Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carlos Ruiz Zafon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carlos Ruiz Zafon. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 lutego 2013

ŚWIATŁA WRZEŚNIA, CARLOS RUIZ ZAFON


„Światła września” to trzecia książka Zafona. Napisana dla młodzieży, ale jestem pewna, że wielu dorosłych czytelników po nią sięgnie i polubi. Ta książka jest dla mnie szczególna, bo to ostatnie dzieło tego pisarza, które zostało mi do przeczytania. Prawie ostatnie, bo jest jeszcze „Książę Parnasu” okrutnie wydany razem z „Więźniem nieba”, którego wcześniej już miałam i przeczytałam. Zostaje mi tylko czekać, aż Zafon napisze kolejną książkę.
Przyznam od razu, że młodzieżówki Zafona nie przemawiają do mnie tak bardzo, jak książki z cyklu „Cmentarza zapomnianych książek”, głównie dlatego, że widzę zbyt wiele podobieństw między nimi. Zmienia się miejsce akcji i bohaterowie, ale mam wrażenie, że książka ma taki sam szkielet, co pozostałe. Zresztą – to nie wrażenie – to pewność. Być może taki był zamysł Zafona, że wszystkie jego powieści połączone są cieniutkimi nitkami, światy, które stworzył, żyją niby osobno, ale jednak się przenikają. „Światła września”  są w pewien sposób powiązane z „Mariną”, ale także z „Pałacem Północy”. Wspomniany jest też tutaj, znany wielbicielom cyklu„Cmentarza zapomnianych książek”, jegomość w białym garniturze i ciemnych okularach. Oczywiście to nie kto inny, jak sam Corelli.

Świeżo owdowiała Simone Sauvelle dzięki pomocy sąsiada znajduje pracę ochmistrzyni w rezydencji fabrykanta zabawek – Lazarusa Janna. Razem z dwójką dzieci – Irene i Dorianem przenosi się do domku na cyplu nad Błękitną Zatoką. Jak się szybko okazuje Lazarus nie jest przeciętnym właścicielem zwykłego domu, a wszystko spowite jest mgłą tajemnicy i przyprószone dawką magii... Jak to u Zafona - bywa też strasznie.

Książkę pochłonęłam w tempie błyskawicznym, a przez większość lektury byłam autentycznie zachwycona. Zafon potrafi budować napięcie i odkrywać powoli tajemnice otoczone przez jeszcze inne zagadki, które czytelnik ma do rozwiązania. Później niestety wszystko było tak, jak zawsze, z mroków wyłoniły się cienie oraz ożywione kukły, marionetki, automatyczne zabawki i mój entuzjazm trochę opadł, bo przecież to już było, już to znalazłam w innych książkach Zafona.
Niemniej jednak to wciąż dobra książka, napisana pięknym, poetyckim językiem,  którą przeczytałam z przyjemnością. Fakt jest taki, że usiadłam i wstałam dopiero wtedy, gdy przeczytałam ostatnie zdanie powieści, a to też o czymś świadczy. Pisarz potrafi stworzyć przerażające wizje i działać na wyobraźnię tak, że w duchu cieszyłam się, że nie posiadam w swym pokoju żadnych zabawek, a wszystko jest rzęsiście oswietlone i nie mam mowy, aby w kącie czaił się żaden cień.  Wielbicielom mrocznych zagadek i atmosfery grozy książka ma szansę się spodobać. 



_____________
Carlos Ruiz Zafon, Światła września, przeł. Katarzyna Okrasko i Carlos Marrodan Casas, Muza SA, Warszawa 2011, s. 256.

Pierwsze zdanie: Kochana Irene! Światła września nauczyły mnie wspominać ślady Twoich kroków rozmywane przez wody przypływu. 

Ostatnie zdanie: I że będziemy razem, na zawsze.

------------------------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter, Pochłaniam strony bo kocham tomy, Z półki - 2013. 
Image and video hosting by TinyPic