Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tudorowie w literaturze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tudorowie w literaturze. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lipca 2013

PULPECJA, Małgorzata Musierowicz


Jak miło znowu znaleźć się w domu Borejków, ogrzać się w ich cieple, wyobrazić sobie, że można usiąść za stołem w ich kuchni i pić z nimi herbatę.
„Pulpecja” zaczyna się dokładnie tam, gdzie skończyła się „Noelka”. Jest pierwszy dzień Świat Bożego Narodzenia 1991 roku i Ida wychodzi za mąż. W domu oprócz Ignacia pojawia się drugi mężczyzna, zapracowany neurolog, który obdarzany jest wielkim uczuciem szczególnie przez córki Gabrysi .

To jednak Patrycja vel Pulpecja jest główna bohaterką książki. Z rozmarzonymi oczami, cerą jak mleko i burzą loczków zawraca w głowie wielu młodzieńcom. Ona sama jednak postanawia skuć swe serce lodem i zachowuje się wobec wielbicieli niczym lodowata królowa śniegu. Sama myśli o sobie jak o Atalancie. Do czasu, kiedy pojawia się uroczy Bobek, teraz już zwany Baltoną, młodzian, który szuka swego miejsca w życiu. Właściwie to Florian vel Baltona był w życiu Patrycji od zawsze, ale na zasadzie kumplostwa. Sprawy się komplikują, kiedy Patrycja odkrywa, że jej serce zachowuje się inaczej niż zwykle, boi się i nie potrafi (nie chce?) odczytać prawidłowo drgnień serca. Scena nad jeziorem – piękna i zapadająca w pamięć.

„Pulpecja” jest kolejnym wzruszającym, ciepłym tomem „Jeżycjady”. Czytałam go z uśmiechem na ustach współczując biednej Pulpie tego skoku w dorosłość i szamotania się z emocjami. Miło jest poczytać o miłości, której okruchy wysypują się z każdej strony książki. I pięknie, że kończy się happy endem, a przynajmniej tak nam sugeruje pani Musierowicz. Jak dla mnie wcale nie za słodko, a w sam raz.



____________
Małgorzata Musierowicz, Pulpecja, Akapit Press, s. 180.

Pierwsze zdanie: Czwarta rano. W ciszy i mroku nadciągnęła nad Poznań ławica ciężkich chmur.

Ostatnie zdanie: - Proszę wuja, zagramy w makao?


------------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czas na Jeżycjadę, Polacy nie gęsi, Z półki - 2013

Image and video hosting by TinyPic

czwartek, 28 marca 2013

SEKRET TUDORÓW, C. W. GORTNER


To już moje trzecie spotkanie z C. W. Gortnerem, dwa poprzednie były niezwykle udane. Chyba najbardziej podobała mi się „Ostatnia królowa”, ale i „Wyznania Katarzyny Medycejskiej” nie pozostały daleko w tyle.  Do tej pory opisywał czasy panowania niezwykle silnych, ale i ekscentrycznych kobiet, tym razem sięgnął po temat często przedstawiany w literaturze, filmie i programach telewizyjnych – historię Tudorów. Z tego też powodu nie sięgałam po literaturę związaną z tym słynnym, królewskim rodem, bo miałam już telewizyjny przesyt.  Jednak kolejna książka, bardzo lubianego przeze mnie Gortnera, była tym momentem przełomowym, byłam ciekawa, jak podszedł do tego tematu, bo wydawałoby się, że napisano już prawie wszystko. Interesował mnie również tytułowy sekret  Tudorów. Podtytuł „Kroniki nadwornego szpiega Elżbiety I” sugeruje, że Elżbieta nie będzie tą pierwszoplanową postacią i tak, w mojej opinii, właśnie jest, mimo, iż jest osobą, wokół cała historia oscyluje.  Podeszłam do tej książki jak do czytania historyczno-przygodowej lektury, luźno opartej na faktach historycznych i to dokładnie dostałam.
Whitehall - obraz Hendrika Danckertsa (1670) - źródło
Edward VI - źródło 

Narratorem, a zarazem głównym bohaterem opowieści jest giermek Roberta Dudleya – Brenden Prescott, który przybywa z wiejskiej posiadłości Dudleyów wprost to potężnego pałacu Whitehall.  Jest to czas końca panowania chorowitego Edwarda VI i wzmożonego wpływu rodu Dudleyów  na królewskim dworze. Kawaler Prescott już od pierwszego dnia na dworze zostaje wciągnięty w sieć intryg dotyczących Edwarda VI oraz jego sióstr Elżbiety i Marii, Spiski te mają na celu niedopuszczenie do tronu Dudleyów, a ułatwienie przejęcia go prawowitej spadkobierczyni, a że wiele osób miało różne poglądy na ta to, kto powinien na nim zasiąść, to już inna sprawa. Przygody te są niezwykle fascynujące, momentami wręcz niesamowite, ale jak wyjaśnia autor w posłowiu, jest to jego wersja zdarzeń „co by było gdyby”.  Elżbieta ukazywana jest głównie przez pryzmat jej uczucia do Roberta Dudleya i  to trochę mnie rozczarowało.

Robert Dudley - źródło 
W tej książce prawdy historycznej jest mniej, niż w poprzednich książkach Gortnera. O ile czytało mi się naprawdę dobrze, bo pióro Gortner ma naprawdę dobre i potrafi odpowiednio podkręcić akcję, to po przeczytaniu całości miałam nieco mieszane uczucia. Nie wiem, czy to za sprawą sporej dawki fikcji, czy po prostu brakowało mi tutaj centralnej, silnej, charyzmatycznej bohaterki, którą moim zdaniem Elżbieta w „Sekrecie Tudorów” nie była.

Nie znaczy to, że jestem książką totalnie rozczarowana, ale w szeregu ustawiłabym „Sekret Tudorów” na ostatnim miejscu.  Coś mi za bardzo zgrzyta w tej historii, mimo, że momentami czytałam ją naprawdę z zapartym tchem. Jestem ciekawa kolejnej książki autora "Sekretu Tudorów" i tego, w jakim kierunku pójdzie jego pisarstwo, czy będzie skupiał się bardziej na prawdzie historycznej i wokół niej budował swoją historię, czy będzie pisał swoje wersje nie do końca poznanych historii.

Młoda Elżbieta - ? William Scrots (1546-7) - źródło
_______________
C. W. Gortner, Sekret Todorów, przeł. Michał Madaliński, Książnica, 2012, s. 342.

Pierwsze zdanieKażdy z nas ma jakąś tajemnicę. Zagrzebujemy ją głęboko w  sobie i przykrywamy kolejnymi warstwami, niczym ostryga ziarnko piasku opalizującą perłą; liczymy daremnie, że to śmiertelną ranę uleczy.

Ostatnie zdanieWydobywając  ze strun pierwsze akordy, Kate uśmiechnęła się do mnie psotnie. Choć jej spojrzenie ostrzegało, że weźmie na mnie słodki odwet, poddałem się Elżbiecie, która ujęła mnie za rękę i powiodła do tańca.

--------------------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Tudorowie w literaturze, Z półki - 2013, Pochłaniam strony bo kocham tomy, To już było.



Image and video hosting by TinyPic