Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Sałyga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Sałyga. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 czerwca 2013

CHUSTKA, Joanna Sałyga


Gdzieś pod koniec 2010 roku, trudnego dla mnie, zawędrowałam na blog Chustki. Później zaczęłam ją w miarę regularnie odwiedzać, zazwyczaj po to, aby wyprostować się nieco do pionu, kiedy życie przyginało mnie do ziemi. Lub tak mi się wydawało. Bo tam było mądrze, z błyskiem w oku, z poczuciem humoru. Bo tam przypominano mi o tym, co w życiu ważne i żeby nigdy nie tracić nadziei. Kiedy dowiedziałam się o premierze książki „Chustka” Joanny Sałygi, zamówiłam ją natychmiast. Zazwyczaj tak nie robię, włącza mi się zawsze kieszonkowy dusigrosz czekający na tzw. okazje.  Jednak tą książkę chciałam mieć w rękach, wertować, czytać raz po raz i raz jeszcze, śmiać się i płakać, a przede wszystkim zamyślić się. Znowu. Ważna była możliwość podkreślania ulubionych kawałków, ich czytanie bez konieczności sterczenia przed monitorem mojego maleństwa, które uwielbiam, ale coraz częściej doceniam chwile bez notebooka, bez internetu, ciszę. Kiedy książka wreszcie do mnie dotarła zaczęłam ją wertować, wyszukiwać ulubione posty, uśmiechać się, często przez łzy. Wreszcie któregoś wieczoru wstałam i sięgnęłam po „Chustkę” raz jeszcze od początku. Cisza, a właściwie prawie cisza, jeśli nie licząc pochrapywania kota oraz moich Chłopców (czyt. Męża i Antosia), późny wieczór. Skończyłam bladym świtem, ze łzami, ale i z tysiącem myśli w głowie.

Temat raka wciąż jest tematem niewygodnym. Dla lekarzy, pielęgniarek, dla normalnego człowieka. Mam wrażenie, że nikt nie wie, jak się zachować, co powiedzieć, czy w ogóle coś powiedzieć. Najlepiej nie słuchać, nie wiedzieć, a jak już mówić to zazwyczaj, okazuje się później, nieodpowiednie słowa w nieodpowiednim miejscu, nieodpowiednim czasie. Najlepiej byc, sluchac, prowadzic normalną rozmowę, przynajmniej, tak mi się wydaje, tego oczekiwała Asia. A o ileż trudniej jest pisać, mówić na ten temat osobie, która w środku pięknego życia dowiedziała się, że zawisł nad nią wyrok, może w zawieszeniu, może będzie można się odwołać, a może nie. Joanna o tym mówiła, szczerze, otwarcie, ze śmiechem, goryczą, złością, strachem. Pomimo wszystko jednak pisała:

“lubię dotykać życia.
mam tak odkąd pamiętam.
zatrzymuje mnie tu i teraz.
odczuwam to, co jest, takim jakie jest.
z tą różnicą, że kiedyś nie uginałam karku.
i teraz mam trochę więcej cierpliwości.
zgadzam się, akceptuję.
po prostu tak ma być.

przyjmuję wszystko, co otrzymuję.
i uważnie się przyglądam.
i cieszę się, że jest.


tego samego uczę Syna.
i lubię patrzeć, gdy zatrzymuje Go codzienność w swojej niezwykłości.
szadź na łące, kot w oknie, kształt chmury, smak kanapki.
żyjemy.
ale to fajne”.


Jakim mądrym była Człowiekiem, Matką, Nieżoną, Kobietą. Podziwiałam, jak mądrze kochała, jak uwielbiała życie, jak pokazywała, jak powinno się żyć. Łapać chwile, nie trwonić czasu na głupstwa i niemądrych ludzi, nabierać dystansu do nieistotnych rzeczy. Również byłam tą jedną z wielu, która tam wchodziła po to, aby przypomnieć sobie co to jest życie. Że nie zamartwianie się i pogrążanie w rozpaczy i czekanie na najgorsze, a leżenie w trawie z Synkiem i gapienie się w niebo, piknik w parku, bieg po plaży, zachwyt nad kwiatem i śpiewem ptaka, wspólne pieczenie ciasteczek, wspólne długie wylegiwanie się w łóżku i czytanie książek – to nigdy nie są chwile stracone. Przecież to wszystko wiedziałam. A jednak. Gdzieś tam zagubiłam, zatraciłam właściwe proporcje życia pomiędzy rozpamiętywaniem poprzedniego roku, pracą i Rodziną. A Joanna miała rację. Znowu wróciła radość dzięki metodzie małych kroczków i otwierania szeroko oczu i uszu. Kiedy wychodzę z mojej ukochanej pracy i wracam do domu, to wiem, że tam mieszka moje szczęście, gdzie jest moje prawdziwe życie. I pomimo mojego zmęczenia smażymy razem naleśniki i opowiadamy sobie co się wydarzyło w tym czasie, gdy nie byliśmy razem, a czasami przytulamy się i milczymy. 

Chustka była wspaniałą Matką. Matką, która przygotowywała swego Jasia na swoje odejście, oswajała śmierć i nie bała się trudnych rozmów. I jak każda matka martwiła się, że tylu rzeczy jeszcze nie powiedziała, nie ostrzegła Syna przed każdym złem, i że jej po prostu nie będzie w tych ważnych dla niego momentach. Myślę, że zrobiła jednak więcej, a przede wszystkim ogromnie go kochała.

“kochanie, nie wiem, ile razy jeszcze dam radę wstać z łóżka, by Ci towarzyszyć w myciu się, podać ręcznik, ogrzać na kaloryferze piżamkę.
ale wiem, że nigdy nikt nie zrobi tego tak jak ja.
nikt tak jak ja nie umyje Ci plecków, nie nałoży pasty na szczotkę, nie poprawi rękawów koszulki.
nikt tak jak ja nie okryje kołderką, nie wycałuje i nie wyprzytula przed snem.
nikt.
nikt.
nikt.
więc póki jestem, póki mogę, zrobię co zechcesz.
to nie jest strata czasu, jasne, że nie, Syneczku...”

Asiu, wiem, rozumiem, też tak mam. Mimo, że tutaj jestem i na razie nigdzie się nie wybieram, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Ale jestem czujniejsza. Nie pozwalam już tak łatwo życiu przeciekać przez palce. 

„Chustka” ma moc, praktycznie przez ostatnie tygodnie się z nią nie rozstawałam. Zabrałam ją do parku i czytałam, później karmiłam kaczki i myślałam, że to by się Asi podobało. A teraz niech stoi sobie na półce, niech jest, wiem, że jeszcze nie raz będę do niej zaglądać, a gdy będę potrzebowała kopa, to ona mi go da. 
Na pytanie Piotra "czy Tobie przydała się Chustka?" odpowiadam: bardzo. Dziękuję Asiu. 
Chwilo, trwaj!




Źródło
__________
Joanna Sałyga, Chustka, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013.

Pierwsze zdanie:
mam 34 lata.
ważę 56 kg przy wzroście 171cm.
urodziłam pięć lat temu przez cięcie cesarskie chłopczyka.

od kilkudziesięciu godzin mam raka.


Ostatnie zdanie:
Joanna odeszła w poniedziałek 29 października.
spodziewałem się tego, ale tęsknota i tak jest dojmująca.
życzę każdemu, żeby doświadczył takiej miłości, zaufania i przyjaźni.

Piotr

czy Tobie przydała się Chustka?


----------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Nie tylko literatura piękna, Trójka e-pik, Polacy nie gęsi, W prezencie.
Image and video hosting by TinyPic