„Ominąć Paryż” Małgorzaty Wardy to książka o przyjaźni czwórki dziewcząt z gdańskiego blokowiska. Joasia, Magda, Basia i Aneta znają się jak zły szeląg już od czasów trzepaka, skakania w gumę i dzikich zabaw na osiedlu. Dorosłe również nie tracą ze sobą kontaktu, mimo iż część z nich mieszka poza ukochanym Gdańskiem.
Mamy więc cztery bohaterki i cztery narracje,
bowiem każda bohaterka opowiada o sobie i przyjaciółkach w czasie teraźniejszym
i wplątuje w to wątki z przeszłości. Najciekawsza jest historia Joasi, wziętej
dekoratorki wnętrz, która nie może emocjonalnie poradzić sobie z zaginięciem
siostry piętnaście lat wcześniej. Pielęgnowane przez tyle lat poczucie straty, ból oraz niemożność rozmawiania o tej tragedii rujnuje jej związek. Szkoda, że
rozwiązanie tej sprawy jest tak mało przekonujące i rozczarowujące.
Magda jest malarką, fascynuje ją teatr. Miota się
w małżeństwie, wystawiona na pokusę w postaci osoby charyzmatycznego fotografa
ulega jej, niby goniąc za prawdziwym zjednoczeniem dusz, a faktycznie ya erotyczną atrakcyjnością. Magda jest też najbardziej niesamowitą bohaterką, bo
potrafi czytać z ręki, śni sny, które się sprawdzają i potrafi „widzieć więcej niż
inni”. To właśnie ona pomaga Joasi rozwiązać zagadkę zaginięcia siostry. Szkoda,
że dopiero po piętnastu latem odważyła się użyć swoich mocy.
Basia zamieszkuje w Warszawie z Patrykiem,
sama w domu i bez pracy nudzi się setnie i jest rozczarowana prozą życia, która
polega na tym, że jej mężczyzna wychodzi do pracy i wraca zmęczony nie mając
ochoty na nocne eskapady po Warszawie. Na horyzoncie pojawia się Sebastian,
uroczy sąsiad, który jest malarzem i na szczęście zmienia jej smętne dni w
podszyte dreszczem oczekiwania na bliższe, fizyczne poznanie.
Aneta, to ta panna młoda z okładki, miewa wątpliwości
przed wyjściem za mąż, boi się opuścić rodzinne gniazdo i zamiast być wiotką, jak trawa na wietrze, panną młodą – tyje. Ten wątek byłby naprawdę nudny, gdyby
nie Nina – szalona, splątana emocjonalnie, cierpiąca na zaburzenia odżywiania
studentka ASP i przyjaciółka Anety.
A tytułowy Paryż? To symbol niespełnionych marzeń.
Wszystkie bohaterki o czymś marzą, za czymś gonią, nie są szczęśliwe ze stanu
posiadania rzeczowego lub osobowego, ale tak właściwie nie robią nic, aby to zmienić.
Jeśli zaś robią, to nie wiadomo po co, bo według mnie wykazują się brakiem szacunku
i dla swoich życiowych partnerów i dla swoich kochanków, a poza wprowadzeniem
chwilowego zamieszenia nie zmienia to niczego w ich życiu. Jest jak było.
W książce jest sporo zapętleń stylistycznych, trochę
kolokwializmów i wulgaryzmów, które tej historii nie pomagają. Książce sporo brakuje, aby można nazwać ją frapującą, momentami dłużyła się, momentami intrygowała,
ale po przeczytaniu jej czułam się jak przekłuty balon. Wydała mi się jakaś
taka niedokończona, rozczarowująca, płaska.
„Ominąć Paryż” to książka to porannego rogalika i
kawy, do popołudniowej filiżanki herbaty i w tej roli sprawiła się u mnie
dobrze. Ot takie czytadło. Celowo wybrałam wcześniejszą książkę Małgorzaty
Wardy na swoje pierwsze spotkanie z tą autorką, lubię obserwować, jak pióro
pisarza się zmienia, jak się (zawsze mam taką nadzieję) doskonali. Liczę, że
kolejna książka będzie lepsza.____________
Małgorzata Warda, Ominąć Paryż, Prószyński i S-ka, Warszawa 2006, s.279.
Pierwsze zdanie: Siedzimy naprzeciwko siebie i unikamy swojego wzroku.
Ostatnie zdanie: Wchodzimy.
--------------------
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Polacy nie gęsi, Z literą w tle, Z półki - 2013, W prezencie.

Te pierwsze książki Małgorzaty Wardy też za bardzo do mnie nie przemawiają. Tej co prawda nie znam, ale czytałam "Czarodziejkę" wydaną w tej serii i też nie zachwyciła. Może więc to kwestia dojrzewania pisarskiego?
OdpowiedzUsuńPewnie tak, dlatego tez nie skreslam tej autorki, tylko daje jej kolejna szanse.
UsuńDo tej pory przeczytałam tylko jedną książkę Wardy, z tych późniejszych. Cóż i takie książki do porannej kawy, muszą powstawać. Akurat teraz piję kawkę i taka powieść by się przydała :)
OdpowiedzUsuńKazda ksiazka znajdzie swojego czytelnika. Przeciwko ksiazkom do kawy nic nie mam, sama takie czytuje :)
UsuńNie znam twórczości Wardy, więc trudno mi się na temat jej książek wypowiadać. Jednak Twoja recenzja "Ominąć Paryż" (już tytuł podejrzany, gdy go dosłownie potraktować - bo jak to tak można Paryż omijać; nigdy w życiu!:)) skutecznie mnie do tego czytadła zniechęca, ale ja tak ostatnio z czytadłami na bakier jestem.
OdpowiedzUsuńJa czasami mam ochote na czytadla, ale tez wymagam, aby powiesc byla nieco spojna i intrygujaca. W koncu mam sie rozerwac, a nie nudzic.
UsuńNie brzmi zachęcająco, więc tym razem sobie odpuszczę ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
Osobiscie uwazam, ze najlepiej przekonac sie na wlasnej skorze, jedna niezbyt entuzjastyczna recenzja nic nie znaczy:)
UsuńUwielbiam taką tematykę, jeśli akurat chcę odpocząć. :-)
OdpowiedzUsuńW takim razie to ksiazka jak najbardziej dla Ciebie.
UsuńZmeczyc sie przy niej psychicznie nie da rady:)
Wulgaryzmy w ksiazkach mi nie przeszkadzają, ale po twojej recenzji widze, ze w tym przypadku, autorka przesadzila. Z drugiej strony zacheca mnie to, ze jest ona niezobowiązująca lektura. Obserwuje, jezli masz chec zrob to samo :)
OdpowiedzUsuńWulgaryzmy czaami w ksiazce sa uzasadnione, ale w slabszej fabule, rzucone "na okrase", moim zdaniem nie pomagaja, tak jak w tym przypadku.
UsuńJuz dawno obserwuje;)
Książka zdaje się taka sobie, ale za to okładka jest bardzo w moim stylu :)
OdpowiedzUsuńOkladka zdecydowanie naprowadza na to, co znajduje sie w srodku, moze tylko tych usmiechow nie ma tam a wiele ;)
Usuń"Czarodziejki" na pewno czytałam, "Ominąć Paryż" chyba też, choć nie jestem tego pewna na 100% (treści nie pamiętam ani, ani). Niemniej jednak, nie byłam tymi książkami zachwycona i teraz mam niezbyt dobre skojarzenia z autorką, co sprawia, że nie sięgam po jej niedawne książki, które zdobyły mnóstwo pozytywnych opinii.
OdpowiedzUsuńNa polce czeka jeszcze "Nikt nic nie widzial...", kupilam na fali blogowych zachwytow i po taniosci. Przeczytam, bo jestem ciekawa, czy faktycznie taka dobra, jak pisza:). Ta ksiazka bedzie pewnie ta decydujaca, czy skusze sie na kolejne ;)
UsuńNie słyszałam dotąd o tej książce Wardy. Już ląduje na liście do przeczytania;)
OdpowiedzUsuńZycze zatem milej lektury.
UsuńTej książki nie czytałam, ale wszystko przede mną. Na razie mam ochotę na "Dziewczynkę, która widziała zbyt wiele".
OdpowiedzUsuńPrzede mna jeszcze "Nikt nie widzial, nikt nie slyszal" i mam nadzieje, ze bedzie tak dobra, jak o niej pisza.
UsuńWarda zachwyciła mnie powieścią Nikt nie widział, nikt nie słyszał, kupiłam więc wszystkie jej poprzednie, a Dłonie - debiutancką - dostałam w prezencie. Piszesz, że jest tam wątek zaginionej siostry, co ona ma z tymi zaginieniami? W innych książkach z opisów wynika, że też jest coś o porwaniach, przetrzymywaniu ludzi, monotematyczność zadziwiająca.
OdpowiedzUsuńPrzede mna ksiazka o ktrej piszesz. Naprawde licze, ze skloni mnie ona do blizszego poznania tej autorki. Tak, tez zauwazylam, ze porwania i znikniecia powtarzaja sie w jej ksiazkach.
Usuń