Mariusz Szczygieł w jednym ze swoich wywiadów powiedział:
“Zawsze
powtarzam, że każdy spotyka takiego Czecha, na jakiego sobie zasłużył”.
Czytając „Zrób sobie raj” odnosi się nieodparte
wrażenie, że Mariusz Szczygieł z pewnością sobie zasłużył.
Zamiast wstępu napisał:
„Marzyła
mi się książka o moim ulubionym kraju bez napinania się. Żeby nie musiała
odzwierciedlać, obiektywizować, syntezować.
Jestem niechlujnym czechofilem, ta
książka nie jest kompetentnym przewodnikiem ani po kulturze czeskiej, ani po Czechach.
Nie jest obiektywna.
Nie rości sobie pretensji do
niczego.
(...)
Mówiąc w skrócie – jest to książka o
sympatii przedstawiciela jednego kraju do innego kraju”.
Napisał szczerze, bo ta książka jest dokładnie
taka: bez napinania się, nieobiektywna, o tym, co interesuje Autora w
jego ulubionym kraju. Co nie oznacza oczywiście, że wszystko to interesuje właśnie mnie, ale takiego ryzyka należało się spodziewać.
Szczygieł pisze dobrze. Jego opowieści Czechach
mają jakąś melodię, rytm, a jednocześnie są oszczędne w słowach. Mistrzostwem
są te najkrótsze. Skondensowane rozdziały, które też posiadają
największą siłę rażenia. Minimum słów, maksimum efektu. Powoli odsłania przed
nami migawki ze współczesnych Czech i snuje opowieści o ich mieszkańcach, o
tym, co wydało mu się zafascynowało, czy zastanowiło. Pisze o ich kulturze i
wielkich niepokornych jej przedstawicielach. Dużą część książki zajmuje opowieść
o Czechach ateistach, szczególnie rozdział „Jak się Państwu żyje bez Boga” jest
warty uwagi. Życie z dala od religii, u Czechów wcale nie znaczy, że nie kierują
się żadnymi zasadami w życiu, mają swoje poczucie przyzwoitości, nie są
nieetyczni, ale nie potrzebują jednostki nadrzędnej, która czuwa nad ich
moralami. Jednakże historia weterynarza, któremu zadano chyba najtrudniejsze
pytanie na świecie, a mianowicie, jak należy się przeżegnać po czesku - nas Polaków
szokuje. Ba! Nie tylko on nie wiedział, ale pani w poczekalni również, podobnie
jak jej koleżanka, do której zadzwoniła...
Nie, nie znajdzie się tam żadnych ocen Czech i Czechów,
Autor jedynie pokazuje nam to, co zafrapowało go w tamtym kraju, nad czym warto
się zastanowić.
Dlaczego Mariusz Szczygieł opowiada nam w taki,
a nie innym sposób? Chyba po to, abyśmy mogli przejrzeć się w jego opowieściach.
Zastanowić się, jaka jestem ja, moja rodzina, sąsiedzi. Co my byśmy
powiedzieli, zrobili w danej sytuacji. Przecież tam gdzie u Polaka jest najwięcej
patosu, u Czecha zauważymy najwięcej humoru, kpiny, sarkazmu. Oni potrafią śmiać
się z siebie, z własnych przywar (które od razu zamieniają w zelety), z życiowego
nieudactwa, ale i z własnej historii. Zupełnie inni są nasi sąsiedzi zza miedzy,
a co mnie najbardziej się w nich podoba, to ten ogromny dystans do siebie. Jednakże
nie tylko w tym przypadku tam, gdzie oni mają za dużo, my mamy zdecydowanie za mało. Najbardziej nam brakuje tej słynnej, czeskiej „pahody”.
Dobra, interesująca lektura.
Mariusz Szczygieł, Zrób sobie raj, Wydawnictwo Czarne, seria Sulina, Wołowiec 2011, s. 290.
————————————
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czytamy serie wydawnicze.

Bardzo lubię Mariusza Szczygła jako człowieka, lubię go słuchać. Nie czytałam jeszcze żadnej z jego książek, ale zamierzam to zmienić. Nie wiem, dlaczego, ale najpierw chciałabym przeczytać książkę "Laska nebeska".
OdpowiedzUsuńPewnie dlatego, ze to bardziej o literaturze czeskiej:). Sama jeszcze nie czytalam, tylko przegladalam. Moze podpowie mi ona kilka tytulow, po ktore powinnam siegnac, bo literatura czeska jest mi baaardzo obca.
UsuńCieszę się, że piszesz dobra i interesująca. Czeka na półce od jakiegoś czasu :-) Co prawda wiem po lekturze "Gottlandu", że raczej się nie zawiodę, ale co potwierdzenie, to potwierdzenie :D
OdpowiedzUsuńNic nie powiem na temat "Gottlandu", bo go nie czytalam i nie posiadam. Trudno im wiec ocenic, czy lepsza, czy gorsza od niego, ale wierze Kaye :)
UsuńDobra jest, ale czy aby sie nie rozczarujesz po poprzedniej lekturze?
Mnie "Zrób sobie raj" nieco zawiódł. "Gottlandem" byłam oczarowana i do tej pory (choć od lektury minęło dobre parę lat) pamiętam bohaterów opowieści z tej książki. "Zrób sobie raj" nie zrobiło na mnie takiego wrażenia i dość szybko zatarły mi się w pamięci te teksty. Zaznaczam jednak, że to czysto subiektywny odbiór. Natomiast bardzo polecam "Laskę nebeską". :)
OdpowiedzUsuńPamietam, ze juz kiedys wspominalas mi o historii przeczytanej w tej ksiazce, pewnie wiec kiedys kupie, aby miec obraz calosci.
Usuń"Laske nebeska" mam, nawet calkiem na widoku;), dobrze wiedziec, ze to kolejna dobra lektura czekajaca na przeczytanie.
Książka Szczygła i u mnie czeka w kolejce. Juz sama okładka - pod warunkiem, że ktoś zechce sie dobrze przyjrzeć - jest prowokująca w taki ironczny sposób. Zapowiada się super.
OdpowiedzUsuńUkończyłaś właśnie serię Sulina :) Większość książek z tej serii wydaje się warte lektury i refleksji. Mariola, dzięki za udział w moim wyzwaniu i zaprezentowanie nam dwóch cennych serii: Żydzi Polscy i Sulina. Pozdrawiam Cię serdecznie.
O tak! Okladka odpowiada zawartosci ksiazki:)
UsuńUczestnictwo w Twoim wyzwaniu bylo dla mnie prawdziwa przyjemnoscia. Mialam w planach jeszcze dwie inne serie, ale z powodow zawirowan zyciowych nie zdolalam po nie siegnac. Coz, musza poczekac na lepsze czasy.
Seria Sulina jest naprawde dobra i wymagajaca, ale to dal mnie zaleta, a nie wada.
Uwielbiam Szczygła i jego sposób pisania o Czechach. To on zaraził mnie tym krajem i teraz czytam wszystko co popadnie. Czytałaś Laske nebeską? Świetna!
OdpowiedzUsuń