintrygowala, sklonila do refleksji. Tak lubie.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTak, nakrecono film na podstawie ksiazki. Z tego, co czytalam, opiera sie glownie na historiach Ukrainca Aleksa. Sama nie ogladalam jeszcze, wiec nie wypowiem sie, ale jesli faktycznie jest tak, to sporo sie traci znajac tylko jedna strone opowiesci.
UsuńOglądałam film - z niemałym zainteresowaniem śledziłam przebieg akcji, były w tym coś niezwykle frapującego. Chętnie poznam treść tej książki, lubię to uczucie, gdy przeczytam coś wartościowego.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem, czy przypadnie Ci do gustu i jak wypadnie porownanie z filmem:)
UsuńŚwietna książka. Bawiłam się przy niej jak przy mało której. Język, faktycznie, na początku był irytujący i niełatwy w odbiorze, ale później... Po prostu rewelacja. Tłumacz spisał się na medal. Zadanie miał niełatwe.
OdpowiedzUsuńFilm też jest świetny. Niedawno oglądałam też film na podstawie drugiej powieści Foera "Strasznie głośno, niesamowicie blisko". REWELACJA! Teraz bardzo bym chciała przeczytać książkę, ale jak na złość nie mam jej skąd wziąć.
Na ksiazke "Strasznie glosno, niesamowicie blisko" rowniez poluje. Slyszalam wiele pochlebnych opinii.
UsuńBrzmi jak intrygujące wyzwanie - i pisarskie, i czytelnicze. Ciekawa jestem, jak mnie by się ją czytało.
OdpowiedzUsuńCytat o pamięci jest bardzo przekonujący.
Tak, ten cytat bardzo mi przypadl do gustu.
UsuńCzytanie tej ksiazki bylo dla mnie pewnego rodzaju wyzwaniem, ale dosyc przyjemnych, jak sie okazalo na koncu. Z checia wiec poznam inne ksiazki Foera, aby przekonac sie, czy z innymi bedzie tak samo.
Miałam okazję tylko obejrzeć ekranizację tej książki, jeszcze w czasie lata i wtedy obiecałam sobie, że przeczytam i powieść, chyba nadszedł czas nadrobić zaległości.
OdpowiedzUsuńJa zaś muszę nadrobić zaległości filmowe :)
Usuńfilmu nie widziałam, a mam na niego ogromną ochotę:)