Przyznaję, że
„Czas honoru, Przed burzą” czyta się równie dobrze, co pierwszą część.
To bardzo dobra przygodowa (?) książka z wnikliwym tłem historycznym. Fikcja
znowu przeplata się z rzeczywistymi faktami, jak na przykład historia hotelu
Bristol czy napadu na Reichsbank (autor opierał się na historii Hotelu
Polskiego i akcji „Góral”). To jednak
nie jedyne wątki, które mają swoje odbicie w historii. Wreszcie ktoś w tego typu książce pisze bez ogródek o Katyniu, czy wspomina o tragedii Polaków na Wołyniu.
Wszystko opisane jest jasnym, prostym,
przystępnym językiem, który może tylko zachęcać do poznania nie tylko dalszych losów
czwórki Cichociemnych, ale także historii Polski. W dzisiejszych czasach, kiedy
redukuje się godziny historii w szkole tak, że niedługo uczniowie zdołają poznać
tylko datę Chrztu Polski, bitwy pod Grunwaldem i rozpoczęcia II wojny światowej,
takie książki są potrzebne. Co jednak mnie boli najbardziej to to, że spora
część młodzieży uważa, że historia jest nieważnym przedmiotem. Nie znać
historii własnego kraju, własnych korzeni (i nie tylko)? Nie wyobrażam
sobie. Książki takie jak „Czas honoru.
Przed burzą” są ważne, ponieważ na nowo mogą zaszczepić w ludziach historycznego
bakcyla, rozbudzić chęć do własnych poszukiwań, bowiem nie wszystko na krótkich,
szkolnych lekcjach da się powiedzieć.
W posłowiu Jarosław Sokół pisze: ”(...) uważam,
że fikcja powinna inspirować do poszukiwania prawdy. Jeśli moje fikcje z „Czasu
honoru” skierują czytelników w stronę prawdziwej historii Polski, uznam to za
pisarski sukces”. Sadzę, że autor ma duże szanse, aby ten sukces osiągnąć, bo
ja sama, mimo iż historię II wojny światowej znam dobrze, to zaczęłam poszukiwać
materiałów o Cichociemnych, czy losach Polaków na Ukrainie. Zdaję sobie sprawę,
że o wielu rzeczach jeszcze nie wiemy, o wielu jeszcze długo nie będzie się pisać,
bo zbyt mało czasu upłynęło od zakończenia II wojny światowej, ale i tak już
wiadomo więcej niż na przykład 20 lat temu.
Wracając do samej książki, to już na wstępie
poznajemy nowego szefa gestapo Reinera Larsa, chłodnego analityka o umyśle
ostrym jak brzytwa, któremu udaje się rozwikłać nie tylko tajemnicę Hallbego,
ale również Cichociemnych. Więcej też
kobiet pojawia się na stronach książki, przewodzą wciąż naiwna do bólu Wanda z
niezdecydowaną Leną, ale mamy także na przykład charakterną „Rudą”, czy genialną
„Margaret”. Przygody czwórki
Cichociemnych są niezwykle interesujące, a akcja ma niesamowite tempo, które
znowu nie pozwoliło mi oderwać się od książki ani na chwilę. Pojawia się również
przerażający „Tłumacz”, którego sposób myślenia i działania wywoływał u mnie gęsią
skórkę.
Czy żałuję, że poznałam kolejne losy Michała,
Władka, Bronka i Janka? Absolutnie nie, szczególnie, że dla mnie wersja
serialowa nigdy nie będzie tą „wersją
kanoniczną”, a jak
sam autor pisze, rozszerzył wątki głównych bohaterów i forma książkowa jest odzwierciedleniem pierwotnego zamysłu poprowadzenia historii. Bardzo się cieszę, że mogłam
razem z bohaterami przeżywać wszystkie wydarzenia z 1943 roku. Nie ukrywam, że
czekam na ciąg dalszy.
_______________
Jarosław Sokół, Czas honoru. Przed burzą, Zwierciadło, Warszawa 2011, s. 405
Pierwsza część sagi:
"Czas honoru"
Pierwsze zdanie: Kiedy Lars Rainer został mianowany szefem warszawskiego Gestapo, poczuł się perfidnie oszukany.
Ostatnie zdanie: "Ale my żyjemy"
--------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi, Pochłaniam strony, bo kocham tomy, Z półki - 2013, Wojna i literatura, To już było.

Dziękuję za tą recenzję bo pewnie bez niej nie zwróciłabym uwagi na "Czas Honoru", a bardzo lubię książki o takiej tematyce, gdzie pod fikcją kryją się duże pokłady historii. Szczególnie jeśli traktuje o Polsce.
OdpowiedzUsuńA co do obecnego systemu edukacji - mam podobne odczucia.
Els, mnie dwie dotychczasowe czesci sagi naprawde sie podobaly. Mam nadzieje, ze i Tobie przypadna do gustu.
UsuńMuszę sięgnąć po te książki:) Tylko gdzie ja znajdę miejsce? wiadomo,że będę musiałą je kupić, na bibliotekę nie mam co liczyć. Z tego co piszesz, wynika,iż autor mocno osadzil akcję w realiach historycznych, co mi się bardzo podoba. Za mało takich książek w naszej literaturze.
OdpowiedzUsuńGdy widzę, co dzieje się z godzinami i programem nauczania historii na zmianę podniosi mi się ciśnienie lub robi słabo. Jak można tak traktować dzieje własnego narodu?! czy po tyle było powstań narodowowyzwoleńczych w XIX wieku, tajnego nauczania (za groził Sybir), by teraz lekką reką przekreślać to wszystko. Jeśli powstańcy mogą to widzieć gdzieś z góry , współczuję im,żal mi, smutno i po prostu złosć mnie zalewa na współczesność. Widać nie trzeba zaborów, by powstało pokolenie bez korzeni, głębokiego poczucia przynależnosci. Takie kosmopolityczne nie wiadomo co. Czy jest gdzieś jeszcze naród , ktorego władze tak traktują własne dzieje? smutno i to bardzo.
Nic dodac do Twojej wypowiedzi nie moge. Chyba tylko "Amen". Smutne to wszystko i to bardzo.
UsuńSeria, mam przeczucie, moze Ci sie spodobac.
Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości, świetnie napisana i znakomicie się czytająca lektura. Oby takich więcej. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCiesze sie, ze sie ze mna zgadzasz. Na razie czekam na ciag dalszy tej serii, a byc moze kiedys doczekam sie i ksiazek innych autorow o tej tematyce.
UsuńW mojej bibliotece książka ma dość spore branie i na swoją kolejkę będę musiała jeszcze długo czekać.
OdpowiedzUsuńTo pewnie za sprawa serialu:)
UsuńMysle jednak, ze warto poczekac:)
no właśnie, zastanawia mnie mocno jak to jest z tymi wątkami historycznymi w "Czasie honoru" - mam nadzieję, że lepiej niż w wersji serialowej, bo tam niestety historia kulała niemożebnie.
OdpowiedzUsuńLiteratura wojenna to mój spory konik, zazwyczaj gdy wychodzą nowe książki z tej tematyki staje na głowie, żeby je zdobyć. "Czas honoru" jest jednak wyjątkiem, bo zwyczajnie się boję. Boję się, że znowu będzie mowa o ZWZ w czasach, kiedy już dawno ZWZ nie istniało, że rozwodzić będą się o akcjach, które nie miałyby żadnej szansy na powodzenie itd.
W takim wypadku chyba trzeba zaczac polowanie w bibliotece. Nie dziwie sie Twoim watpliwociom, ale ze serialu nie widzialam, wiec nie wiem, jak duze te rozbieznosci byly. Natomiast nie przypominam sobie, aby w ksiazce byl wspomniany ZWZ. Wciaz podtrzymuje zdanie, ze to dobra beletrystyka osadzona w czasach II wojny swiatowej.
UsuńW tej pierwszej książce ZWZ miałoby jeszcze święte prawo się wspomnieć nawet, bardziej piłam do jednego z wątków serialowych, gdzie w '45 jeszcze się na ZWZ powoływano. :) Wezmę Cię za słowo i, skoro tak zachęcasz, to przełamię się i spróbuję "dorwać" :) Pozdrawiam.
Usuń