Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mariusz Szczygieł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mariusz Szczygieł. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 maja 2014

ZRÓB SOBIE RAJ, Mariusz Szczygieł


Mariusz Szczygieł w jednym ze swoich wywiadów powiedział:
Zawsze powtarzam, że każdy spotyka takiego Czecha, na jakiego sobie zasłużył”.
Czytając „Zrób sobie raj” odnosi się nieodparte wrażenie, że Mariusz Szczygieł z pewnością sobie zasłużył.

Zamiast wstępu napisał:
Marzyła mi się książka o moim ulubionym kraju bez napinania się. Żeby nie musiała odzwierciedlać, obiektywizować, syntezować.
            Jestem niechlujnym czechofilem, ta książka nie jest kompetentnym przewodnikiem ani po kulturze czeskiej, ani po Czechach.
            Nie jest obiektywna.
            Nie rości sobie pretensji do niczego.
(...)
            Mówiąc w skrócie – jest to książka o sympatii przedstawiciela jednego kraju do innego kraju”.

Napisał szczerze, bo ta książka jest dokładnie taka: bez napinania się, nieobiektywna, o tym, co interesuje Autora w jego ulubionym kraju. Co nie oznacza oczywiście, że wszystko to interesuje właśnie mnie, ale takiego ryzyka należało się spodziewać.
Szczygieł pisze dobrze. Jego opowieści Czechach mają jakąś melodię, rytm, a jednocześnie są oszczędne w słowach. Mistrzostwem są te najkrótsze. Skondensowane rozdziały, które też posiadają największą siłę rażenia. Minimum słów, maksimum efektu. Powoli odsłania przed nami migawki ze współczesnych Czech i snuje opowieści o ich mieszkańcach, o tym, co wydało mu się zafascynowało, czy zastanowiło. Pisze o ich kulturze i wielkich niepokornych jej przedstawicielach. Dużą część książki zajmuje opowieść o Czechach ateistach, szczególnie rozdział „Jak się Państwu żyje bez Boga” jest warty uwagi. Życie z dala od religii, u Czechów wcale nie znaczy, że nie kierują się żadnymi zasadami w życiu, mają swoje poczucie przyzwoitości, nie są nieetyczni, ale nie potrzebują jednostki nadrzędnej, która czuwa nad ich moralami. Jednakże historia weterynarza, któremu zadano chyba najtrudniejsze pytanie na świecie, a mianowicie, jak należy się przeżegnać po czesku - nas Polaków szokuje. Ba! Nie tylko on nie wiedział, ale pani w poczekalni również, podobnie jak jej koleżanka, do której zadzwoniła...
Nie, nie znajdzie się tam żadnych ocen Czech i Czechów, Autor jedynie pokazuje nam to, co zafrapowało go w tamtym kraju, nad czym warto się zastanowić.

Dlaczego Mariusz Szczygieł opowiada nam w taki, a nie innym sposób? Chyba po to, abyśmy mogli przejrzeć się w jego opowieściach. Zastanowić się, jaka jestem ja, moja rodzina, sąsiedzi. Co my byśmy powiedzieli, zrobili w danej sytuacji. Przecież tam gdzie u Polaka jest najwięcej patosu, u Czecha zauważymy najwięcej humoru, kpiny, sarkazmu. Oni potrafią śmiać się z siebie, z własnych przywar (które od razu zamieniają w zelety), z życiowego nieudactwa, ale i z własnej historii. Zupełnie inni są nasi sąsiedzi zza miedzy, a co mnie najbardziej się w nich podoba, to ten ogromny dystans do siebie. Jednakże nie tylko w tym przypadku tam, gdzie oni mają za dużo, my mamy zdecydowanie za mało. Najbardziej nam brakuje tej słynnej, czeskiej „pahody”.

Dobra, interesująca lektura.


____________
Mariusz Szczygieł, Zrób sobie raj, Wydawnictwo Czarne, seria Sulina, Wołowiec 2011, s. 290.



————————————

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czytamy serie wydawnicze



Image and video hosting by TinyPic