„Dla zakochanych” Małgorzaty Musierowicz to
razem 176 stron, 88 dla Niej i 88 dla Niego. Nie trudno zauważyć, że „książeczka ta ma układ symetryczny, choć odwrócony:
w obu częściach powtarzają się tematy i tytuły rozdziałów, choć treść jest
odpowiednio inna”. „Dla zakochanych” została pomyślana dla młodych czytelników
(chociaż i starsi z
pewnością z niej skorzystają), dla tych, którzy dopiero uczą się,
jak wyrażać miłość, bo przecież można to zrobić na wiele sposobów. W każdej części
znajdziemy wybór wierszy lub ich fragmentów traktujących oczywiście o miłości.
Niemały trud zadała sobie pisarka, aby je wszystkie odnaleźć i skomponować z treścią
książki. Każdy z nich można wpisać na Walentynkowa kartkę i przesłać ukochanej
osobie. Dla mnie z
kolei są one powodem, dla którego sięgnę do zapomnianych tomików wierszy i będę poszukiwać poetyckich inspiracji. Utwory poetyckie poprzeplatane są rozważaniami okołomiłosnymi, często, jak to bywa u Małgorzaty Musierowicz, bardzo zabawnymi. W to
wszystko wplecione są przepisy na potrawy miłosne, bo czyż nie wspaniałym sposobem
na wyrażenie swojego uczucia jest własnoręcznie zrobiony deser lub pyszny
obiad?
Często w ten sposób mówię “kocham Was” do
moich „Chłopców”, jak ich pieszczotliwie nazywam, i wiem, że oni to wiedzą. Jak
można inaczej nazwać trzydaniową kolację złożoną z ich ulubionych dań, zrobioną
zupełnie bez okazji, kiedy wiem, że mały lub duży Chłopiec czymś się smuci bądź
trapi. Lub wręcz przeciwnie – chcę w ten sposób uczcić ich mniejsze lub większe
sukcesy. Ta mała książeczka dostarczyła mi kolejnych inspiracji, wiem, że po
kolei będę wypróbowywać sprawdzone przepisy autorki. Dziś na przykład będzie krupniczek
„The Prophet” i złote serduszka z sosem kminkowym, a na deser „Wierne serce”. Wszystko zaczerpnięte z tej książki. I wcale nie dlatego, że są dziś Walentynki, których nie obchodzimy, tylko dlatego, że ich kocham. Wyszykuję im cały miłosny weekend, będziemy spacerować brzegiem morza (jeśli pogoda dopisze), oglądać głupie lub niegłupie filmy, rozmawiać, jeść i pić wino (a nieletni sok). Będziemy świętować wspólny, wolny czas i to, że możemy być razem.
Głównym zadaniem „gawędy kulinarnej”, jak o
niej pisze Małgorzata Musierowicz, jest „dostarczenie ci wypróbowanych, miłosnych
przepisów kulinarnych, często będących dziedzictwem rodzinnym, a niekiedy –
stworzonych przeze mnie osobiście, na drodze eksperymentalnej”. Przyznaję, że
to dla mnie najcenniejsza część książki. Mam ogromny sentyment i bardzo sobie
cenię te przepisy, które przechodzą z babci na matkę, z matki na córkę. Sama
mam kilka takich, a kilka przekazały mi w zaufaniu bardzo bliskie mi osoby. To nie tylko przecież przepisy, to
wspomnienia, kawałek życia ludzi, którzy często już odeszli, to historia.
Z przyjemnością przeczytałam „Dla
zakochanych”, okołomiłosne opowieści toczące się podczas gotowania wpłynęły kojąco
na moje serce i duszę. Uciekam więc do kuchni i zostawiam Wam jeden z najpiękniejszych
wierszy, niech to będą życzenia dla Was, wszystkich zakochanych:
„Prorok”
Khalil Gibran (przekład Małgorzata Musierowicz)
...Lecz
niech będzie przestrzeń w waszej wspólnocie.
I niech
wiatr niebios tańczy między wami.
Kochajcie
się wzajemnie, lecz nie róbcie z miłości okowów;
Raczej
niech będzie ruchome morze między brzegami waszych dusz.
Napełniajcie
nawzajem swoje naczynia, ale nie pijcie z jednego tylko.
Dzielcie
się chlebem, lecz nie jedzcie z tego samego bochna.
Śpiewajcie
i tańczcie razem; bądźcie radośni,
Lecz pozwólcie
jedno drugiemu na samotność,
Struny
lutni też są osobne, chociaż drżą tą samą muzyką.
Oddajcie
sobie serca, lecz nie we władanie,
Bo tylko
ręka Życia może zapanować nad waszymi sercami.
I stójcie
obok siebie, lecz nie za blisko;
Kolumny świątyni
też stoją oddzielnie,
A dąb i
cyprys nie rosną jeden w cieniu drugiego.
__________________
Małgorzata Musierowicz, Dla zakochanych, Wydawnictwo Akapit Press, 2008, s. 176.
-------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polska literaturę, Pochłaniam strony, bo kocham tomy, Z półki - 2013.

Ach! Jak pięknie napisane! Rozmarzyłam się i ogrzałam ciepłem Twojej miłości. Aż pozazdrościłam Tobie i Twoim Chłopcom ....miłosnego weekendu, złotych sercuszek w sosie kminkowym;-)
OdpowiedzUsuńA swoją drogą cóż to jest???
Jesteś wyjątkowa)))
To serduszka zrobione z 1 kg ziemniakow, 1 szkl maki, soli, galki, muszkatolowj, 3 calych jajek i szczypty soli. Ziemniaki sie gotuje, rozgniata na puree, dodaje reszte skladnikow, zagniata ciasto. Pozniej sie walkuje na grubosc 1 c, na posypanej maka stolnicy. Foremka wycina sie serduszka. Uklada sie na posmarowanje tluszczem blasze. Smaruje sierozmacanych z woda zoltkiem, sypie grubo sola i piecze na zloto. Pozniej uklada sie na lisciach salaty, a sos dodaje tuz przed podaniem na wolnej czesci talerza, aby serca nie namokly.
UsuńSos kminkowy: 2 dag maki rumieni sie na patelni, dodaje 2 male posiekane cebulki, smazy na duzym ogniu, az cebulki zmiekna, po czym wlewa 1/4 litra rosolku i rozprowadza sie nim zasmazke. dodaje 1 lyzeczke kminku, 1 lyzeczke posiekanej natki pietruszki. Ma popykac 10 minut:). Przeciera sie potem ten soso przez sitko, dodaje do smaku soli, cukru, soku cytrynowego i gotowe.
Teraz musze pomyslec z czym to skomponowac:)
Sciskam mocno i moc pozytywnych, goracych fluidow posylam!
Przełykam ślinkę:-) mniam! To musi być pyszne! Ale i pracochłonne. Dziękuję za ten fantastyczny przepis. Zapisuje i jak tylko zrehabilituje... to zaraz robię.
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, ze szybko i dobrze sie zrehabilitujesz, czego z calego serca zycze.
UsuńNo i znów prezentujesz ciekawą perełkę:)Smakowitości! Koniecznie muszę zdobyć! Pozdrawiam ciepło
OdpowiedzUsuńTo juz czwarte czesc gawed kulinarnych w wydaniu pani Musierowicz. Mam wszystkie, ale nie czytalam jeszcze pierwszej i drugiej. "Na Gwiazdke" czytalam w okolicahc Swiat. Ciepla i serdeczna, no i oczywiscie zawiera garsc przepisow swiatecznych.
UsuńNie wiedziałam, że M. Musierowicz napisała taką książkę. Zapowiada się interesująco i jak piszesz, można z niej czerpać inspirację przez cały rok, nie tylko 14 lutego.
OdpowiedzUsuńJak juz pisalam wyzej, sa cztery gawedy kulinarne, ta kaurat jest ostatnia, a sa jeszcze: "Lasuch literacki", "Caluski pani Darling" i "Na Gwiazdke".
UsuńNie bardzo podchodzi mi ta autorka
OdpowiedzUsuńMoge to zrozumiec, ja za to pochlaniam jej ksiazki w szalonym tempie.
UsuńŚwietna książka na dzisiaj i nie tylko. Miłość to najbardziej popularny temat, a nadal niewykorzystany.
OdpowiedzUsuńDokladnie, a jesli juz to bardzo powierzchownie.
UsuńMam za sobą kilka książek pani Musierowicz, ale o tej nie słyszałam wcześniej. Dziękuję, że podzieliłaś się z nami tą pozycją - na pewno rozejrzę się za nią w bibliotece. :)
OdpowiedzUsuńInne gawedy kulinarne rowniez polecam. Chociaz pierwsza i druga tylko przejrzalam, ale zapowaidaja sie ciekawie, natomiast o "Na Gwiazdke" pisalam w okolicach Swiat.
UsuńBędę musiałą poszukać :)
OdpowiedzUsuńMoze Ci sie spodoba.
UsuńJa lubie takie opowiesci przy jedzeniu.