Nic nie sprawia mi większej przyjemności niż
czytanie książki o książkach, dlatego też, mimo iż nie jestem wielbicielką
Agnieszki Osieckiej, sięgnęłam po „Czytadła. Gawędy o lekturach”. Są to
felietony, które ukazywały się w dodatku
do „Życia Warszawy” w latach dziewięćdziesiątych. Skusił mnie oczywiście
tytuł. Owszem słuchałam piosenek jej autorstwa, ale nigdy nie zadzierzgnęła się
jakaś specjalna nić pomiędzy mną a twórczością pani Osieckiej.
Napiszę krótko – podobało mi się i to bardzo.
Agnieszka Osiecka pióro miała lekkie, styl wspaniały, a i duże poczucie humoru.
Często bywało też tak, że wspomnienie książki było tylko pretekstem, aby
napisać o innych sprawach. Wydaje się, że dla Autorki było ważne nie tylko to,
o czym i kogo jest to książka, ale także gdzie ją czytała. Mamy więc opowieści
o książkach czytanych w Warszawie, Paryżu czy Ameryce, gdzie Agnieszka Osiecka przemycała
do felietonu okoliczności czytania, co dodawało jeszcze większej pikanterii czy
smaczku. W felietonach Osieckiej znajdziemy nie tylko odbicie czytanych książek,
ale także świata, czasów w których żyła, ludzi jej bliskich, zapatrywań na różne
sprawy. Niejednokrotnie są to teksty bardzo intymne, czasami zabawne lub
przeciwnie – bardzo poważne. Felietony nie są powiązane, więc nie trzeba czytać po kolei i można sobie dawkować po
kilka dziennie, co mi bardzo odpowiadało.
Do lektury takiej książki zawsze zabieram się
z moim kalendarzykiem i piórem, aby wypisać tytuły mi nieznane, a które mnie zaintrygują.
Do mojej listy dołączyły książki: „Wrogowie” Singera, „Rosyjski romans” Shaleva,
„Pchli targ” Marianowicza, „Byłam białą różą” Falińskiej lub „Coco Chanel”
Madsena. Wiem też, że nie tylko je kiedyś odnajdę, ale również przeczytam, bo
Osiecka pisała o nich tak, że chciało się w te pędy pobiegnąć do biblioteki i poszukiwać
ich wśród półek. Agnieszka Osiecka nie pisała tylko o książkach, sporo miejsca poświeciła
również poezji, a czasami potrafiła zaskoczyć pisząc o „Encyklopedii Warszawy”,
kalendarzu myśliwskim czy podręczniku o tym, jak pisać wypracowania. Zawsze z pazurem, a jednocześnie
refleksyjnie, tak, że po skończonym felietonie zawsze dźwięczały mi w głowie
jej słowa.
Przyznaję, że czytając felietony Osieckiej spędziłam
przyjemnie czas, od czasu do czasu zieleniejąc z zazdrości, że można tak wspaniale
pisać o książkach.
_______________
Agnieszka Osiecka, Czytadła. Gawędy o lekturach,
-----------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi, Nie tylko literatura piękna.
