czwartek, 19 września 2013

CÓRKA ROBROJKA, Małgorzata Musierowicz


Córka Robrojka ma na imię Arabella, zwana jest Bella lub Bisią (ale tylko przez ojca). Bardzo fajna córka. Zaradna, mądra, twardo stąpa po ziemi. Zresztą czego można się spodziewać po potomku Robrojka? Cóż, nie ukrywam, że z pary Robert - Aniela, to właśnie Robrojek wzbudzał we mnie zawsze ciepłe uczucia. A Aniela... Nie lubiłam jej i dalej nie dala mi okazji, aby ten stan moich uczuć zmienić.

Wzruszająco ukazane są stosunki pomiędzy Robertem i Bellą. I któż powiedział, że dziecko z niepełnej  rodziny musi być nieszczęśliwe? Wystarczy dużo miłości zaprawionej zdrowym rozsądkiem (tata czuwa!) i można wychować kogoś tak niesamowitego jak Bella. Dla kontrastu możemy podejrzeć zimną willę Majchrzaków, ze wspaniałymi sprzętami, bogatymi rodzicami w środku, którzy w ogóle nie rozumieją swego syna nastolatka i obwiniają go za całe zło tego świata. Czasami trzeba zejść z wygodnej kanapy, zgasić kosztowny telewizor i zwyczajnie porozmawiać z dzieckiem, wyjść na spacer, zainteresować się jego hobby, a przede wszystkim dać mu poczuć, że jest kochany. Ani pieniądze, ani inne gadżety nie zastąpią miłości, serdeczności i rodzinnego ciepła, bo kreuje się wtedy kolejnego Przeszczepa.

Jest wiele pięknych momentów w książce, szczególnie tych, które kręcą się wokół mieszkania Borejków, bo tam zawsze ciepło, przytulnie, swojsko, ogrzeją i przemarznięte ciało i zbolałe serce. Miło było czytać, że dwie takie dobre, ciepłe osoby jak Robrojek i Nutria zbliżają się do siebie. Oni też, a może przede wszystkim, zasługują na szczęście.
Ida przemawiająca do swego Józinka wzbudzała we mnie śmiech i politowanie. Cóż za (nad)ambitna matka, niedająca dojść do głosu swojemu własnemu dziecku! Jak widać przesada w każda stronę jest zła.

Dla lubiących odrobinę romantyzmu to idealna książka. Świetnie mi się ją czytało w deszczowe popołudnie. Kiedy nie mam już siły na nic, na paskudne dni – u mnie Musierowicz się sprawdza idealnie. 



_____________
Małgorzata Musierowicz, Córka Robrojka, Akapit-Press, 2003, s. 217.


--------------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi, Czas na Jeżycjadę, W prezencie.

Image and video hosting by TinyPic

24 komentarze:

  1. Mam tą książkę nawet w domu, Jeżycjada to już dla mnie klasyka. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po wielu latach przymiarek wreszcie uzbieralam cala serie i bardzo sie z tego ciesze. Dobrze jest wrocic do Poznania.
      Rowniez cieplo pozdrawiam.

      Usuń
  2. Bardzo lubię tę część serii. Wiesz, że mam podobnie - cenię Robrojka, jego pojawienie się na kartach książek Musierowicz zawsze wywołuje we mnie ciepłe uczucia. Do Anieli natomiast nigdy nie pałałam zbytnio sympatią.

    Mam ochotę wrócić do Jeżycjady. Może fajnie byłoby poczytać "Szóstą klepkę" córce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytaj, poczytaj koniecznie!
      "Szosta klepke" uwielbiam.

      Usuń
  3. Uwielbiam "Szóstą klepkę", muszę uzupełnić jednak swoje braki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem wlasnie w trakcie uzupelniania. Mysle, ze w tym roku przeczytam juz calosc i wyrobie sobie wreszcie opinie na temat calej Jezycjady.

      Usuń
  4. Pamiętam jak dziś moment jej ukazania się w księgarniach. Jak zwykle wyczekiwana była jak każda inna książka Musierowicz. Miałam 16 lat, to był czerwiec, zbliżały się wakacje, więc to było podwójnie radosne czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki fajny zbieg okolicznosci, Bella tez ma szesnascie lat:)
      Swietne sa takie wspomnienia :)

      Usuń
  5. Zrobiłaś mi smaka. Oczywiście czytałam, ale to jedna z tych części, do których mniej wracałam i specjalnie jej nie pamiętam.. coś czuję, że wkrótce po nia sięgnę... już niedługo może będę miała więcej czasu, może wtedy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam. Jezycjada dobrze mi robi:) Zawsze poprawia humor i odgania ciemne chmury.

      Usuń
  6. Brzmi troszkę jak "Opium w rosole" tylko w mniej drastycznej formie. Swoją drogą to chyba dość częste w Jeżycjadzie. Mi niestety ta seria jakoś nie przypadła do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przypominam sobie, żebym czytała jakąś książkę Musierowicz. Być może w szkole, ale nie pamiętam. Im więcej czytam recenzji, tym mam większą ochotę jednak sięgnąć po jej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jenah, ja tez nie czytalam calej Jezycjady. Teaz nadrabiam i bawie sie swietnie. Jakos nie ma znaczenia to, z eod wielu lat juz nie jestem nastolatka.

      Usuń
  8. Oj muszę wrócić do tych książek i to koniecznie. Czytałam kilka jako dziecko, ale bez zachowania chronologii i dzisiaj niewiele już z tych powieści pamiętam. Ale ponowna ich lektura będzie jak nostalgiczna podróż do czasów dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, tez nie czytalam calosci. Niedawno zabralam sie do Jezycjady chronologicznie i bawie sie przednie. Szczegolnie pierwsze tomy to dla mnie wspomnienie dziecinstwa, ale w zasadzie kazdy tom lubie (jak do tej pory), bo kazdy daje mi cos innego.

      Usuń
  9. Do książek Musierewiczowej jestem stuprocentowo przekonana. Jej książki towarzyszyły mi podczas poznawania świata literatury. Mam do nich wielki sentyment :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam sentymentu do Musierowicz, bo jej wczesniej nie czytywalam az tak, tylko znalam pierwsze tomy Jezycjady, za to teraz nadrabiam i wiem, ze sentyment pozostanie na zawsze.

      Usuń
  10. Hmmm, nie wiem czy się skuszę. Wydaje mi się, że to nie moja tematyka, ale jeżeli gdzieś na trafię na tą książkę, to przeczytam i się o tym przekonam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zaczac od pierwszego tomu serii :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Nie mam na półce i to aż czasem uwiera. Bo chociaż pamięta się te ważniejsze wydarzenia, to z każdym czytaniem odnajduje się coś nowego... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Jezycjady wracac bede nie raz, jestem przekonana, ze z kazdym czytaniem zauwaze inne, wazne szczegoly.

      Usuń
  12. Wręcz ubóstwiam Bellę, Kocham (hahahah XD) Robrojka, nie cierpię Anieli (co się dużo dziwić), rodzina Borejków jest jedną z najlepszych rodzin na świecie, a "Jeżycjada" jedną z najlepszych serii książek. Polskich chyba najlepszą. Do tego jestem wielką fanką Pani Musierowicz. Bo jak tu jej nie kochać, za te wspaniałe książki?
    A Natalia i Robert, to moim zdaniem, jedna z najlepszych par w Jeżycjadzie (zaraz po Pyzie i Fryderyku). Byłam mega happy, czytając końcówkę "Tygrysa i Róży". Szkoda tylko, że Bella brała Nutrię za Kłamczuchę :<
    Na dodatek moja siostra właśnie czyta w podręczniku do polskiego fragment "Sprężyny" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za taki entuzjastyczny wpis!
      Ja tez pokochalam goraco Borejkow, swietnie dzialaja jako antidotum na wszelkie smuteczki.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)