sobota, 3 sierpnia 2013

OMINĄĆ PARYŻ, Małgorzata Warda


„Ominąć Paryż” Małgorzaty Wardy to książka o przyjaźni czwórki dziewcząt z gdańskiego blokowiska. Joasia, Magda, Basia i Aneta znają się jak zły szeląg już od czasów trzepaka, skakania w gumę i dzikich zabaw na osiedlu. Dorosłe również nie tracą ze sobą kontaktu, mimo iż część z nich mieszka poza ukochanym Gdańskiem.

Mamy więc cztery bohaterki i cztery narracje, bowiem każda bohaterka opowiada o sobie i przyjaciółkach w czasie teraźniejszym i wplątuje w to wątki z przeszłości. Najciekawsza jest historia Joasi, wziętej dekoratorki wnętrz, która nie może emocjonalnie poradzić sobie z zaginięciem siostry piętnaście lat wcześniej. Pielęgnowane przez tyle lat poczucie straty, ból oraz niemożność rozmawiania o tej tragedii rujnuje jej związek. Szkoda, że rozwiązanie tej sprawy jest tak mało przekonujące i rozczarowujące.

Magda jest malarką, fascynuje ją teatr. Miota się w małżeństwie, wystawiona na pokusę w postaci osoby charyzmatycznego fotografa ulega jej, niby goniąc za prawdziwym zjednoczeniem dusz, a faktycznie ya erotyczną atrakcyjnością. Magda jest też najbardziej niesamowitą bohaterką, bo potrafi czytać z ręki, śni sny, które się sprawdzają i potrafi „widzieć więcej niż inni”. To właśnie ona pomaga Joasi rozwiązać zagadkę zaginięcia siostry. Szkoda, że dopiero po piętnastu latem odważyła się użyć swoich mocy.

Basia zamieszkuje w Warszawie z Patrykiem, sama w domu i bez pracy nudzi się setnie i jest rozczarowana prozą życia, która polega na tym, że jej mężczyzna wychodzi do pracy i wraca zmęczony nie mając ochoty na nocne eskapady po Warszawie. Na horyzoncie pojawia się Sebastian, uroczy sąsiad, który jest malarzem i na szczęście zmienia jej smętne dni w podszyte dreszczem oczekiwania na bliższe, fizyczne poznanie.

Aneta, to ta panna młoda z okładki, miewa wątpliwości przed wyjściem za mąż, boi się opuścić rodzinne gniazdo i zamiast być wiotką, jak trawa na wietrze, panną młodą – tyje. Ten wątek byłby naprawdę nudny, gdyby nie Nina – szalona, splątana emocjonalnie, cierpiąca na zaburzenia odżywiania studentka ASP i przyjaciółka Anety.

A tytułowy Paryż? To symbol niespełnionych marzeń. Wszystkie bohaterki o czymś marzą, za czymś gonią, nie są szczęśliwe ze stanu posiadania rzeczowego lub osobowego, ale tak właściwie nie robią nic, aby to zmienić. Jeśli zaś robią, to nie wiadomo po co, bo według mnie wykazują się brakiem szacunku i dla swoich życiowych partnerów i dla swoich kochanków, a poza wprowadzeniem chwilowego zamieszenia nie zmienia to niczego w ich życiu. Jest jak było.

W książce jest sporo zapętleń stylistycznych, trochę kolokwializmów i wulgaryzmów, które tej historii nie pomagają. Książce sporo brakuje, aby można nazwać ją frapującą, momentami dłużyła się, momentami intrygowała, ale po przeczytaniu jej czułam się jak przekłuty balon. Wydała mi się jakaś taka niedokończona, rozczarowująca, płaska.
„Ominąć Paryż” to książka to porannego rogalika i kawy, do popołudniowej filiżanki herbaty i w tej roli sprawiła się u mnie dobrze. Ot takie czytadło. Celowo wybrałam wcześniejszą książkę Małgorzaty Wardy na swoje pierwsze spotkanie z tą autorką, lubię obserwować, jak pióro pisarza się zmienia, jak się (zawsze mam taką nadzieję) doskonali. Liczę, że kolejna książka będzie lepsza.


____________
Małgorzata Warda, Ominąć Paryż, Prószyński i S-ka, Warszawa 2006, s.279.

Pierwsze zdanie: Siedzimy naprzeciwko siebie i unikamy swojego wzroku. 

Ostatnie zdanie: Wchodzimy.


--------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi, Z literą w tle, Z półki - 2013, W prezencie


Image and video hosting by TinyPic

22 komentarze:

  1. Te pierwsze książki Małgorzaty Wardy też za bardzo do mnie nie przemawiają. Tej co prawda nie znam, ale czytałam "Czarodziejkę" wydaną w tej serii i też nie zachwyciła. Może więc to kwestia dojrzewania pisarskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, dlatego tez nie skreslam tej autorki, tylko daje jej kolejna szanse.

      Usuń
  2. Do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę Wardy, z tych późniejszych. Cóż i takie książki do porannej kawy, muszą powstawać. Akurat teraz piję kawkę i taka powieść by się przydała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazda ksiazka znajdzie swojego czytelnika. Przeciwko ksiazkom do kawy nic nie mam, sama takie czytuje :)

      Usuń
  3. Nie znam twórczości Wardy, więc trudno mi się na temat jej książek wypowiadać. Jednak Twoja recenzja "Ominąć Paryż" (już tytuł podejrzany, gdy go dosłownie potraktować - bo jak to tak można Paryż omijać; nigdy w życiu!:)) skutecznie mnie do tego czytadła zniechęca, ale ja tak ostatnio z czytadłami na bakier jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami mam ochote na czytadla, ale tez wymagam, aby powiesc byla nieco spojna i intrygujaca. W koncu mam sie rozerwac, a nie nudzic.

      Usuń
  4. Nie brzmi zachęcająco, więc tym razem sobie odpuszczę ;)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiscie uwazam, ze najlepiej przekonac sie na wlasnej skorze, jedna niezbyt entuzjastyczna recenzja nic nie znaczy:)

      Usuń
  5. Uwielbiam taką tematykę, jeśli akurat chcę odpocząć. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie to ksiazka jak najbardziej dla Ciebie.
      Zmeczyc sie przy niej psychicznie nie da rady:)

      Usuń
  6. Wulgaryzmy w ksiazkach mi nie przeszkadzają, ale po twojej recenzji widze, ze w tym przypadku, autorka przesadzila. Z drugiej strony zacheca mnie to, ze jest ona niezobowiązująca lektura. Obserwuje, jezli masz chec zrob to samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wulgaryzmy czaami w ksiazce sa uzasadnione, ale w slabszej fabule, rzucone "na okrase", moim zdaniem nie pomagaja, tak jak w tym przypadku.
      Juz dawno obserwuje;)

      Usuń
  7. Książka zdaje się taka sobie, ale za to okładka jest bardzo w moim stylu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okladka zdecydowanie naprowadza na to, co znajduje sie w srodku, moze tylko tych usmiechow nie ma tam a wiele ;)

      Usuń
  8. "Czarodziejki" na pewno czytałam, "Ominąć Paryż" chyba też, choć nie jestem tego pewna na 100% (treści nie pamiętam ani, ani). Niemniej jednak, nie byłam tymi książkami zachwycona i teraz mam niezbyt dobre skojarzenia z autorką, co sprawia, że nie sięgam po jej niedawne książki, które zdobyły mnóstwo pozytywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na polce czeka jeszcze "Nikt nic nie widzial...", kupilam na fali blogowych zachwytow i po taniosci. Przeczytam, bo jestem ciekawa, czy faktycznie taka dobra, jak pisza:). Ta ksiazka bedzie pewnie ta decydujaca, czy skusze sie na kolejne ;)

      Usuń
  9. Nie słyszałam dotąd o tej książce Wardy. Już ląduje na liście do przeczytania;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tej książki nie czytałam, ale wszystko przede mną. Na razie mam ochotę na "Dziewczynkę, która widziała zbyt wiele".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede mna jeszcze "Nikt nie widzial, nikt nie slyszal" i mam nadzieje, ze bedzie tak dobra, jak o niej pisza.

      Usuń
  11. Warda zachwyciła mnie powieścią Nikt nie widział, nikt nie słyszał, kupiłam więc wszystkie jej poprzednie, a Dłonie - debiutancką - dostałam w prezencie. Piszesz, że jest tam wątek zaginionej siostry, co ona ma z tymi zaginieniami? W innych książkach z opisów wynika, że też jest coś o porwaniach, przetrzymywaniu ludzi, monotematyczność zadziwiająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede mna ksiazka o ktrej piszesz. Naprawde licze, ze skloni mnie ona do blizszego poznania tej autorki. Tak, tez zauwazylam, ze porwania i znikniecia powtarzaja sie w jej ksiazkach.

      Usuń

Za Twój czas i każde pozostawione słowo bardzo dziękuję :)