wtorek, 15 kwietnia 2014

SPOWIEDŹ, Calek Perechodnik

„Spowiedź” Calka Perechodnika to książka o najmocniejszym przekazie z całej serii „Żydzi Polscy” wydanej przez Ośrodek KARTA. Takiej książki nie można oceniać ani gwiazdkami, ani w kategorii podoba się lub nie. Zawarte w niej świadectwo Calka Perechodnika, polskiego Żyda, który w czasie wojny pełnił rolę żydowskiego policjanta w otwockim getcie, powala na kolana swą szczerością i zawartymi w niej okrutnymi opisami. Wersja z 2011 roku jest pełną, wierną wersją dziennika, wcześniejsze wydania były częściowe lub ze zmianami. Czytamy słowa, które zostały napisane już po aryjskiej stronie od maja do października 1943 roku.

„Spowiedź” zadedykowana jest sadyzmowi niemieckiemu, podłości polskiej i tchórzostwu żydowskiemu, a właściwie jest  wyznaniem wszystkich przewinień i grzechów, skierowanym do żony Calka Perechodnika. Anna Nusfeld, z którą Perechodnik ożenił się w 1938 roku, była jego największą i jedyną miłością. Sam przyznał, że jego rodzina była bardzo chłodna emocjonalnie, zaspakajała potrzeby materialne, ale nie uczuciowe. To z Anną odnalazł miłość, ona też w 1940 roku urodziła mu córkę Athalie, śliczną blondynkę o niebieskich oczach. 19 sierpnia 1942 roku podczas wywózki Żydów z Otwocka, Perechodnik wyciągnął swoją żonę z córką z bunkra i umieścił ja na Umschlagplatzu wierząc w zapewnienia Niemców, że żony i dzieci policjantów żydowskich są bezpieczne. Wcześniej przewidywał wywózkę, ale nie postarał się dla żony o Kenkartę, mimo jej próśb. Nie udało mu się też umieścić córki po aryjskiej stronie. Z obydwoma sprawami dosyć zwlekał. Niemcy nie dotrzymali obietnicy danej żydowskiej policji. Żona i córka Perechodnika znalazła się wśród ludzi czekających na wywóz, jak się później okazało- wprost do Treblinki. "Czy tę winę odkupię kiedyś, o Boże?" - pyta.

Zdjęcie Żydów z Otwocka czekających na wywózkę do Treblinki. Wśród nich z pewnością jest żona i córka Perechodnika - źródło

Czy Calek Perechodnik jest mordercą? Takie pytanie zadaje sobie i on i my. Nie zwalnia siebie z odpowiedzialności za śmierć swoich najbliższych. Swoje dzienniki taktuje jak drugie dziecko – pogrobowca, które mają mu pomóc w odkupieniu win, odkupieniu śmierci żony i córeczki. Po wojnie, ma nadzieję, zostaną wydane, a imiona jego ukochanych żony i córki poznają miliony. Tak się zresztą stało, chociaż wiele lat po wojnie. Rękopis złożony w ręce adwokatowi Władysławowi Błażewskiemu zostaje przekazany jego bratu Pejsachowi, jednakże mimo praw do wydania, jak już wspomniałam wcześniej, oryginalna i pełna wersja zostaje wydana dopiero w 2011 roku.

Calek Perechodnik - źródło
Sama książka to nie tylko osobiste wspomnienia, to także ukazanie, oprócz najbardziej krwawych bestialstw Niemców, także podłości Polaków. Perechodnik jednak unika otwartej krytyki społeczeństwa polskiego, koncentruje się raczej na jednostkach: “więcej nie będę mówić już o Polakach i o ich stosunku wobec Żydów, ale będę pisać o panach X, Y, Z itd. Do każdego dobrego uczynku dodam nazwisko człowieka; opowiadając o każdym podłym uczynku - również wymienię nazwisk”. Chociaż nie raz przedstawia myślenie Polaków, którzy często tłumaczą się ze swoich czynów, że to nie oni, że Niemcy lub też że są tylko spadkobiercami mienia im przekazanego, a wcale go nie rabują. Perechodnik pokazuje więc palcem na wielu Polaków wymieniając ich z imienia i nazwiska i opisujac zło, które popełnili i krzywdy, które wyrządzili Żydom.
Bez wątpienia jest to dla niego sprawa bolesna, pisze “26 lat żyłem między Polakami i dopiero w ostatnim roku poznałem ich prawdziwe oblicze, a w międzyczasie przejąłem się kulturą i literaturą polską, polubiłem Polskę, uważając ją za swą ojczyznę; cóż robić? Zdarzają się takie omyłki w życiu”. Mimo umiłowania Polski, jej historii, poezji, sama Polska nigdy mu się tym samym nie odwdzięczyła, czego doświadczał nie tylko podczas okupacji, ale także przed wojną. Nie mógł studiować na polskim uniersytecie, nie przyjęto go do wojska, a kiedy wrócił z Francji z tytułem agronoma, nie mógł zająć żadnej ważnej posady ze względu na swoje żydowkie pochodzenie.
Dla równowagi pisze także o tych dobrych Polakach, gdzie szczególne miejsce zajmuje Magister.

Perechodnik oskarża również Żydów o ich bierność, poddanie się woli Niemców, brak chęci jakiekolwiek walki, krótkowzroczność i nieratowanie siebie i swoich rodzin. Wiele takich przypadków „tchórzostwa żydowskiego” opisuje w swoich dziennikach.

„Spowiedź” to książka, która otwiera oczy na wiele różnych aspektów relacji niemiecko-żydowsko-polskich i to w sposób często brutalny. Zmienia myślenie o tamtych czasach i o tym co, jak i dlaczego się stało. Wstrząsa i oburza swoją cyniczną szczerością.

Calek Perechodnik walczył w Powstaniu Warszawskim w szeregach AK, w październiku 1944 roku spisał swój testament i przekazał go oraz swoje dzienniki adwokatowi Błażewskiemu. Później zginął na tyfus bądź z rąk szabrowników. Wiadomo, że pisał jeszcze drugą część dziennika, ale zaginęła ona w piwnicach budynku podczas powstania i nigdy jej nie odnaleziono.



_______________
Calek Perechodnik, Spowiedź, oprac. Dawid Engel, Ośrodek KARTA, Warszawa 2011, s. 344.


——————————

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czytamy serie wydawnicze, To już było, Wojna i literatura.



Image and video hosting by TinyPic

13 komentarzy:

  1. Czy naprawdę Perechodnik zadaje sobie pytanie na temat tego, czy jest mordercą? Czytałam tę książkę w innym wydaniu i odniosłam wrażenie, że on w ogóle się nad takimi sprawami nie zastanawiał, nie widział w sobie żadnej winy. Ale być może z mojego wydania niektóre fragmenty zostały wycięte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda pierwszą wersję ("Czy ja jestem mordercą?") czytałem dawno temu ale jednak obwiniał się za śmierć żony i córki, choć z tego co pamiętam głównie z powodu tego, że wcześniej pożałował pieniędzy by zapewnić im bezpieczeństwo, niż z powodu tego, że zaprowadził je plac zbiórki. Rzeczywiście mocna rzecz.

      Usuń
    2. Perechodnik naprawde obwinial sie za smierc zony i corki i z powodu pozalowania pieniedzy i z powodu zaprowadzenia na plac smierci. Mogl po nie nie przyjsc i zostawic z innymi ukrywajacymi sie Zydami. Na koncu przyznaje rowniez, jak przywiazanie do rzeczy materialnych jest nic nie warte. Tak przynajmniej jest w tej najnowszej wersji i tak ja to zrozumialam.

      Usuń
    3. Podobno rzeczywiście manipulowano wcześniej manipulowano tym tekstem. Wiem, że ten tekst ze względu na swoją nietypowość (mało jest tekstów Żydów, którzy zmuszeni sytuacją sami stawali się oprawcami lub pomocnikami oprawców) jest wnikliwie analizowany przez naukowców. Jest cenny przez odwagę pokazania siebie w niekorzystnym świetle, autentyzm szczegółów, niewątpliwy tragizm sytuacji Perechodnika i jemu podobnych. Boże, jaki straszny jest świat wojny!
      W Twoim tekście jest niezrozumiały dla mnie fragment o "dyskryminacji najbardziej krwawych bestialstw Niemców'. To słowo dyskryminacja jakoś mi tu nie pasuje :) Chodziło o opis, podkreślenie tych bestialstw? Przepraszam, ale cały tekst rozzumiem bez problemów, tylko to zdanie...

      Usuń
    4. Nawet jeśli manipulowano, to osobie niezorientowanej trudno to zauważyć. Znałem Perechodnika z pierwszego zmanipulowanego (?) wydania i byłem zszokowany w trakcie lektury, parę lat później czytałem wersję kanoniczną ale różnic w wymowie nie odnotowałem, choć może to należy złożyć na karb ułomności pamięci :-)

      Usuń
    5. Agnieszko, bardzo Ci dziękuję, aż oczom nie wierzę, że takie słowo się u mnie pojawiło. Miało być ukazanie, a nie dyskryminacja:). A niby czytam swój tekst po tyle razy i błędów nie widzę:)

      Wracając do tego, czy Perechodnik żałował doprowadzenia żony na plac zbiórki:
      "Mało, żem ją stracił, ale musiała mi zostać świadomość, że ja byłem jej katem, który ją zaprowadził na śmierć".

      Usuń
    6. Dziękuję za wyjaśnienie, muszę widocznie jeszcze raz przeczytać tę książkę :)
      Tekstem manipulowano, wycinano niektóre fragmenty, głównie dlatego, że Perechodnik źle pisał o Żydach. Na mnie ten człowiek wywarł bardzo złe wrażenie: egoistyczny, małoduszny, pełen pogardy do biednych Żydów. Nigdy nie przychodziło mu do głowy, by komukolwiek pomóc. Nawet z tą głodującą dziewczyną, z którą żył w kryjówce, nie podzielił się jedzeniem.

      Usuń
    7. Koczowniczko, czytalam dawno temu recenzje tej ksiazki i spodziewalam sie znalezc na kartach ksiazki osobe taka wlasnie, o jakiej piszesz. Odnioslam jednak inne wrazenie po jej przeczytaniu, nie wiem, moze to zasluga wczesniejszego manipulowania tekstem. I nie chodzi mi o to, ze Calek jest bez wad, ale nie nazwalabym go zlym czlowiekiem.

      Na stronie 297 Perechodnik pisze:
      "Inna rzecz, że Genia ostatnio specjalnie nie głoduje, po wyczerpaniu się jej kaszy dostaje obiad od nas wszystkich. Sewek też się zmienił, częściej daje kawałek chleba, czasami matka da, wieczorami zaś, w tajemnicy przed matką ja się dzielę z nią moją kolacją".

      Usuń
    8. mialo byc na stronie 291, przepraszam.

      Usuń
  2. Patrzę na powyższą dyskusję, patrzę na tematykę tej książki... Muszę się z nią zapoznać, bo takie książki po prostu trzeba przeczytać. Ku wielkiej przestrodze...

    http://kulturka-maialis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Ku przestrodze.
      Jedna z lepszych ksiazek o Holocauscie, osobiscie bardzo polecam.

      Usuń
  3. Zostałam zachęcona do poszukania książki.
    To był bolesny czas, a właśnie w takim czasie można jasno stwierdzić, kto przyjaciel a kto wróg.
    Ale przecież z natury mamy większą skłonność do złego niż do dobrego.
    Jednakże chyba najgorsza jest obojętność przyzwalająca na zło. A ta była i jest bardziej wszechobecna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natanno, ksiazka naprawde interesujaca, powinna Ci przypasc do gustu, jesli mozna tak powiedziec o tej ksiazce.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)